MMA PLBez kategoriiWywiad 5oz: Houston Alexander przepytywany przez Adama Morgana

Wywiad 5oz: Houston Alexander przepytywany przez Adama Morgana

Wywiad z Houstonem po UFC 75. Długi, ale dobry – inaczej nie tłumaczyłbym tego. To chyba najdłuższe, co można było u nas przeczytać, ale warto. Houston jest bardzo zajętym człowiekiem, jestem pod wrażeniem tego, jak sobie radzi (jest samotnym ojcem 6-tki dzieci). Houston rzuca trochę światła na swój “ricksonowski” (200 walk) rekord i opowiada o slamie, po którym rozpadł się ring. Została też wyjaśniona sprawa zdjęcia powyżej, a raczej napisu na pięściach. Wywiad dla 50z przeprowadził Adam Morgan.

Adam Morgan: Jesteś zawodnikiem UFC, DJ-em w radiu, ambasadorem i znawcą hip hopu, samotnym rodzicem 6 dzieci. Jak to jest radzić sobie z tym wszystkim?
Houston Alexander: To praktycznie tak, jak w wojsku: wszystko musi być precyzyjne, wszystko musi być zorganizowane i wszystko musi być dokładnie o czasie, czyli jak w wojsku.

AM: Jak więc wygląda normalny dzień Houstona Alexandra? Wstajesz, zawozisz dzieci do szkoły czy co? Jak wygląda normalny dzień?
HA: Normalnie wstaję o 5 lub 5:30 rano i idę poćwiczyć. Godzina lub dwie i to jest mój pierwszy trening. Wracam do domu i zawożę dzieci do szkoły. Później znowu idę na trening. Później znowu dzieci i znowu trening.

AM: Czyli uproszczając sprawę: zajmujesz się dziećmi i trenujesz, a w niedziele masz swój show w radio?
HA: Tak. Mam program w radiu NRG Media (POWER 106.9 in Omaha, NE) od 19 do 22. Program nazywa się Sunday Nite Raw. Gram w nim niezależną muzykę z całego świata, głownie hip hop i RNB. Pracuję również przy promocji tego radia i czasem w tygodniu pracuję dla 7-miu innych radiostacji. Pracuję z nimi na tyle, na ile czas pozwala, ale lubię to robić, więc nie zamierzam z tego rezygnować.

AM: Więc mówisz, że nawet będąc pełnoetatowym zawodnikiem, trenując w pełnym wymiarze czasu, radio zawsze będzie częścią twojego życia?
HA: Tak, bo strasznie lubię grać muzykę, której nikt jeszcze nie słyszałw. Lubię pomagać artystą, którzy są mało znani.

AM: Sporo mówi się o twoim programie Culture Shock School Tour, w którym opowiadasz studentom i kulturze hip hop. Czy jest jakiś naczelny temat, na który kładziecie podczas tych prelekcji szczególny nacisk?
HA: Zabawne, że pytasz, bo istotnie jest jeden główny temat. Cała kultura hiphop opiera się na muzyce, tańcu i sztuce. Kropka. To kultura i sporo ludzi postrzega rap jako jedynie element tej kultury. Staramy się przekazać dzieciakom, że jest to połączenie muzyki, tańca i sztuki. Hip hop nie polega na złotych łańcuchach i pickupach z 22-calowymi felgami, czy tam 30-calowymi, czy jakie są tam teraz w modzie. Hip hop to muzyka, taniec i sztuka, a nie komercyjny chłam, który możesz zobaczyć w telewizji.

AM: Jasne, nie wszystko rozbija się o kasę, liczy się kultura w sama w sobie.
HA: Dokładnie – liczy się kultura sama w sobie. I jeżeli ktokolwiek wie coś o kulturze, wie też, że Justin Timberlake to nie jest jip hip. Tylko MTV twierdzi, że to jest hip hop.

AM: Jesteś też artysta graffiti?
HA: Tak, zajmuję się tym od 12 roku życia.

AM: Ciągle robisz graffiti?
HA: Tak, ciągle maluje na ściana i żeby być precyzyjnym – dwa miesiące temu zrobiłem projekt dla Red Bulla. Ciągle to robię i jestem z tego dumny!

AM: Masz swoją karierę zawodnika, swoje interesy w radiu i swój Culture Shock School Tour. Powiedziałeś kiedyś, że nie przestaniesz tego robić nawet, kiedy zajmiesz się MMA w pełnym wymiarze. Jak to sie ma do wypłat w UFC? Czy to wystarcza?
HA: Tym zajmuje się mój manager. Póki co jestem bardzo zadowolony z moich dochodów z UFC. Nie narzekam i wiem, że jestem póki co początkujący w UFC. Muszę wypracować sobie drogę na szczyt, jak każdy inny zawodnik. Chcę to zrobić. Będę w międzyczasie pracować, mimo, że część zawodników tego nie robi. Ja po prostu lubię to co robię. Lubie też trenować i widzieć efekty treningu w ringu, więc nie ma problemu z wypracowaniem sobie lepszej pozycji w UFC.

AM: Ok Houston. Wiesz, że muszę o to zapytać – to standardowe pytanie w każdym wywiadzie z zawodnikiem. Czy wiesz już z kim i kiedy będziesz walczyć?
HA: A ja dam Ci standardową odpowiedź, która daję zawsze na to pytanie. UFC decyduje. Mam walczyć co trzy miesiące, myślę, że za półtora miesiąca poznam swojego przeciwnika.

AM: Widziałem wywiad zrobiony przez Stevea Sieverta z Houston Chronicle. Wspominasz Michaela Bispinga jako opcję.
HA: Nie miałbym nic przeciwko walce z Bispingiem. Wygląda na dobrego przeciwnika i pali się do walki, więc nie miałbym nic przeciwko, ale nie mam też nic przeciwko walce z każdym, kto jest na szczycie. Chcę sprawdzić swoje umiejętności w stosunku do innych zawodników z LHW. Będę walczyć z każdym, ale Bisping wyjątkowo mi leży. No i jest wygadany – tak jak ja.

AM: Niezależnie od tego, z kim będziesz walczyć, Forrest Griffin powiedział, że nie będzie mógł walczyć do końca tego roku, więc jest poza wszelakimi rozpiskami. Rampage również nie walczy do końca tego roku z powodu kontuzji nadgarstka. Do czego zmierzam: co myślisz o pojedynku z Wanderleiem Silva’ą lub Chuckiem Liddellem?
HA: Znowu powiem Ci to, co mówię wszystkim innym. Będę walczył z każdym i wszędzie. Jestem przyzwyczajony do walki co tydzień w mniejszych organizacjach, więc 3 miesięczna przerwa mnie zabija. Wolałbym walczyć w bardziej regularnych odstępach czasu, częściej, ale tak już się sprawy mają. Nie mam nic przeciwko postawieniu przede mną kogokolwiek. Jeżeli to kolejne duże nazwisko to po prostu dam z siebie wszystko.

AM: Powiedziałeś we wcześniejszych wywiadach, że masz za sobą ponad 200 walk w ciągu ostatnich 7 lat w mniejszych, niesankcjonowanych organizacjach. Gdzie to się zwykle odbywało?
HA: Sporo walk miałem w Des Moines, Iowa, Sioux City, Omaha, sporo z tego było w Illinois. Większośc była w okolicy. Czy ludzie mi wierzą czy nie – mam to gdzieś. Wiem, co robiłem przez ostatnie 7 lat i było to walczenie w mniejszych galach za niewielką kasę, ale lubie to robić. Lubię to robić i sie z tego utrzymywać.

AM: Czy te niesankcjonowane walki były przeciwko ludziom, którzy byli mniej lub bardziej ulicznymi wojownikami czy mieli jakieś pojęcie o MMA?
HA: Walczyłem prawdopodobnie z każdym rodzajem zawodnika i przedstawicielem każdego możliwego stylu. Grapplerami, zapaśnikami, bokserami. Widziałem w ringu już każdy styl, a moi przeciwnicy mieli każdą możliwą kategorię wagową i każdy możliwy wzrost. Nic mnie nie zaskoczy w UFC. Widziałem już wszystko: grubych, niskich, wysokich, bezzębnych. To całkiem miłe walczyć w UFC z ludźmi moich gabarytów. Bywało tak, że walczyłem z facetami 2x większymi ode mnie. Wśród 205-funtowców czuję się świetnie. Przed tym jak zacząłem występować w UFC brałem udział w Extreme Challenge, to jedna z organizacji Monte Coxa, mojego managera. Dwaj faceci, których musiałem pobić to John Murphy, który miał 6′3”, 235 lbs. i jeden 6′3”, 250 lbs., a ja sam maksymalnie ważę 207 lbs. więc walczyłem z facetami znacznie większymi ode mnie w ciągu ostatnich 7-miu lat.

AM: Co było najzabawniejszą albo najbardziej szaloną rzeczą, która przytrafiła Ci się w ringu podczas tych niesankcjonowanych walk?
HA: Prawdziwa historia, W Des Moines, w stanie Iowa, wykonałem slama na gościu tak mocno, że połamałem deski pod ringiem.

AM: Uderzyłeś nim tak, że zrobił dziurę w ringu?
HA: Nie, pod marą na ringu są deski. Połamałem te deski.

AM: Czy są jakieś znane nazwiska wśród ludzi, z którymi walczyłeś w ciągu ostatnich 7-miu lat? Jakiekolwiek, jakie może znać zwyczajny fan MMA?
HA: Josh Neer i ja walczyliśmy, ale to nie była poważna walka, coś w rodzaju pokazówki. Ot, taka walka dla przyjemności. Josh ważył 175 lbs a ja ważyłem 203 lbs. czy jakoś tak. To była jedna z tych rzeczy, którą robi się tylko dla fanów.

AM: Miałeś szczęście mieć obie walki w UFC na dwóch wysokiej klasy galach. Walczyłeś na UFC 71, gdzie był duży pojedynek m-dzy Chuckiem Liddellem a Quintonem Jacksonem i na UFC 75. Czy odczułeś nieco smak gwiazdorstwa wynikający z tego, że znokautowałeś byłego uczestnika TUF i uczestniczyłeś w tak dużych wydarzeniach?
HA: To było szalone, kiedy byliśmy w Londynie na ważeniu i 2-3 tysiące ludzi zgotowało nam taki sam aplauz jak swojemu ziomkowi. To mnie zdziwiło, kiedy dostaliśmy taki aplauz, ja i mój team, a musisz pamiętać, że jesteśmy z Nebraski. To było interesujące i bardzo to doceniam. Naładowało mnie to energią i zrobiłem w ringu to, co zrobiłem.

AM: Wiem, że masz zaplecze bokserskie i zapaśnicze. Mieliśmy póki co ograniczoną możliwość oglądania Cię w parterze. Powiedzmy, że w twojej następnej walce przeciwnik robi obalenie i kładzie Cię na plecy. Co Houston może zrobić walcząc z pleców?
HA: Po pierwsze, facet musi być naprawdę szybki, by mnie obalić. To po pierwsze. Musi również przejść moją pierwszą linię obrony. Jeżeli coś tak zwariowanego się stanie, tak jak w walce z Sakara’ą, gdzie złapał moją nogę i poszliśmy na dół, to moje umiejętności parterowe są tak samo dobre jak innych zawodników UFC. Nie znam nikogo, kto mógłby być mocniejszy niż ja na glebie. To zwariowane, bo jestem o to pytany za każdym razem kiedy udzielam wywiadu. Po prostu nie miałem jeszcze szansy tego pokazać, bo nie potrafią przejśc mojej pierwszej lini obrony przed obaleniami. Po co więc to robić… Tak jak powiedziałem, uderzyłem facetem w deski i połamałem je. Nie mogę się doczekać, żeby pokazać światu moją grę parterówą. Moje G’n’P też jest całkiem niezłe, przynajmniej tak uważał sędzia, który przerwał walkę na UFC 75.

AM: Ćwiczysz teraz jiu-jitsu?
HA: Ćwiczę wszystko. Nie koncentruję się tylko na jednej rzeczy. Ćwiczę po prostu wszystkie aspekty. Ćwiczę każdy rodzaj gry parterowej, grappling, jiu jitsu, ćwiczę to wszystko.

AM: Ćwiczysz w gi czy bez gi?
HA: I tak, i tak. Wszystko to najlepsze słowo aby opisać to co robie. Ćwiczę wszystko na każdym poziomie.

AM: Jeżeli chodzi o kardio, myślisz, że masz na tyle mocne kardio, aby walczyć pełne 5 rund w walce o pas tak jak Quinton Jackson czy Dan Henderson?
HA: 8-Ball Nutrition jest naszym sponsorem od jakiegoś czasu i ci ludzie sprawili, że prezentuję się wyjątkowo w ringu. Co do mojego kardio, to nie miałem jeszcze okazji, by go użyć. Nie da rady przejśc mojej pierwszej linii obrony, ale ja mogę walczyć runda za rundą i ciągle czuć się świeżo. Czuję się dobrze po każdej walce, więc mogę walczyć dalej. Wierz mi, jeżeli walka będzie trwać, to inni przekonają się o moim kardio. Używam tej frazy przez cały wywiad: najpierw muszą przejść moją pierwszą linię obrony.

AM: Wspomniałeś walkę z Alessio Sakara’ą wcześniej. Chciałem zapytać o twoje zdjęcie z napisem “Sakara’s Gotta Go!” (Sakara musi odejść) na twoich pięściach przed UFC 75 . Czy to jest coś co robisz przed każdą walką i czy zawsze przekaz jest ten sam?
HA: W czasie kiedy ćwiczę z moim trenerem i sparujemy, to nasze motto – oni wszyscy muszą odejść. Kiedy jestem w ringu, Ci, którzy stoją naprzeciwko muszą odejść. Mój trener nabazgrał to na moich pięściach i stwierdziliśmy, że to fajny pomysł dać to na stronę internetową. To nie jest coś co mam zamiar robić ciągle, ale to fajne.

AM: Wiem, że masz dobre układy z MMAJunkie.com i nie wiem czy słyszałeś, co powiedział Dana White na temat tych “głupich stron internetowych”, ale chciałbym usłyszeć twoje zdanie na temat społeczności MMA w internecie. Czy myślisz, że daje to szansę na pokazanie siebie?
HA: Wiesz, co? To daje dobrą szansę na pokazanie siebie. Każda promocja dla mnie jest dobra, czy to zła, czy dobra. Rozumiem, że strony zostały założone przez fana, który po prostu chciał informować ludzi na całym świecie. Nie widzę w tym nic złego. Ani poszukiwanie, ani dostarczanie informacji nie jest złe.

AM: Rozumiem, że Dana trochę rozszerzył swój komentarz na wszystkich, ale jest kilka stron, które czasem przeginają.
HA: Tak, ale uczysz się omijać niepotrzebne rzeczy. Omijasz cały śmietnik, ale MMAjunkie.com to porządny serwis. To dobra strona, albo nie dałbym im wywiadu.

AM: Zauważyłem, że masz różne tatuaże na rękach i górnej części ciała. Czy któryś jest dla Ciebie specjalnie ważny i czy są za nimi jakieś historie?
HA: Nie dałbym sobie zrobić tatuażu, gdyby nie było za nim jakiejś historii. Mój ulubiony to ten na plecach, brzmii: “The Bringer of War”. Dla mnie jest to symbol mnie i walki, którą toczę przez całe życie. Znaczenie jest takie, że dam z siebie 110% niezależnie co robię i co zamierzam osiągnąć. Wiele razy, 9 na 10 razy osiągnąłem to, co sobie założyłem. Jeżeli chodzi o UFC moim celem jest zdobycie pasa. To powinno być celem każdego: osiągnąć najwyższy możliwy pułap we wszystkim co się robi. Jeżeli ja tak będę robił, moje standardy będą ustawione bardzo wysoko. Mój cel to pas!