MMA PLK-1Polski wojownik, który zostanie zapamiętany na zawsze: Paweł Słowiński! [WIDEO]

Polski wojownik, który zostanie zapamiętany na zawsze: Paweł Słowiński! [WIDEO]

Fani kochający sporty walki będą zawsze pamiętać o naszym wielkim wojowniku Pawle Słowińskim (68-18-1). Nowi kibice mogą nie kojarzyć tej nietuzinkowej persony, więc czas to zmienić! 41-latek to bezwzględnie jeden z najbardziej utytułowanych zawodników sportów walki w naszym kraju – tym bardziej w formule K-1, gdzie odnosił mnóstwo sukcesów.

Słowiński

Słowiński walczył na całym świecie z najlepszymi zawodnikami, a dodatkowo bił się w czasach, gdy kickboxing budził ogromne zainteresowanie. Paweł był bardziej znany za granicą niż w samej Polsce – co jest poniekąd smutne.

Paweł w swojej barwnej karierze rywalizował w K-1, boksie tajskim, a w końcówce spróbował swoich sił w mieszanych sztukach walki. Możecie go kojarzyć chociażby z dwóch walk w organizacji KSW. Zmierzył się z Marcinem Różalskim, ale do tego jeszcze wrócimy…

Historia naszego wojownika!

”The Sting” urodził się i wychowywał w Strzegomiu (województwo dolnośląskie). Już w wieku 15-lat Paweł wraz z mamą i bratem wyjechali do Australii. Słowiński mieszkał dokładnie w Adelaide, gdzie doszło do pierwszej styczności ze sportami walki… Była to formuła boksu tajskiego, a jego trenerem został Alan Wong.

Paweł Słowiński w 1999 roku odniósł pierwszy jakże ważny sukces. Polak został amatorskim mistrzem Australii, a następnie pojawiło się powołanie do kadry Australii. Był to prestiżowy turniej King’s Cup w Bangkoku. Słowiński rywalizujący w boksie tajskim odniósł siedem zwycięstw i tym samym wywalczył złoty medal.

Słowiński zakochał się w Tajlandii, gdzie postanowił zostać na niecałe sześć lat. Oczywiście powód był jeden – mocne treningi i prawdziwe życie. ”The Sting” w 2000 roku zdecydował, że przejdzie na zawodowstwo. Szybko zauważono, że Polak ma wielki talent, bowiem zaraz zawieszono na jego biodrach pierwszy tytuł. ”Żądło” został mistrzem świata organizacji WMC. Rok później dwukrotnie przed czasem odprawił cenionego zawodnika publiczności – Nokweeda Davy’ego. Co ciekawe wspomniany wojownik z Tajlandii po tym pojedynku został jego drugim trenerem.

Paweł Słowiński nie zamierzał zostawiać boksu tajskiego, więc startował w dwóch formułach (Muay Thai i K-1). Polak w 2003 roku dostał się do World Grand Prix Oceanii. Paweł zebrał wtedy dużo doświadczenia… Była przegrana przez nokaut, a rok później musiał uznać wyższość w starciu z Peterem Grahamem (kapitalnym zawodnikiem K-1). Słowiński podjął bardzo ważną decyzje – zrezygnował z mistrzostwa świata w wadze ciężkiej, aby zmierzyć się z solidnym Jörgenem Kruthem. Szwed w drugim ich starciu (wcześniej Słowiński wygrał przed czasem) okazał się lepszy. Zdecydowanie lepiej było już w 2005 roku, gdy Biało-Czerwony wygrał turniej Grand Prix WMC i zdobył mistrzostwo świata.

Polak mógł pochwalić się dobrymi warunkami fizycznymi (190 cm wzrostu). Największą bronią Słowińskiego były niskie kopnięcia, którymi co chwilę karcił rywali. Dodatkowo ”The Sting” często zaskakiwał oponentów high kickiem – wielokrotnie kończył walki w wielkim stylu.

Przełom w karierze Słowińskiego nastąpił w 2006 roku, gdy wygrał World Grand Prix w Auckland – dało mu to przepustkę do Finału K-1 WGP w Tokio. Polak w Japonii przegrał z Glaube Feitosą, ale ostatecznie pojawił się w finale, gdzie musiał uznał wyższość Badra Hari. Parę miesięcy później Słowiński sięgnął po pas organizacji WMC – tym razem w kategorii superciężkiej.

W 2009 roku nasz reprezentant postawił na duże zmiany w życiu i karierze zawodowej. Słowiński zdecydował, że wylatuje na stałe do Holandii. Tym samym po dziewięciu latach owocnej współpracy rozstał się z trenerem Alanem Wongiem. Do następnych walk Paweł przygotowywał się pod okiem legendarnego Ernesto Hoosta, z którym co ciekawe ostatnio mieliśmy szansę porozmawiać – cały wywiad zobaczycie (TUTAJ)

Paweł pod skrzydłami Hoosta szybko zdobył tytuł K-1 – Grand Prix Europy 2007 w Amsterdamie. To było bardzo ważne zwycięstwo, bowiem dało mu walkę o miejsce w finale K-1 WGP. Doszło wtedy do walki z ogromnym Semmy Schiltem – przegrana przed czasem. Udało się jednak w drugim starciu odprawić doświadczonego Mighty Mo.

W 2008 roku doszło do pierwszej walki w Polsce. ”Żądło” w Zgorzelcu przed czasem odprawił Antonina Duška. W sierpniu stoczył zaś szalony pojedynek z reprezentantem Maroka – Azizem Jahjah. Obaj lądowali na deskach. Ostatecznie Polak w Hawajach wygrał przed czasem i zapewnił sobie dziką kartę – występ w turnieju Final 16 w Seulu.

Słowiński miał szansę na finał, ale po niejednogłośnej decyzji sędziów przegrał z legendarnym Remy Bonjasky’m. Walka należała do naprawdę bliskich… Szczęście uśmiechnęło się do naszego reprezentanta – dostał drugą szansę i zmierzył się z Melvinem Manhoefem. Mocny uderzacz okazał się jednak w tamtym momencie za mocny.

Paweł przed zakończeniem współpracy z Ernesto Hoostem zmierzył się jeszcze z takimi zawodnikami jak Ben Edwards (mistrz ISKA w wadze superciężkiej) i Hesdy Gergesem.

W 2010 roku mieliśmy kolejne K-1 WGP w wykonaniu Słowińskiego. W walce wieczoru eventu w Warszawie było efektowne zwycięstwo z Konstantinem Gluhovem. W wakacje GP Oceanii, gdzie ”The Sting” dopiero w finale musiał uznać wyższość Bena Edwardsa. Jakże cenny łup zyskał rok później, gdy w trylogii z Peterem Grahamem zyskał mistrzostwo świata wagi ciężkiej organizacji ISKA. Polak przed czasem pokonał cenionego i doświadczonego Australijczyka.

Słowiński stoczył jeszcze jeden pojedynek w Japonii. Polak skrzyżował rękawice z Cătălinem Moroșanu. Rumun wygrał jednogłośną decyzją sędziów. Wydawało się, że to koniec z K-1, ale ”The Sting” skusił się jeszcze na ciekawą propozycję walki w Groznym. Paweł przegrał pewnie na punkty z Zabitem Samiedowem.

Zobaczcie najlepsze akcje w wykonaniu Pawła Słowińskiego:

Przygoda w MMA!

”The Sting” w Australii odnotował debiut w MMA. Było to efektowne zwycięstwo, więc była kolejna dobra wiadomość przed wznowieniem rozmów z największą organizacją w naszym kraju. Do walki Marcina Różalskiego z Pawłem Słowińskim próbowano doprowadzić dwa razy. Ostatecznie udało się na KSW 24 w 2013 roku. Pojedynek dostarczył sporo emocji – ”Różal” zaskakująco w parterze znalazł sposób na poddanie przeciwnika. Dlaczego zaskakujące? Była to walka dwóch zawodników znanych z formuły K-1.

Wspomnianą walkę zobaczycie poniżej:

Słowiński wystąpił jeszcze w KSW, ale nie był to udany start. Przegrał szybko przez nokaut z Michałem Andryszakiem. Paweł w 2015 roku ogłosił zakończenie kariery – wskazując na upadek K-1. Skusił się jeszcze na walkę z Zabitem Samiedowem i to był już ostatni start w całej karierze.

Zobacz także:

Paweł Tyburski zaczepia Alberto! Raper ostro odpowiada: Napi*rdalamy się normalnie na ulicy! Widzieliście?

Adrian ”Medusa” Salamon, Piotr ”Szeli” Szeliga i Paweł Tyburski – wszyscy wymienieni chętnie zmierzą się z Alberto. Popularny raper szykuje się do debiutu w mieszanych sztukach walki. Niewykluczone, że nastąpi to na gali High League 3, która odbędzie się czwartego czerwca w Ergo Arenie.

Łukasz Jurkowski o pokusach: Miałem takie propozycje, zostałem jednak przy sporcie! Co wy na to?

Łukasz Jurkowski w podcaście ”W cieniu sportu” wyjawił, że w młodości miał sporo pokus (pojawiały się propozycje) – ostatecznie popularny ”Juras” postanowił odmówić i zajął się sportem. Dodatkowo znany komentator wyjawił, co może go skusić do kolejnego pojedynku w klatce.

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis