MMA PLKSWPodsumowanie gali KSW 64 – W Pigułce!

Podsumowanie gali KSW 64 – W Pigułce!

Gala KSW 64 była mocno promowana przez samą federację, ale również przez kibiców. Rozpiska naprawdę na papierze wyglądała niesamowicie, czy takie same były walki? Porozmawiamy o tym!

Zacznijmy od samej rozpiski i oczekiwań kibiców. Same reakcje na kartę walk były pozytywne, nawet najbardziej krytyczni kibicie przyznawali, że karta jest na poziomie. Nic dziwnego. W końcu każdy chciał zobaczyć “Rutka” w KSW, czy walkę Kaczmarczyka z Ruchałą. Oczekiwania były duże, czy zostały spełnione? Wydaje mi się, że tak. Dlaczego? Już śpieszę z wyjaśnieniem.

Dwóch debiutantów i od razu szybkie skończenie!

Kartę walk otworzyła walka Oumar Sy (5-0) vs Adam Tomasik (5-1). Od początku Adam starał się wywierać presję, zdołał obalić szybko Francuza, jednak został bardzo ładnie przetoczony. Co dalej? Brutalne rozbijanie Oumara i przerwanie walki przez sędziego. Nie oszukujmy się, dyspozycja Tomasika była słaba i nie pokazał nic szczególnego. Czy powinien dostać jeszcze szansę w polskim gigancie? Wolałbym jakieś odkucie się poza federacją. Oumar pokazał się z dobrej strony, nie ukrywam, że pojedynek z Damianem Piwowarczykiem chciałbym zobaczyć.

Brytyjczyk zwycięża ze Złotym! Co dalej?

Kolejną walką było zestawienie Alberta Odzimkowskiego z Jasonem Radcliffem. Brytyjczyk wśród bukmacherów był skreślany i nie dawano mu wielkich szans. Jednak dyspozycja Alberta w tej walce pozostawiała wiele do życzenia. Statyczna głowa, brak agresji i nieprzygotowane obalenia. Jeśli miałbym na siłę wskazać jego plusy w tej walce, to był tylko jeden pozytyw. Było to dociskanie do siatki i bicie krótkich ciosów. Radcliffe też nie wyglądał niesamowicie. Wykorzystał słabą dyspozycję rywala i tyle. Walka stosunkowo widowiskowa. Co dalej z Albertem? Wolałbym żeby powalczył trochę poza KSW, zrobiłoby mu to dobrze.

CO ZA SHOW! CO ZA WOJNA!

Przyszedł czas na walkę, która skradła show. Cezary Kęsik (13-1) vs Marcin Krakowiak (11-4). Ostrzyłem zęby na ten pojedynek, byłem bardzo ciekawy powrotu Czarka po jego pierwszej przegranej, którą zafundował mu Abus Magomedov. Kęsik standardowo wywierał presję i starał się zagonić rywala pod siatkę, przy okazji wymieniając pojedyncze ciosy. Udało się jednak trafić Krakowiaka, takim nieprzyjemnym ciosem w okolice skroni. Myślałem, że to koniec.

Kęsik się rzucił na Marcina starając się dobić. I co? Krakowiak okazał się terminatorem. Przetrwał nawałnice i zdołał obalić na koniec rundy, łapiąc dosiad, jednak obaj zawodnicy byli mocno spompowani. Schodząc do narożników po pierwszej rundzie to Czarek wydawał się być bardziej zmęczony. Gdy powrócili po przerwie było widać, jednak znacznie szybszą regenerację niż u Krakowiaka. Druga runda to było lanie do jednej bramki. Walka zakończyła się na początku trzeciej rundy. Trzeba pochwalić Krakusa za ogrom charakter, a szczękę ma z granitu. Kęsik na plus, jednak brakowało mi zmieniania płaszczyzn uderzeń w walce. Ciosy na korpus mogły to skończyć wcześniej.

Niespodziewane zwycięstwo Sylwii!

Walka zdecydowanie na plus. Kolejną walką było starcie pomiędzy dwoma reprezentantkami płci pięknej. Karolina Owczarz (4-2) vs Sylwia Juśkiewicz (10-6). Trzeba pochwalić Sylwie za naprawdę ułożony boks. Ciosy bite z luzu i widać było swobodę w tej płaszczyźnie. Postawa Karoliny mogła się nie podobać. Próby obaleń były nieprzygotowane i z dużego dystansu, przez co Sylwia mogła łatwo kontrować owe obalenia. Wyglądała na totalnie zagubioną i bez pomysłu. Źle to się oglądało. Sylwia naprawdę bardzo przyjemny występ dla oka i polecam obserwować.

Kontrowersje, czy były potrzebne?

Michał Pietrzak (10-4) vs Shamil Musaev (15-0). Po tej walce był ogrom kontrowersji. Czy słusznych? Moim zdaniem nie. 1 runda była początkowo dosyć bliska, w zwarciach było czuć przewagę siłową Michała, jednak spryt Musaeva hamował jego zapędy zapaśnicze. Gdy udało się zajść za plecy Shamila, była próba wyniesienia Musaeva, ten złapał się siatki co poskutkowało ujemny punktem. Na koniec rundy udało się sprowadzić Shamila i wejść w dosiad, tam rozpuścić ręce na ostatnie 10 sekund.

Jaka punktacja pierwszej rundy? 10:8 Pietrzak. Dwie pozostałe rundy były dosyć podobne, Musaev pięknie kontrolował przebieg walki i kąsając raz na jakiś czas bezpośrednim prostym, który dochodził celu za każdym razem. Moim zdaniem końcowa punktacja powinna wyglądać tak: 28:28. Nie widzę zbytnio pola do dyskusji. Tym występem Shamil mi trochę zamknął usta. Prezentował się świetnie.

Przyszłość i jeszcze raz przyszłość!

Przyszedł czas by omówić jedną z najbardziej wyczekiwanych walk. Robert Ruchała (6-0) vs Patryk Kaczmarczyk (7-1). Pierwsza runda to profesura Roberta, piękne wyhaczenie i pragmatyczna kontrola zza pleców do końca rundy. Druga runda była nacechowana większą agresją ze strony Patryka. Wiedział, że musi wygrać te rundę i ciągle wywierał presję. Obaj mieli momenty w drugiej rundzie. Punktacja rundy drugiej może iść w obie strony. Trzecia runda to już festiwal agresji Kaczmarczyka. Ciągła presja, poszukiwanie ciosów na korpus i duża liczba kopnięć. Walkę wygrał Robert, zasłużenie.

Jakie wnioski? Robert naprawdę cechuje się dużą dojrzałością. Kontrola wygląda nieziemsko, wyjazdy do Czerwonego Smoka zrobiły robotę. A Patryk? Również dobry występ, podoba mi się u niego ogromna chęć zwyciężenia walki i nieustępliwość. Walka zdecydowanie na plus. Chłopaki mają 1:1, może trylogia?

Co za debiut!

Najbardziej wyczekiwany debiut? Śmiało można tak stwierdzić. Daniel Rutkowski (13-2) vs Filip Pejić (15-6). Pejić naoglądał się Jorge Masvidala i chciał wypalić latającym kolanem, pierwsze chwilę tego pojedynku bez dwóch zdań na korzyść Chorwata. Rutek był podłączony, jednak udało mu się przetrwać największy napór Filipa. Później próbował obalić Filipa ten zaskakująco dobrze odparł zapędy zapaśnicze Polaka. Pierwsza runda dla Chorwata. W drugiej natomiast Daniel wypalił z prawdziwą bombą, w postaci lewej nogi. Coś pięknego. Występ ten napawa mnie trochę niepokojem. Przed walką wszyscy myśleli, pewnie sam Rutek też, że obalenie Chorwata to nie będzie problem, a jednak był i to niemały.

Polska górą!

Przyszedł czas na CO-MAIN EVENT gali, o którym nie będę pisał nic. Po prostu zostawię to krótkie nagranie.

Niesamowite poddanie, coś pięknego!

Czas na walkę wieczoru, którą było zestawienie Sebastiana Przybysza (9-2) z Bruno Santosem (10-3). Do pierwszej rundy Sebastian podszedł mocno badawczo. Dużo orbitował i badał dystans, raz na jakiś wystrzeliwując low kicki. To Santos lepiej czuł dystans w pierwszej rundzie, był aktywniejszy i jego ciosy były mocniejsze. Pochwalić trzeba fantastyczną obronę obaleń Sebka, świetnie odrzucał biodra w 1 rundzie. Runda Santosa. Druga runda to również czucie dystansu, rzucanie frontami i low kickami. Udaję się jednak obalić Brazylijczyka i wpiąć się za plecy, tam pełna kontrola do końca rundy. Była próba duszenia zza pleców, ale Santos szczelnie się bronił. Klarowna runda Sebastiana. W trzeciej rundzie Sebek został “posadzony” przy siatce, przez dobre wybranie nóg Santosa. Bruno starał się z góry rozbijać i wpadł w odwrotny trójkąt! Świetna walka obu Panów! Chapeau bas!

Słowem podsumowania. Gala zdecydowanie na plus, dobre zestawienia i oktagonowe wojny! Na plus można zaliczyć występy takich zawodników jak: Oumar Sy, Cezary Kęsik, Sylwia Juśkiewicz, Shamil Musaev, Michał Pietrzak, Robert Ruchała i oczywiście Sebić oraz Santos.

Zobacz także:

Legends never die! Widzeliście ostatni nokaut Fedora Emelianenko?

Zapraszamy do obejrzenia najnowszego dokumentu “Odliczanie do UFC 267”, który wprowadza nas do najbliższej gali w Abu Dhabi. Bohaterami materiału są zawodnicy, których zobaczymy w dwóch walkach mistrzowskich na UFC 267.

Tony Ferguson wyzywa do walki Conora McGregora. Chcielibyście zobaczyć taki pojedynek?

Amerykanin zaczyna wracać do swojego stylu i obrał już kolejny cel w swojej karierze. “El Cucuy”, który przegrał trzy ostatnie walki nie chce rywalizować z mistrzami, ale chce też starcia z zawodnikiem, który ostatnio przegrywał – Conorem McGregorem.