Gdzie jest, k**wa, mój drugi pas!? – krzyczał na zeszłotygodniowym UFC 205 Conor McGregor. Znokautował w drugiej rundzie Eddiego Alvareza i jako pierwszy wojownik w UFC jest mistrzem dwóch wag jednocześnie (lekkiej i piórkowej). Ludzie się zachwycili. Pojawiły się nawet głosy, że McGregor to najlepszy wojownik w historii MMA. Haha! Chyba warto poznać kilka innych legend i nawet w zachwycie wyważyć oceny.

Na samym początku wypadałoby odpowiedzieć na pytanie, co to znaczy „najlepszy zawodnik w historii MMA”. Można za najlepszego uważać kogoś z najlepszym rekordem, wojownika najbardziej przekrojowego, najmocniej dominującego, posiadającego najciekawszy styl walki lub największe osiągnięcia. Pod względem rekordu choćby przyszły potencjalny rywal McGregora, niepokonany Khabib Nurmagomedov może być uznany za lepszego. A McGregor może mieć z nim duże problemy, i nie chodzi wcale o rekord, ale o fenomenalne zapasy Dagestańczyka. Przez długi czas nie było mocnego na Renana Barao (jakoś nikt nie zachwycał się jego rekordem), ale w końcu nadszedł ktoś „lepszy”. Przekrojowość Irlandczyka? W parterze nie wygląda już tak dobrze. Conor nokautuje swoich przeciwników? Nie on jeden. Ale miewa trudności, gdy przyjdzie mu walczyć dłużej. Conor jest mistrzem dwóch kategorii jednocześnie? A od jak dawna i ile obron pasa ma za sobą??? W skrócie – opieranie się tylko na jednej przesłance jest śmieszne i nie ma wojownika idealnego, bo zawsze znajdzie się element dyskusyjny. Trzeba odpowiednio wyważyć racje i opierać się na różnych współczynnikach.

Jest wielu wojowników w różnych względach lepszych od McGregora. Wyjdźmy może od tego, że w tej chwili Irlandczyk nie jest pierwszy w rankingu P4P. Króluje Demetrious Johnson. Nie przegrał od 2011 roku. Jest szybki, techniczny, kondycyjnie nie do zajechania. Zdominował swoją kategorię i utrzymuje mistrzostwo od blisko 4 lat. Wielką sztuką jest zdobyć pas, ale jeszcze większą utrzymywać go przez lata. I chyba właśnie tutaj McGregor musi jeszcze sporo udowodnić. W piórkowej zawsze mocny i niebezpieczny Jose Aldo marzy o rewanżu, w lekkiej są fenomenalni Khabib Nurmagomedov i Tony Ferguson. Są inni mocni rywale, będą pojawiać się nowi.

No i chyba właśnie utrzymanie pasa jest najważniejszym czynnikiem łączącym inne wyznaczniki. Pozostając na szczycie budujesz rekord zwycięstwami z najlepszymi, pokazujesz przekrojowość (każdy walczy inaczej) i zaznaczasz swoją dominację. W moim osobistym TOP 5 (Fiodor Emelianenko, Anderson Silva, GSP, Jon Jones, Jose Aldo) każdy zawodnik przez długie lata bronił mistrzostwa w świetnym stylu (można się śmiać, ale uważam styl GSP za naprawdę dobry). W swoich najlepszych czasach dokonywali wielkich rzeczy. A przeciwników mieli co najmniej solidnych. Wiadomo, że z czasem forma spada i nie da się dominować przez cały czas, ale każdy ze wspomnianych dał mi mnóstwo emocji, zachwytu nad ich stylem i dominacją swoich kategorii wagowych. Warto zrozumieć jeden bardzo ważny przekaz: OPOWIEŚĆ O MMA TO NIE JEST KILKA OSTATNICH LAT (McGregor zaczął błyszczeć w ciągu ostatnich 2-3). MÓWIMY TUTAJ O CO NAJMNIEJ 23 LATACH HISTORII.

Żeby nie było… Conor McGregor to świetny zawodnik i w pewnych aspektach jest najlepszy. Dla mnie to przede wszystkim przenoszenie MMA na inny poziom finansowy, perfekcyjny wizerunek (w kwestii biznesowej) i przyciąganie ludzi spoza środowiska MMA. Tutaj jest on fenomenem! W połączeniu ze swoim ciekawym, efektownym stylem walki zawsze daje naprawdę dobre show. I taka osoba również jest nam potrzebna. Ten gość perfekcyjnie opanował sztukę autopromocji. I nie mówię tutaj, by go krytykować. To jest potrzebne, szczególnie w dzisiejszych czasach. Po co McGregorowi były 2 pasy po wygranej z Alvarezem? By podbudować jego ego? Absolutnie nie! W dzisiejszych, graficznych, obrazowych czasach takie chwile jak zdobycie drugiego mistrzostwa nie może nie zostać sfotografowane. Zdjęcia McGregora siedzącego na klatce i obwieszonego pasami to + 1 000 000 000 do tworzenia jego wizerunku, legendy. To kolejne miliony dolarów.

Czapki z głów dla Conora, ale bycie najlepszym wojownikiem w historii jeszcze przed nim. Może kiedyś to osiągnie, ale tutaj marketing niewiele pomoże. „Najlepszy wojownik w historii MMA” póki co jest stwierdzeniem na wyrost. Można lubić Conora i zachwycać się jego osiągnięciami, ale warto szanować innych wojowników przez lata dominujących w swoich kategoriach. McGregor to fenomen ostatnich lat, historia MMA to coś więcej.

Pitbull Sports