Kobieto, trenuj sporty walki! Wbrew stereotypom!

Foto: Amanda Nunes, Esther Lin / MMAFighting
Foto: Amanda Nunes, Esther Lin / MMAFighting

„Może i bym poszła, ale nie chcę mieć wielkich mięśni. Wstydzę się. Nie będę miała z kim ćwiczyć. To wcale nie jest kobiece…” – kobiety mają wiele obaw przed rozpoczęciem treningów sportów walki. Większość z nich jest nieuzasadnionych. To rzadko poruszany temat. Warto rozprawić się ze stereotypami, bo nie mają one sensu. Kobieto, trenuj sporty walki!

Piszę ten tekst z perspektywy faceta. Zdaję sobie sprawę z różnic psychologicznych i odmiennych reakcji u kobiety i mężczyzny. Podobno trudno jest zrozumieć płeć piękną i zdaję sobie sprawę, że nadajemy na innych falach i mój tekst może być odebrany w stylu: „Ty nie rozumiesz…”. Mimo to, mam wrażenie, że również męski głos w tej sprawie mógłby trochę pomóc.

„Nie chcę mieć wielkich mięśni”? 

Tyle kobiet boi się ćwiczyć cokolwiek, bo obawia się zbyt drastycznej zmiany sylwetki. Jak na ironię wiele z nich nie jest zadowolonych ze swojego wyglądu, część ma w tej kwestii spore kompleksy. Błędne koło? Na to wygląda. Tylko dzięki ćwiczeniom i odpowiedniej diecie da się zmienić figurę. Rozwinięte mięśnie niby są uważane za coś złego. To mit, droga koleżanko. To również mięśnie mogą sprawiać, że jedna kobieta wydaje się kształtna, a druga obła, nawet jeżeli ważą tyle samo. Trenując sporty walki nie będziesz wyglądać jak sztangistka z czasów NRD. Dowód? Popatrz na zawodniczki. Zdecydowana większość nie ma męskiej sylwetki. Da się poznać, który sportowiec jest kobietą. A niektóre zawodniczki są marzeniem wielu kibiców na całym świecie. Również w kwestii figury.

Czego się wstydzisz?

„Wstyd” to zagadka najtrudniejsza do rozwikłania i konia z rzędem temu, kto wyjaśni, czego tak faktycznie mogą wstydzić się kobiety przychodzące na treningi sportów walki. Że będzie słabsza? Każdy na początku jest słabszy. Że ważysz odrobinę więcej? Nikt normalny nie będzie Cię krytykował. Że ktoś się będzie śmiał? Kto? W klubie raczej wita się nowe kobiety reakcją „Wow!” niż robiąc podśmiechujki. Z moich obserwacji wynika, że zawodniczki darzy się szczególnym szacunkiem i podziwia. Nie wyśmiewa. Nie widzę żadnych racjonalnych podstaw, by się wstydzić.

Trenuj sporty walki, bo będziesz miała z kim ćwiczyć!

Czy płeć partnera treningowego jest przeszkodą? Nie ma to znaczenia. Technikę możesz zrobić z każdym, posparować też się da. Płeć nie jest jedynym wyznacznikiem. A co z kategorią wagową, a co ze stażem? Jeżeli zawodnik wagi lekkiej może zrobić technikę z ciężkim lub półciężkim, również kobieta odnajdzie się na macie treningowej, nawet jeżeli nie ma innych kobiet do ćwiczenia. To kwestia normalnego podejścia do treningów. Wcale nie jest powiedziane, że masz ćwiczyć tylko z dziewczynami. Sam znam takie wojowniczki, które wolą trenować z mężczyznami. Opór przed ćwiczeniem z facetem? Wyobraź sobie, że mężczyzna też może mieć opory. Pamiętam swój pierwszy stójkowy sparing z kobietą, gdy bałem się uderzyć na głowę. Było to nieuzasadnione. A czego Ty się boisz?

To jest bardzo kobiece!

Ta spocona, wyżyłowana, groźna, niepomalowana wojowniczka z klatki tak naprawdę jest bardzo kobieca i ma grono kibiców, którzy się nią zachwycają. Zdziwiona? Pozornie męskie zajęcia nigdy nie odejmują kobiecości. Zarówno męskość, jak i kobiecość ma się w głowie. To nie jest kwestia ubioru, wyglądu, zainteresowań. To kwestia zachowania. Będąc najgroźniejszą wojowniczką w klatce nadal możesz być miła, przyjazna, wrażliwa, kobieca. Ja wiem, że gówniane komercyjne przekazy powiedzą Ci, że tylko w tej najnowszej sukience będziesz prawdziwą kobietą. Popatrz na tę kwestię trochę głębiej. Chcesz tworzyć sztuczną otoczkę czy być realną osobą?

Podoba Ci się? Trenuj sporty walki!

Jeżeli podobają Ci się sporty walki i chciałabyś spróbować swoich sił, po prostu przyjdź na trening. Wszelkie obawy są nieuzasadnione i raczej wynikają ze stereotypów. Niech pitolenie jednej z Twoich koleżanek nie staną się Twoimi realnymi obawami. Sporty walki są dla każdego, nie tylko dla mężczyzn.