Mateusz Gamrot i kolejne zwycięstwo! Dominator KSW?

Foto: Mateusz Gamrot, Foto: Sebastian Rudnicki, KSW
Foto: Mateusz Gamrot, Foto: Sebastian Rudnicki, KSW

Miałem dużo obaw, czy Mateusz Gamrot da sobie radę z Kleberem Koike Erbstem. Był to groźny przeciwnik, który już niejednemu mocnemu wojownikowi dał lekcje walki w parterze. Po pojedynku mogę śmiało stwierdzić: Mateusz Gamrot ma potencjał, by w pełni zdominować polską scenę MMA. Ale są kolejne wyzwania na horyzoncie.

Mateusz Gamrot – niepokonany wojownik zdał trudny test!

Kleber Koike Erbst przedstawiony jako wąż w zapowiedziach ostatniego KSW to idealna metafora stylu walki Japończyka. Fenomenalne zdolności parterowe na zupełnie innym poziomie to prawdziwe zagrożenie i wielki test dla każdego zawodnika. I przyznam, że również dla Mateusza Gamrota to starcie było ważnym testem. „Gamer” schodził do niższej kategorii – nie wiedział, jak zachowa się jego organizm, jak pójdzie mocniejsze zbijanie wagi i jaki będzie miało wpływ na jego fizyczne atuty. Co prawda nie można zaprzeczać parterowym umiejętnościom Gamrota, jednak 20 poddań na koncie Koike Erbsta wskazywało, że nawet „Gamer” nie mógł czuć się bezpiecznie.

Przebieg walki nie pozostawił wątpliwości – Mateusz Gamrot idealnie przygotował się do tego pojedynku. Nie tylko siłowo i kondycyjnie, ale przede wszystkim dobrze realizował plan walki. Konsekwentne obijanie w stójce – to tutaj widzę źródło wygranej „Gamera”. Przewaga była bezapelacyjna. Wojownik unikał parteru jak tylko się dało, jednak nawet gdy akcja przeniosła się właśnie na tę płaszczyznę, zachował spokój, wyczucie i kontrolę pozycji. Defensywny parter również jest trudną sztuką. Nie chodzi tylko o wykorzystywanie przewagi siłowej, ale też zabezpieczanie się na wszystkich frontach –  unikanie dźwigni, przetoczeń, duszeń. Koike Erbst skręcał się raz za razem, przechodził z pozycji do pozycji, jednak Gamrot czuwał i nie dał się oszukać w tej niesamowitej parterowej grze. To świadczy o tym, jak kompletnym jest zawodnikiem.

Utrzymywanie mistrzostwa? Którego? Kto pojawi się na horyzoncie?

Jeszcze nikt nie potrafił znaleźć sposobu na niepokonanego „Gamera”. I naprawdę trudno jest mi wskazać przeciwnika na polskiej scenie MMA, który pokonałby wojownika z Poznania. To on będzie faworytem, z kimkolwiek nie zostanie zestawiony. Ważne jest również to, w której kategorii będzie chciał ostatecznie walczyć. Trudno byłoby dominować i utrzymywać pasy dwóch dywizji jednocześnie. Gamrot zdobył obydwa mistrzostwa, jednak prędzej czy później będzie musiał się zdecydować, gdzie kontynuować swoją niesamowitą serię zwycięstw.

Zarówno w wadze lekkiej, jak i piórkowej pojawiają się nowe nazwiska. Są zawodnicy, którzy pną się w górę w rankingach. W dywizji lekkiej ważne zwycięstwo odniósł Marian Ziółkowski, udanie zaprezentował się też Artur Sowiński. Ciągle groźny jest Gracjan Szadziński. Czy daliby radę Gamerowi? W piórkowej kolejny raz fenomenalnie zaprezentował się Salahdine Parnasse i mam wrażenie, że to tylko kwestia czasu, kiedy zawalczy o mistrzostwo, jeżeli szybciej nie zainteresuje się nim UFC. Wielką moc i siłę woli pokazał Roman Szymański. Mimo porażki, cały czas groźny jest Marcin Wrzosek. Są więc kolejni rywale, jednak styl zwycięstw „Gamera” nie pozostawia wątpliwości, który zawodnik wag lekkiej i piórkowej jest najgroźniejszy.

Coś mi jednak mówi, że nieustannie rozwijający się 20-letni Salahdine Parnasse może okazać się „czarnym koniem” wśród potencjalnych rywali. I nie chodzi o to, jak szybko zmierzy się o mistrzostwo (być może będzie potrzebował trochę czasu), tylko o to, że ma potencjał, by wkrótce pokonać każdego rywala. Chyba że „sprzątnie go” UFC.

Mateusz Gamrot – to jest jego czas!

Z wielkim zaciekawieniem obserwuję karierę tego zawodnika i czekam na jego kolejny pojedynek. Podwójny mistrz wydaje się być nie do pokonania, co udowodnił w ostatnich starciach. Stójkowa przewaga nad samym Normanem Parkiem, fenomenalne zapasy, poradzenie sobie z parterem Koike Erbsta. Mateusz Gamrot to kompletny, niepokonany i młody wojownik. Ma wszystko, by jeszcze mocniej zapisać się w historii polskiego MMA.