MMA PLBez kategoriiWywiad z Houstonem Alexanderem przed UFC 75

Wywiad z Houstonem Alexanderem przed UFC 75

houston-alexander-75.jpg

Houston, kolejny element układanki pt. “Szok i przerażenie 2007” będzie walczył w nadchodzący weekend w Anglii na UFC 75. Z tej okazji udzielił wywiadu serwisowi ufcjunkie.com, a ja serwuję pigułę poniżej:

  • Trening Houstona jest przekrojowy, ćwiczy 3x dziennie, rano siła i kondycja a później dwie sesje na których ćwiczy technikę i sparuje stójkę i glebę
  • Kolejny raz odnosi się do swojego rzekomego rekordu ponad 200 wygranych walk – kolejny raz podkreśla, że to były niesankcjonowane, amatorskie gale MMA w trzech okolicznych miastach, czasem walczył 5x w ciągu jednego wieczoru
  • Chodzi jako 212 funtowy koleś, podpisał kontrakt z firmą produkującą odżywki 8 ball nutrition, ponieważ to lokalna firma i jako jedyna z niewielu testuje swoje suplementy jakimś testem wodnym (?) Światowej Agencji Antydopingowej; Houston nie chce wpaść w podobnym stylu jak Sean Sherk
  • Po zwycięstwie nad Keithem Jardinem otrzymał dużo dowodów sympatii, ale od razu po walce zaczął ćwiczyć; w stosunku do swojej pierwszej walki w UFC przed tą z Alessio Sakkarą ćwiczy troszkę więcej.
  • Nadal jest DJ-em w lokalnej rozgłośni radiowej; robi to dla przyjemnosci i będzie robił nawet wtedy, kiedy będzie zarabiał miliony dolarów;)
  • Po wygranej walce z Keithem odwiedził go Dana White w szatni; dostał od Dany bonus – nie był to KO wieczoru, bo ten powędrował do Rampage’a za KO na Chucku Liddellu, ale Dana był pod wrażeniem i dał Houstonowi coś ekstra (nie taki diabeł straszny…)
  • Nie ma żadnego pasa w BJJ, ale uważa swoją glebę za dobrą; pomaga mu pierwszy Amerykanin, który pokonał Gracie (którego? nie piszą) – Bob Schirmer, hall-of-famer NAGA
  • Houston uważa, że tak jak Dan Henderson nie jest cwaniaczkiem, ale ma pewność siebie, wierzy w swoich trenerów i swoje umiejętności
  • Przed swoim pierwszym występem w UFC niewiele wiedział o tej organizacji, nie oglądał nawet walk.
  • Wraz ze swoim trenerem wprowadzają na amerykański rynek jakiś specjał, który Mick Doyle (trener) wyczaił w Tajlandii, to jakiś olej. Wpływa kojącą na mięsnie – mają już nawet stronę

Tyle, reszta to powielanie tego, co albo jest oczywiste (że ćwiczy ciężko), albo mówił już 327643264 razy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.