MMA PLKSWMamed Khalidov o swojej karierze: UFC to nie było moje marzenie

Mamed Khalidov o swojej karierze: UFC to nie było moje marzenie

Foto: dziennikzachodni.pl

W czwartek miał miejsce kolejny magazyn Oktagon Live na Kanale Sportowym. Jednym z jego gości był Mamed Khalidov (34-7-2), który wypowiedział się m.in. o tym, dlaczego nie przeniósł się do UFC.

Khalidov to jeden z najpopularniejszych zawodników MMA w Polsce. Przez wiele lat był on najjaśniejszą gwiazdą KSW, pokonując kolejnych przeciwników i budując dzięki temu coraz większą serię zwycięstw. Długi streak Czeczenowi przerwał w końcu Tomasz Narkun (17-3), dwukrotnie wygrywając z Mamedem.

Później z kolei niespełna 40-latek musiał jeszcze uznać wyższość Scotta Askhama (19-4). Choć dziś były mistrz dwóch kategorii wagowych w Konfrontacji Sztuk Walki ma trzy porażki z rzędu, to nadal dla wielu jest on świetnym zawodnikiem, który może jeszcze pokazać się z dobrej strony.

W kontekście Khalidova często poruszaną kwestią jest jego brak przejścia do UFC. Dobrych kilka lat temu wydawało się bowiem, że zawodnik ma wszystko, by spróbować swoich sił w najlepszej organizacji MMA na świecie. Do tej kwestii w programie odniósł się sam zawodnik, przyznając, że nigdy nie marzył o walce dla amerykańskiego pracodawcy.

UFC to nie było moje marzenie i zawsze o tym mówiłem. Moim marzeniem była Japonia, PRIDE i to tam chciałem zawalczyć. O UFC nie marzyłem, chociaż od czasu do czasu prowadziłem rozmowy z trenerami, by tam spróbować swoich sił.

Brak zmierzenia się z najlepszymi zawodnikami na świecie nie jest jednak dla Mameda problemem. Prawie 40-letni fighter cieszy się bowiem, że pozostał w Polsce. Dzięki temu, jego zdaniem, brał on udział w czymś wielkim, co w Polsce nie będzie miało miejsca raz jeszcze.

Patrząc dzisiaj, dobrze wybrałem, zostając w KSW. W tej organizacji spełniłem swoje marzenia. Gdybym odszedł do UFC 10 lat temu, nie brałbym udziału w budowaniu MMA w Polsce. Jestem jednak szczęśliwym człowiekiem, sportowo spełnionym, gdyż dołożyłem cegiełkę. Dla mnie jest to spełnienie swojego marzenia. PRIDE zniknęło, a w Polsce powstało coś jeszcze piękniejszego, w czym cały czas byłem.