Matt Mitrione ostro po awanturze Nurmagomedova i McGregora: „cyrk”, „Neandertalczycy”

Matt Mitrione (13-5) dołączył do grona wojowników zdegustowanych awanturą po walce Khabiba Nurmagomedova (27-0) z Conorem McGregorem (21-4). Zawodnik walczący dla Bellatora uważa, że takie sytuacje przynoszą szkodę całemu MMA. Są jednak na rękę federacji UFC, która może dzięki temu mnożyć swoje zyski.

Poziom sportowy pojedynku Nurmagomedova z McGregorem zszedł tak naprawdę na dalszy plan przy tym, co działo się po zakończeniu walki. Od wielkiej awantury w Las Vegas minął już prawie tydzień, ale afera nie milknie. W oczekiwaniu na karę dla Khabiba i przy akompaniamencie jego gróźb odnośnie opuszczenia UFC eksperci są przekonani, że prędzej czy później dojdzie do rewanżu, który znów wygeneruje nieprawdopodobne zyski.

Całym tym mechanizmem zdegustowany jest Matt Mitrione. 40-latek uważa, że taki „cyrk” jest bardzo szkodliwy dla MMA.

Cieszę się, że nie muszę uczestniczyć w tym cyrku. Oni sami kopią pod sobą dołki. Promujesz kogoś, robisz z niego gwiazdę i dobrze wiesz, jak wpływa on na postrzeganie dyscypliny, tymczasem potem mamy taki kabaret. Trudno potem ukarać takiego gwiazdora i wszystko to staje się jakimś błędnym kołem, szaleństwem. UFC to prywatna firma więc mogą robić, co im się podoba, ale to wstyd.

Co jeszcze gorsze, UFC wykorzystuje całą tę sytuację, by wzbudzić jeszcze większe zainteresowanie i zorganizować rewanż. Wszyscy wiedzą, że na takich wydarzeniach oni zarabiają ogromne pieniądze. To przyniesie jednak, a w zasadzie już przyniosło, szkodę dla MMA. Zobaczy to przypadkowy widz i powie: „to są Neandertalczycy, goście nieprzystosowani do życia w społeczeństwie”. Stwierdzi, że oni realizują jakieś swoje hobby, a nie są profesjonalnymi sportowcami. I to nas wszystkich rani.

Sam Matt Mitrione w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu zmierzy się na gali Bellator 207 z Ryanem Baderem (25-5). Około dobę później podczas imprezy Bellator 208 dojdzie do pojedynku Fedora Emelianenki (37-5) z Chaelem Sonnem (30-15-1). Obie te walki będą półfinałami Grand Prix w wadze ciężkiej. Zwycięzcy zmierzą się ze sobą w finale.