MMA PLBez kategoriiWojna poza oktagonem

Wojna poza oktagonem

wojnaszerdogowa.jpg

Zabierałem się do tego niusa już jakiś czas. Był rozsiany po paru serwisach, a naszą specjalnościa jest zapylanie anglojęzycznych niusów, tłumaczenie ich nieudolnie na język polski i… później zwykle szczerzymy zęby, że coś wogole napisaliśmy. Można upaść niżej? Można, postaramy się to kiedyś udowodnić.

Pomyślałem sobie, że w tym momencie zostawiamy stricte MMA i robimy sie fajterową wersja Pudelka.pl (powinniśmy się nazywać bydle.pl wtedy). Do rzeczy (…): wojna jest i tym razem nie w oktagonie. Jest to wojna z powodu urażonych ambicji i cholera wie czego.

Nie od dziś wiadomo, że mekką fanów MMA jest Sherdog (ich FightFinder jest bomba, forum to śmiech w karczmie). Sherdog kiedyś lubił się z UFC, przy okazji TUF’a 4 Sherdog poświęcił więcej uwagi niż powinien (wg Dany) eventowi K1, niż TUF’owi. Od słowa do słowa zapanowała jednostronna (czyżby – czytaj dalej) nienawiść ze strony bossa UFC do Jeffa “Sherdoga” Sherwooda. Dana ostatnio powiedział w jakimśtam radiu, że:

“Miałem dużo bitew z tymi kolesiami (Sherdog’iem). Nie mam szacunku dla Sherdoga. Połowa ich historyjek to kompletne kłamstwo. Są jak tabloid. Kiedy odciskasz na mnie piętno, to już na zawsze. Nigdy nie zaufam im i ludziom podobnych do nich.”

Oliwy do ognia dodaje wycofanie akredytacji dziennikarskich dla Sherdogersów na eventy WEC (na UFC już dawno nie mają). Co się dzieje dalej? Dana wysyła w czasie trwania eventu K1 informacje do Jeff’a:

“Jesteś moim wrogiem do końca życia. Cholernie upokażające.”

Informacja o tym sms’ie staje sie publiczna i tu wchodzi m-dzy młot a kowadło Tito Ortiz i puszcza sms’a do Jeffa: Witaj w moim świecie. W domyśle – teraz zobaczysz, jak to jest być wrogiem Dany.

Dana Tito nie lubi. Mam wyliczac: program o niedoszłej walce bokserskiej Tito i Dany, porównywanie Tito do brzydkiej małpy i nazywanie go publicznie kretynem. Pamiętajcie: to relacja boss-pracownik.

Na koniec: dziewczyny się biją o niewiadomo co, a gdyby tak Dana wiedział o naszym blogu, to więcej nie nazwałby Sherdoga tabloidem. Tabloid to my.