Sugar Ray Robinson i śmierć rywala. Gdy „zabiję cię!” nie przechodziło przez usta

Foto: Sugar Ray Robinson i śmierć rywala. Zawodnik nokautuje Jimmy'ego Doyle'a, boxrec.com
Foto: Sugar Ray Robinson i śmierć rywala. Zawodnik nokautuje Jimmy'ego Doyle'a, boxrec.com

Chcę mieć trupa w swoim rekordzie – tak Deontay Wilder mówił przed wygranym pojedynkiem z Dominiciem Breazealem. Żenujące i niegodne? Tak uważam. Nawet jeżeli ma to być tylko promocja pojedynku. Były czasy w których śmierć rywala po walce nie była marzeniem, a smutną rzeczywistością. Sugar Ray Robinson, jeden z najlepszych bokserów wszechczasów, spowodował śmierć przeciwnika. Sugar Ray Robinson i śmierć rywala? Dla człowieka z klasą był to wielki smutek, a nie spełnienie marzenia…

Sugar Ray Robinson – najwybitniejszy bokser w historii? Człowiek z klasą

175 zwycięstw, 19 porażek i 6 remisów – taki rekord walk miał w swoim dorobku Sugar Ray Robinson. Był sześciokrotnym mistrzem świata w wagach półśredniej i średniej. Zdaniem wielu bokserskich ekspertów Sugar Ray Robinson był również najlepszym bokserem w historii bez podziału na kategorie. Podziwiał i wzorował się na nim sam Muhammad Ali. Wielu zawodników przyjmowało pseudonim „Sugar” z podziwu dla legendarnego wojownika. Bokser zawsze potrafił zachować klasę. Stepował, tańczył, występował w serialach i filmach. Oczywiście był prawdziwą duszą towarzystwa. Gentleman, człowiek honoru, osoba z zasadami.

Sugar Ray Robinson i śmierć rywala? Zły sen i chęć wycofania się z walki

Mistrz przygotowywał się do kolejnego starcia. 24 czerwca 1947 roku naprzeciw niego miał stanąć Jimmy Doyle – 22-letni prospekt z 42 wygranymi na koncie. Przed starciem Sugar Ray Robinsona miał niezwykły sen. Jak się później okazało, był proroczy. Śniło mu się, że jego rywal zginie na skutek obrażeń zadanych w walce. Sugar Ray Robinson nie cieszył się z wizji „trupa w rekordzie”. Rozważał wycofanie się z pojedynku. Dla wielu ludzi powód był absurdalny. Otoczenie Robinsona próbowało przekonać go do pojedynku wskazując, że sny rzadko kiedy mają związek z rzeczywistością. Sugar Ray Robinson oczywiście postanowił w końcu zawalczyć, ale nie bez wątpliwości. Przekonał go znajomy ksiądz.

„Trup w rekordzie”. Koszmar okazał się prawdą…

Sugar Ray Robinson przeważał w każdej rundzie poza 6 odsłoną, gdy dwukrotnie trafił go nieustępliwy Jimmy Doyle. Niestety, koszmar mistrza stał się faktem. Sugar Ray Robinson w 8 rundzie idealnie trafił lewym sierpowym, a Doyle bezwładnie upadł na deski uderzając głową o podłoże. Został przewieziony do szpitala, gdzie kilka godzin nie odzyskiwał przytomności. Zmarł w wieku 22 lat.

Sugar Ray Robinson i śmierć rywala – tak zachowuje się człowiek z klasą

Śmierć przeciwnika wstrząsnęła Sugar Rayem Robinsonem. Było to dla niego naprawdę ciężkie przeżycie. Nie cieszył się z „trupa w rekodzie”. Wojownikowi trudno było spojrzeć w oczy rodzinie zmarłego. Jimy Doyle chciał kupić dom swojej matce i walczył również po to, by zdobyć pieniądze na zakup. Gdy Sugar Ray Robinson się o tym dowiedział, wszystkie wypłaty ze swoich 4 następnych pojedynków przekazał matce zmarłego po to, by mogła sobie kupić dom. Tak, jak chciał tego jego zmarły rywal.

Jakie czasy, tacy mistrzowie?

Sugar Ray Robinson był jednym z największych bokserów w historii, dla którego śmierć ringowego rywala była jednym z najgorszych przeżyć w życiu.  Deontay Wilder jest obecnym mistrzem, który „chce mieć trupa w rekordzie”. No cóż. Można być mistrzem świata, ale braku klasy nie nadrobisz niczym innym…