MMA PLBez kategorii#TBT vol.6 Anderson Silva vs. Chael Sonnen UFC 117

#TBT vol.6 Anderson Silva vs. Chael Sonnen UFC 117

Foto: http://fearlessmen.com/wp-content/uploads/2012/07/120chaelsonnenvsandersonsilva-1298002450_large.jpg
Foto: http://fearlessmen.com/wp-content/uploads/2012/07/120chaelsonnenvsandersonsilva-1298002450_large.jpg

Anderson Silva vs. Chael Sonnen

  • Data: 08.07.2010
  • Miejsce:Oracle Arena ,Oakland, California,

Widzieliście kiedyś walkę, którą przegrał wygrany? Nie? No to zapraszam na pół godziny jazdy bez trzymanki, gdzie każda runda jest niemal identyczna a emocje sięgają zenitu. Paradoks? Nie, Silva vs.Sonnen na UFC 117.

Szczerze mówiąc, aby nie psuć Wam radochy z oglądania, ale też, aby nie powtarzać się pięciokrotnie, nie będę się rozdrabniać na poszczególne rundy.  Generalnie, ku naszej uciesze, podziwiamy tu kilka stałych elementów:

  • niesamowite zapasy Sonnen’a,
  • okładanie Silvy niczym worek treningowy, na przemian w pełnej gardzie lub w połówce,
  • kilka pięknych ciosów posyłających na dechy,
  • szczękę Silvy, która jest chyba kuloodporna.

A także kilka ciekawostek w stylu:

  • okładanie uszu przeciwnikowi,
  • rozbijanie o matę z braku laku,
  • siedzenie w żółwiu lub gardzie i dawanie się okładać z braku laku,
  • jedna bardzo soczysta półobrotówka.

Przez 23 minuty walki, ma się wrażenie, że Silva jakby nie pospał tej nocy i zdecydował się, tę drzemkę odebrać w oktagonie (no może z małą przerwą na espresso przed IV rundą). Gdyby obejrzeć 99% walki i w ostatniej rundzie oddalić się na sikundę, bo „nic się przecież już takiego nie wydarzy” można by sobie za to tęgo pluć w brodę.

Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę, czemu stało się tak, że ktoś kto powinien być zknockoutowany w pierwszej rundzie, wygrywa walkę, a przeciwnik spuszczający mu solidny… łomot, schodzi z ringu przegrany. Mogę się mylić, ale chyba właśnie ta wola walki, wiara w siebie do ostatniej chwili, jest miarą mistrza. Sonnena znamy z kilku walk który „powinien wygrać”, ale czy wygrał?  Trzykrotnie pretendował do pasa, nie można mu odmówić, tego że jest rewelacyjnym zawodnikiem, ale być może nie dane było mu być materiałem na mistrza.

Co do Silvy, w tym pojedynku zachwyciła mnie tylko jego zawodnicza nieustępliwość. Ale to może tylko moja niepopularna opinia, choć ten trójkąt, to niemal jak as z rękawa.

Zapraszam do wyrobienia sobie własnej opinii 🙂