Max Holloway o zmianie kategorii wagowej: Jak mi się spodoba, to zawalczę w wadze ciężkiej

Foto: The Mac Life
Foto: The Mac Life

Aktualny mistrz wagi piórkowej UFC i były pretendent do tytułu dywizji lekkiej – Max Holloway (21-4) opowiedział o swoich planach na walki w różnych kategoriach wagowych.

„Błogosławiony” przyznał, że jego przyszłość jest w dywizji lekkiej, gdzie zdążył już zadebiutować w walce o tymczasowe mistrzostwo UFC, ale na razie skupia się na walkach w dywizji piórkowej, gdzie będzie bronił swojego tytułu:

„Na 100 procent wrócę do dywizji lekkiej. Mam też przyszłość w kategorii ciężkiej. Jest jak jest. Walka z Poirierem była pierwszą moją walką w kategorii lekkiej, ale nie ważne jest jak zaczynasz wyścig, ważne jak go kończysz.

Jestem zakontraktowany w 145 funtach, mam pas, ale nie chcę wstrzymywać ludzi w tej kategorii. Dlatego właśnie wróciłem. Ale jeśli chcą mnie z powrotem w wadze lekkiej, to kto wie? Moja górna granica to 170 funtów. Będę jednak walczył w swojej kategorii wagowej, ale jeśli będą mnie potrzebować w innej walce, to „Błogosławiony” jest tutaj.”

Holloway przyznał, że porażka z Dustinem Poirierem na UFC 236 bardzo dużo go nauczyła i wyniósł z tej konfrontacji wiele lekcji na przyszłość:

„Dużo wyniosłem z tej walki. Jestem wojownikiem i podejmuję wyzwania. Jeśli tak mi się spodoba, to zawalczę w wadze ciężkiej. Zrobiłem już takie rzeczy, które nie były osiągalne dla wielu innych zawodników. W walce z Poirierem niczego nie straciłem, a wiele zyskałem. Obaj wiele zyskaliśmy.

Tego się nauczyłem – albo wygrywasz, albo przegrywasz i wyciągasz naukę. Dużo dowiedziałem się też o samym sobie. Dowiedziałem się też, że moja drużyna, moim trenerzy są silni, a wrócimy jeszcze silniejsi. Wyciągnęliśmy dużo z tej konfrontacji i potem widać to było w walce z Frankiem Edgarem.”

Swoją następną walkę „Błogosławiony” stoczy 14 grudnia na UFC 245 w Las Vegas, gdzie skrzyżuje rękawice z Alexandrem Volkanowskim (20-1).