MMA PLtypowanieTypowanie redakcyjne #213: UFC 251: Usman vs. Masvidal

Typowanie redakcyjne #213: UFC 251: Usman vs. Masvidal

Zapraszamy na dwieście trzynastą edycję naszego typowania redakcyjnego. W tej odsłonie wytypowaliśmy wybrane pojedynki z gali UFC 251: Usman vs Masvidal, która odbędzie się w Abu Zabi.

Dodatkowo prezentujemy kursy bukmacherskie wystawione przez naszego partnera, legalną firmę bukmacherską – STS. Bukmacher jest wiarygodnym podmiotem, który spełnia wszystkie wymogi polskiego prawa. I pamiętajcie – udział w zakładach dozwolony jest po ukończeniu 18 roku życia.


Kamaru Usman vs. Jorge Masvidal

Jan Niwiński: Świetną galę UFC 251 zwieńczy jedna z najbardziej oczekiwanych walk tego roku. Niesiony w glorii i chwale po znokautowaniu największego krzykacza dywizji, mistrz Kamaru Usman skrzyżuje rękawice z największym „gangsterem” wagi półśredniej, posiadaczem tytułu BMF, Jorge Masvidalem. Coś się zmieniło w karierze Jorge Masvidala. Popularny Gamebred do walki z Darrenem Tillem nie wykazywał rokowań mistrzowskim. Jasne, miał 4 miejsce w rankingu UFC, ale brakowało tego czegoś, kropeczki nad i. Porażki – nawet niejednogłośne, ale zawsze – z Larkinem i Maią również nie napawały optymizmem. A jednak! Te prawie 500 dni pauzy odwróciły karierę „Gamebreda”. Trzy walki, wszystkie głośne. Przyjrzyjmy się więc, czym Masvidal może zaskoczyć Usmana.

Boksersko na pewno będzie ustawiony lepiej. Gamebred „zaczynał” karierę od walk na gołe pięści. Dużo korzysta z szybkich ciosów prostych, wymieszanych z podbródkowymi i „overhandami”. W defensywnie działa głównie na balansie – odchyla głowę, czasami dorzucając do tego krok-dwa w tył. W swoim arsenale ma również niskie kopnięcia – dobrze włożone mogą mocno ograniczyć mobilność mistrza. Nie sposób nie wspomnieć o mocnych łokciach, bitych w klinczu. Przy tym, jak walczy Kamaru Usman, może to być kluczowa broń w wymianach zapaśniczych. Mówiąc zaś o aspekcie obaleń i ich obrony – w teorii Masvidal wygląda tu dobrze. Broni większość prób sprowadzeń. Z tym że Usmanowi wystarczy ta jedna udana, by przerzucić pojedynek na swoją stronę. Obrona na ziemi w pojedynku z Maią bardzo mocno wypompowała Masvidala przy dystansie 15 minutowym. Z dodatkowymi 10cioma minutami, Kameruńczyk dostaje tak naprawdę dodatkowy czas na dzieło zniszczenia.

Przejdźmy więc zatem do urzędującego mistrza. W ostatnim boju postanowił nieco zmylić oczy fanów MMA, dając pasjonujący, prawie pięcio-rundowy bój, gdzie ani razu nie odwołał się do zapasów. Mógł sobie pozwolić na bijatykę z Colbym Covingtonem, ponieważ Amerykanin był, nie bójmy się tego powiedzieć, nie najlepszym stójkowiczem. „The Chaos” w całej swojej historii w UFC tylko raz posłał rywala na deski.

Co walka z Covingtonem powiedziała nam o umiejętnościach stójkowych Usmana? Przede wszystkim jest bardzo dziurawy. Przez skakanie wydaje się bardzo mobilny ale kompletnie tego nie wykorzystuje. Proste Covingtona wchodziły w niego jak w masło, głowa Usmana stała w miejscu, mimo skakania na nogach. Mistrz pracuje dużo prostymi, na wielu płaszczyznach. Szarżującego rywala skarci tylnim ciosem. I tyle.

Tym co zadecyduje o przebiegu pojedynku, są zapasy. A te Usman ma świetne. Wyniesienia, klasyczne sprowadzenie za dwie nogi, ze środka klatki jak i z klinczu – Kamaru decyduje, gdzie i kiedy i jak przeniesie walkę na matę klatki. Na ziemi atakuje rywala aktywnym ground and pound, nie dając sędziemu podstaw do podniesienia walki. Oczywiście, można się spod niego wydostać – Dos Anjos robił to notorycznie. Ale z reguły udaje się to pod siatką, gdzie Kamaru od razu przechodzi do klinczu i tam aktywnie pracuje nad kolejnym sprowadzeniem.

Na papierze nie jest to skomplikowany pojedynek. Masvidal będzie robić wszystko by pozostać w stójce, gdzie będzie raczej trafiał celnymi ciosami. Usman będzie klinczować, by zabrać Gamebreda do rund mistrzowskich. Przeczuwam, że będzie obalać, a Jorge będzie wstawał pod siatką. W klinczu, o ile nie wejdzie jakiś łokieć odwracający losy pojedynku, Usman będzie miał przewagę i wypracuje sprowadzenie za sprowadzeniem, wygrywając jednogłośną decyzją na punkty. TYP: Usman – Decyzja.

Kamaru Usman: Mateusz Paczkowski, Krystian Młynarczuk, Jan Niwiński, Szymon Frankowicz, Arkadiusz Hnida, Bartosz Cieśla, Maciej Szumowski

Jorge Masvidal: Mateusz Stępień


Alexander Volkanovski vs. Max Holloway

Szymon Frankowicz: Długo wyczekiwana gala UFC 251, która odbędzie się na Fight Island już w najbliższą noc z soboty na niedziele! W rozpisce znalazły się aż trzy pojedynki o pasy, a jednym z nich będzie pojedynek rewanżowy o pas kategorii piórkowej. Aktualny mistrz Alexander Volkanovski to reprezentant Australii, który jest jedną z rewelacji tej kategorii wagowej. 31-latek jest niepokonany od 2013 roku i aktualnie ma passę 18-stu wygranych z rzędu. W UFC wygrał wszystkie 8 walk, pokonując przy tym m.in. Darrena Elkinsa, Jose Aldo czy ostatnio panującego wówczas Maxa Hollowaya.

Alexander jest bardzo niewygodnym rywalem, ponieważ ma solidny i agresywny boks, ale jest dosyć niski (168cm), dzięki czemu bardzo dobrze radzi sobie zapaśniczo z wyższymi od siebie rywalami. Drugim bohaterem co-Main Eventu będzie doskonale znany Max Holloway, który jeszcze do niedawna mógł się również pochwalić zwycięską passą od 2013 roku, ale w jego przypadku była to passa 13 wygranych, którą przerwał w walce o pas tymczasowy kategorii lekkiej Dustin Poirier. Hawajczyk po wspomnianej porażce skutecznie obronił tytuł pokonując Frankiego Edgara, ale potem przyszła porażka z Volkanovskim.

Holloway to przede wszystkim solidny bokser z tytanową szczęką i dobrymi defensywnymi zapasami. Nikt nigdy go nie znokautował, ale często można zauważyć luki w jego gardzie, co prędzej czy później skończy się dla niego nokautem. Faworytem bukmacherów jest zdecydowanie aktualnie panujący mistrz i nie sposób się z tym nie zgodzić. Australijczykowi bardzo odpowiada styl walki Hollowaya, który bazuje głównie na stójce, a tam jest Volkanovski znacznie szybszy, może pokusić się o zaakcentowanie rundy sprowadzeniem, a nawet wykorzystać luki w gardzie rywala i poszukania nokautu. Hawajczyk jest wspaniałym i efektownie walczącym zawodnikiem, ale czasem zawodnicy trafiają na rywali, na których nie mogą znaleźć sposobu, a w mojej opinii takim właśnie rywalem jest dla niego Alexander.

Spodziewam się zatem niemal identycznego widowiska jak podczas ich pierwszego zestawienia, a więc większej aktywności Australijczyka w stójce i dorzucenia do tego sporadycznych sprowadzeń. Zdecydowanie pojedynek będzie jednym z kandydatów do najlepszej walki wieczoru. TYP: Alexander Volkanovski przez decyzję.

Alexander Volkanovski: Mateusz Paczkowski, Jan Niwiński, Szymon Frankowicz, Arkadiusz Hnida,

Max Holloway: Bartosz Cieśla, Maciej Szumowski, Krystian Młynarczuk, Mateusz Stępień


Petr Yan vs. Jose Aldo

Jan Niwiński: Pierwsza z trzech walk o mistrzostwo UFC. Zaczynamy od kategorii koguciej, gdzie zmierzą się były dominator wagi piórkowej – Brazylijczyk Jose Aldo – oraz płynący na fali 9 zwycięstw 27 latek – Rosjanin Piotr Jan.

Zacznijmy od weterana. W ostatnich ośmiu występach, tylko trzykrotnie udało się Brazylijczykowi wygrać. I, zanim przejdziemy dalej, wyjaśnijmy sobie jedno – w swoim ostatnim występie przeciwko Marlonowi Moraesowi nie został ograbiony ze zwycięstwa. To było równe 15 minut, o którego wyniku zadecydowała celność „Magica” w trzeciej odsłonie i unikanie szarż „Króla Rio”. Skoro to mamy już wyjaśnione, to przejdźmy do oceny formy Brazylijczyka.

Aldo bliżej niż dalej do końca kariery, co było widać w starciu z Volkanovskim – powolny, dający się punktować jak nowicjusz, bez pomysłu na walkę, dający się obijać od własnej broni. Debiut w 135 funtach wyraźnie pomógł. Brazylijczyk w starciu z Moraesem wyraźnie przyśpieszył, wydawał się mieć więcej motywacji. Wsadził kilka udanych kontr, zwłaszcza bokserskich na korpus. Niskie kopnięcia – które były znakiem rozpoznawczym Aldo – pojawiają się teraz rzadziej. Nie wiem, czy to z obawy o sprowadzenia, czy kryje się za tym inny powód. Brakuje ich jednak w grze Brazylijczyka, który skupia się w szermierce na pięści.

A w tej wyraźnie lepszy jest Rosjanin. Jan boksował od małego. I widać to w jego stylu. Na przestrzeni 6 walk dla UFC, zaliczył 7 nokdaunów – tylko trójka aktywnych zawodników wagi koguciej może pochwalić się większą ilością posyłania rywali na deski. Dodatkowo w swoim arsenale posiada niskie oraz wysokie kopnięcie. Tym ostatnim w ostatniej walce brutalnie odprawił Urijaha Fabera.

Na papierze faworytem jest młody Rosjanin. Jan będzie co prawda niższym zawodnikiem, dysponującym gorszym zasięgiem. Ale będzie niewątpliwie szybszy od Aldo. Największą niewiadomą pozostaje jego kondycja. W UFC nie widzieliśmy go na dystansie 25 minut. W ACB prezentował się przyzwoicie. Zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę ile ciosów wymienił z Magomedem Magomedowem. Ale UFC to inna liga. Z drugiej strony, Aldo nigdy w rundach 4-5 nie prezentował się wybitnie pod względem kondycyjnym – i wiek na pewno mu nie pomoże.

Nie wydaje mi się jednak by walka miała skończyć się przed czasem. Na moje Jan na spokojnie wypunktuje Aldo, odda Brazylijczykowi jedną z pierwszych rund, może dwie. Ale ostatecznie wygra jednogłośną decyzją sędziów. TYP: Petr Yan – decyzja.

Petr Yan: Jan Niwiński, Krystian Młynarczuk, Bartosz Cieśla, Arkadiusz Hnida, Mateusz Paczkowski

Jose Aldo: Maciej Szumowski, Mateusz Stępień, Szymon Frankowicz


Jessica Andrade vs. Rose Namajunas

Jessica Andrade: Mateusz Paczkowski, Jan Niwiński, Krystian Młynarczuk, Szymon Frankowicz, Maciej Szumowski

Rose Namajunas: Arkadiusz Hnida, Bartosz Cieśla, Mateusz Stępień


Paige VanZant vs. Amanda Ribas

Paige VanZant: Mateusz Paczkowski

Amanda Ribas: Jan Niwiński, Arkadiusz Hnida, Szymon Frankowicz, Bartosz Cieśla, Krystian Młynarczuk


Volkan Oezdemir vs. Jiri Prochazka

Jan Niwiński: UFC 251 ma w swoim arsenale kilka kapitalnie zapowiadających się pojedynków – Oezdemir vs Prochazka niewątpliwie należy do jednych z najbardziej oczekiwanych przeze mnie starć. Dla wielu z was postać Jirego Prochazki może być niemalże anonimowa. A szkoda, bo postać urodzonego w Hosteradicach Czech może pochwalić się imponującą serią 10 zwycięstw z rzędu, gdzie w pokonanym polu zostawiał m.in. Muhammeda Lawala, Brandona Halseya czy Fabio Maldonado. Tylko o jednym z dwudziestu sześciu zwycięstw 27-latka decydowali sędziowie. Mamy więc do czynienia z naprawdę agresywnym zawodnikiem, idącym na wymiany. I trzymającym gardę bardzo nisko, swoją defensywę bazując na unikach. Sadzany był przez to na deski przez takich zawodników jak Bruno Cappelozza. A to źle wróży przy starciu z kimś takim jak Volkan Oezdemir.

Szwajcar Tureckiego pochodzenia dał się poznać fanom jako power puncher pełną gębą – po jego ciosach kładli się m.in. Ilir Latifi czy Misha Cirkunov. Oezdemir najbardziej niebezpieczny jest w klinczu, gdzie do głosu dochodzą u niego krótkie sierpy, bite w okolice ucha, przez co pozbawiają one rywali równowagi. W dystansie może pochwalić się mocnym wysokim kopnięciem oraz jeszcze mocniejszym niskim, które zwaliło z nóg chociażby Dominicka Reyesa. Po tym co dotychczas pokazywali obaj panowie nie widzę powodów by nazywać ich ani tytanami kondycji ani jedno-rundowcami. Zarówno Prochazka jak i Oezdemir to to zawodnicy bijący mocno, seriami. Jeśli rzucą takich serii za dużo, w dalszych częściach pojedynku będzie z nimi kiepsko kondycyjnie. Jeśli jednak trzymają nerwy (i ręce) na wodzy, to potrafią na spokojnie przewalczyć pełny dystans.

Z tym że tutaj tego nie przeczuwam. Przy tak nisko opuszczonych rękach Czecha, Oezdemir w końcu trafi. Jeśli będzie to krótki sierp z klinczu, to będziemy mieli nokaut. I przeczuwam że tak się stanie w drugiej rundzie. TYP: Oezdemir, TKO, druga runda.

Volkan Oezdemir: Mateusz Stępień, Jan Niwiński, Mateusz Paczkowski

Jiri Prochazka: Bartosz Cieśla, Krystian Młynarczuk, Arkadiusz Hnida, Szymon Frankowicz, Maciej Szumowski


Marcin Tybura vs. Maxim Grishin

Krystian Młynarczuk: Marcin Tybura powraca i po perturbacjach związanych z rywalem, ostatecznie zmierzy się z walczącym dotychczas w wadze półciężkiej – Maximem Grishinem. Rywal Polaka będzie debiutował w UFC, w ostatnim czasie obserwować go mogliśmy pod banderą Professional Fight League.

Dla “Tybura” będzie to już jedenasta walka dla największej organizacji MMA na świecie. Marcin wraca do rywalizacji wygranej z Sergeyem Spivakem. W tamtej walce Polak wykazał się taktyczną, wyrachowaną postawą, gdyż była to dla niego walka o być albo nie być. Liczę, że teraz dostaniemy od Tybury co nieco fajerwerków. Reprezentant Polski do tej walki przygotowywał się pod okiem m.in. Andrzeja Kościelskiego z Ankosu MMA. Miał więc pod ręką czołowych polskich zawodników wagi ciężkiej, którzy z pewnością solidnie dociążali go na sparingach.

Grishin to niezwykle doświadczony zawodnik, z racji wejścia na zastępstwo będzie bić się w wadze ciężkiej, choć niewykluczone, że w przypadku korzystnego rezultatu zostanie w tej dywizji na dłużej. Rosjanin to przede wszystkim stójkowicz. Na wagę wniósł 101 kilogramów, przy 114 kg Marcina. Będzie zatem szybszy, lecz z pewnością słabszy fizycznie.

Uważam, że Marcin powinien do działania powołać swoje zapasy oraz parter, gdzie myślę, że będzie mieć sporą przewagę, a aspekt fizyczny pozwoli mu na stabilizacje Grishina. W stójce musi być oczywiście czujny, lecz Maxim to nie jest typowy puncher, który będzie nieustannie nękał i napierał na Polaka. Z pewnością kilka razy przy próbie wejścia zapaśniczego Tybury pokusi się o jakąś kontrę, na to Polak uważać.

Myślę jednak, że Polak mimo zmiany przeciwnika będzie na to gotowy, a z racji, że Rosjanin wskoczył na tę walkę na kilka dni przed galą, Tybura w drugiej części pojedynku ubije z góry bądź podda, wymęczonego wcześniej pracą zapaśniczo-klinczerską rywala. Jeśli nie, prawdopodobnie wygra decyzją sędziowską. TYP: Tybura, TKO runda 2.

Marcin Tybura: Mateusz Stępień, Krystian Młynarczuk, Szymon Frankowicz, Arkadiusz Hnida, Mateusz Paczkowski

Maxim Grishin: Maciej Szumowski, Bartosz Cieśla, Jan Niwiński


Podawajcie w komentarzach swoje typy!