MMA PLBez kategoriiPo prostu: Shogun o swojej porażce

Po prostu: Shogun o swojej porażce

Miałem dziś bizi, bizi dzień, więc będzie dziś bardzo, bardzo krótko. Jedyna wycieczka na bok od tematu bedzie odnosić się do hasła, które będzie dzisiaj przyświecac: 0% bullshit, 100% gameplay. To nie moje, to Bullfroga (swoją drogą piona za marketing). Zaczynamy od Shoguna (tekst zakosiłem od szczura):

Byłem bardzo, bardzo smutny. To był najgorszy dzień mojej kariery

– powiedział Shogun. Poprzednio złamana ręka w walce z Markiem Colemanem i porazka z Babalu w 2003 były jedynymi porażkami Kurytybańczyka (Curitiba = Kurytyba = miasto Shoguna)

Nigdy nie byłem tak wyczerpany jak byłem w tej walce. To był mój bła. Nie trenowałem jak mogłem trenować. Nie byłem skoncentrowany, inne rzeczy zakłucały moje przygotrowania. To była surowa nauczka. Teraz będę trenował, by wrócić mocniejszym

W walce brak sił wynikał z ciągłych prób Shoguna znokautowania Griffina, niestety – bez powodzenia. Wymiana w stójce również miała znaczenie.

Kiedy opadłem z sił, zdecydowałem się przenieśc walkę do parteru, chciałem być na górze. Na początku plan był taki, by toczyć walkę w stójce, ale z czasem stałem się bardzo wyczerpany

Poza problemami w przygotowaniach (ślub, kampania promocyjna Brazylii), Shogun uważa, że kontuzja kolana była jednym z problemów, którymi musiał się mierzyć w ciągu ostatnich 2 tygodni.

Uszkodziłem więzadło podczas treningów. Byłem ograniczony ruchowo – nie mogłem biegać, nie mogłem uderzać nogami. Ciągle jednak ćwiczyłem poprawnie, ale nie dostatecznie

Żeby zażegnać problem, Shogun zdecydował, że kolano zostanie zoperowane w ten piątek (dzisiaj!).

Będę miał operację kolana w piątek i będę wyłączony z treningów przez następne 3 miesiące. Z tego co rozmawiałem z Rudimarem Fedrigo mogę wrócić do walki w styczniu lub lutym. Cel pozostał niezmieniony – chcę zdobyć pas, walka trwa!