Już raz przegrał z Askhamem. I co z tego? Materla powraca na szczyt?

Wielkie serce do walki, parcie do przodu mimo bólu, ran, kontuzji i przeciwności losu. Mimo że ten opis pasuje do różnych wojowników polskich i zagranicznych, Michał Materla jest modelowym przykładem zawodnika, który nigdy się nie poddaje. I być może ta nieustępliwość 18 maja na KSW 49 pozwoli mu odzyskać mistrzostwo wagi średniej. Michał Materla powraca na szczyt. Nie można go skreślać – ma szanse na zwycięstwo z Askhamem. Umiejętności umiejętnościami, forma formą, ale zawsze liczy się serce do walki!

Atrykuł powstał przy współpracy z marką Kruk’s different.

Michał Materla i lata dominacji w wadze średniej

Gdy wygrywał, było wspaniale. Wystarczyło kilka potknięć, by w oczach krytyków z fenomenalnego zawodnika stać się byłą gwiazdą z widmem zakończenia kariery. A wielu ludzi zapomina o jednym, prostym fakcie. Michał Materla był mistrzem KSW przez ponad 3 długie lata (2012-2015). Warto jeszcze raz przypomnieć sobie, z kim wygrywał i w jak pięknym stylu notował kolejne zwycięstwa. Gdy w maju 2012 roku pokonał Jaya Silvę w pojedynku o pas wagi średniej, ludzie przecierali oczy ze zdziwienia. Pomimo kontuzji i sporych obrażeń w czasie walki potrafił wykrzesać z siebie resztki sił i przeważyć szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tu nie było mowy o przypadku. Po tym poznaje się prawdziwego wojownika.

Kolejny był Rodney Wallace. Szybki, piorunujący nokaut dobitnie pokazał, że Materla, oprócz wielkiego serca do walki ma kolejny atut – dynamit w rękach i mimo mistrzostwa, nadal rozwija się w płaszczyźnie stójkowej. Przez długi czas był uważany za typowego parterowca. Powoli przychodził czas zwycięstw przez nokauty. Wspaniała, przemyślana walka z górującym warunkami fizycznymi Kendallem Grovem znów pokazała serce do walki szczecińskiego Berserkera. Następnie przydarzyła się porażka, ale nie zatrzymała ona polskiego zawodnika. Jay Silva znokautował Materlę, jednak pojedynek nie był o pas. W kolejnym starciu Polak odrobił lekcję i tym razem pokonał rywala. Co to za mistrz, który nie podnosi się po porażce i niczego się nie uczy? Michał Materla potrafił to zrobić – wyciągnął wnioski i rozpracował przeciwnika, który pół roku wcześniej był od niego lepszy. Zwycięstwa  nad Jorge Luis Bezerrą i Tomaszem Drwalem utwierdziły kibiców w przekonaniu – Michał Materla to kompletny, groźny wojownik.

Porażka z Khalidovem i powrót na ścieżkę zwycięstw

Przegrać z Mamedem Khalidovem to żadna ujma. Materla dostał szybki nokaut? Wbrew opiniom hejterów, wcale nie przekreśliło to jego dorobku. Gdy spotykają się dwaj fenomenalni, błyskotliwi wojownicy, każdy z nich szybko może zostać znokautowany. Tego wieczoru lepszy był Mamed Khalidov. Materla stracił mistrzostwo, ale szybko podniósł się po porażce. Kolejne 2 zwycięstwa nad Antonim Chmielewskim i Rousimarem Palharesem pokazały, że Materla nadal liczy się w walce o pas. O ile Chmielewski był underdogiem (raczej ze względu na formę i wiek, a nie na doświadczenie i umiejętności), Palhares był jednym z najgroźniejszych rywali w karierze Materli. Ludzie wątpili w wygraną „Cipao”. Jak wielkie było zdziwienie, gdy Berserker nie tyko nie dał sobie „urwać nogi”, ale też znokautował Brazylijczyka w drugiej rundzie.

Areszt, powrót i porażka z Akshamem. Michał Materla powraca – znów idzie po pas!

Przedłużany areszt przystopował karierę Materli. Miał blisko roczną przerwę od startów. Nie mógł w tym czasie należycie trenować. Ale znów powrócił. W walce z Paulo Thiago znów dał o sobie znać dynamit w rękach polskiego wojownika. Wszyscy zadawali sobie pytanie, czy Materla będzie w stanie rywalizować z takim przeciwnikiem. Mimo że to raczej nie był ten sam Materla, co przed długim aresztem, udało się pokonać Brazylijczyka w pięknym stylu. Polak miał szansę odzyskać pas, ale lepszy okazał się Scott Askham. Znalazł sposób na Materlę i idealnie zrealizował swój gameplan.

Czy szybki nokaut zastopował Polaka? Nic z tych rzeczy! Powrót do klatki w postaci zwycięstwa nad Martinem Zawadą pokazał, że Materla nie składa broni. A ostatnia walka z groźnym Damianem Janikowskim była wielkim pokazem triumfu doświadczenia i umiejętności nad siłą i eksplozywnością medalisty olimpijskiego w zapasach. Również tym razem „Cipao” pokazał powątpiewającym krytykom, że nadal jest czołówką polskiego MMA. Michał Materla powraca zawsze, gdy ludzie skazują go na porażkę.

Piękna historia jasno pokazuje – Michał Materla może znów być mistrzem!

Serie zwycięstw i pojedyncze porażki z rywalami z najwyższej półki. Michał Materla tylko raz odnotował 2 przegrane z rzędu. W latach 2005-2006. Historia wojownika to pasmo sukcesów i powrotów po porażkach lub życiowych trudnościach. Wyciąga wnioski z przegranych, ciągle się rozwija, zaskakuje krytyków. Zawsze wraca silniejszy. W starciu z Askhamem, mimo że może nie być faworytem, to on wydaje się wojownikiem bardziej kompletnym. I na pewno będzie chciał to wykorzystać. 35-latek nie osiada na laurach i nadal ma wielkie serce do walki. Michał Materla powraca!

Atrykuł powstał przy współpracy z marką Kruk’s different.

Możliwość komentowania jest wyłączona.