MMA PLEFCPoważne plany Du Plessisa. Zawodnik gotowy na walkę z Askhamem i przejście do UFC

Poważne plany Du Plessisa. Zawodnik gotowy na walkę z Askhamem i przejście do UFC

Foto: fight24.pl

Dricus Du Plessis (14-2) to jeden najlepszych nabytków KSW w ostatnim czasie. Zawodnik nie zamierza w 2020 roku osiadać na laurach, ogłaszając duże plany, w których nie brakuje chęci angażu w UFC.

Zawodnik z RPA jest czołową postacią rodzimej organizacji EFC. Ponadto fighter dał się poznać również polskiej publiczności, udanie rywalizując w KSW. “Stillknocks” zdołał w polskiej organizacji zdobyć pas mistrza wagi półśredniej, pokonując Roberto Soldicia (17-3). Chorwat zrewanżował się później rywalowi. Du Plessis wrócił na zwycięską ścieżkę, na KSW 50 pokonując Jolitona Lutterbacha (33-8, 1NC).

Po raz ostatni Afrykanin wystąpił w MMA dla EFC, w grudniu ubiegłego roku rozprawiając się z Brendanem Lesarem (3-1). W nowym roku zawodnik nie ma zamiaru się zatrzymywać, stawiając przed sobą kolejne cele. Jednym z nich jest walka ze Scottem Askhamem (19-4) o pas wagi średniej.

Jestem nadal zawodnikiem KSW. Najchętniej chciałbym zawalczyć w marcu, ale kwiecień również byłby ok. Jeśli nic się nie wydarzy, to walka ze Scottem Askhamem byłaby jedną z tych, którą chętnie bym przyjął. On coś do mnie mówi, bo dawno nie walczyłem w wadze średniej, więc gdyby chcieli mi dać jedną walkę w wadze przed nim, też byłoby ok. W tej wadze nie przeszkadzają mi częste starcia. Jeżeli nie teraz, to w końcu doprowadzę do momentu, w którym będzie musiał ze mną zawalczyć.

Brytyjczyk nie jest jednak jedynym celem dla Du Plessisa. Zawodnik z RPA planuje przede wszystkim poważniej zbliżyć się lub otrzymać angaż w UFC.

Wiem, co robię i co muszę robić. Mam też odpowiednie osoby obok siebie, które pomagają mi być w miejscu, jakim powinienem. Po prostu muszę wygrywać, by utrzymywać swoje nazwisko w światowych rankingach. Jest jednak więcej rzeczy, które muszę robić, czekając, aż nadarzy się okazja.

Były mistrz KSW zaznacza także, iż sam angaż do największej organizacji MMA na świecie to dla niego stanowczo za mało.

Jestem młody, mam 25-lat. Jestem zawodnikiem nowej generacji. Szczerze wierzę, że przyniosę ludziom coś, czego do tej pory nie widzieli. Zamierzam naprawdę zaznaczyć RPA na mapie świata, będąc pierwszym mistrzem UFC z tego kraju.