MMA PLNajnowszeBez kategoriiJaponia i blisko i daleko

Japonia i blisko i daleko

Gamrot - Dos Anjos

jarosz005.jpg

Od roku najwybitniejszy rabczański sportowiec, Kick-boxer Łukasz Jarosz jest członkiem holenderskiego klubu zawodowców The Best of the East (Najlepsi ze Wschodu). Oprócz treningu na wysokim poziomie i lepszej opieki menadżerskiej, a także wyższych zarobków, kontrakt zapewnia mu automatycznie większy prestiż i możliwość brania udziału w najbardziej liczących się turniejach (galach) na terenie Europy. W minionym roku Łukasz Jarosz rozegrał dwie takie walki: pierwszą w maju przegrał, drugą – 29 listopada wygrał przez k.o. w pierwszej rundzie w bardzo popularnej gali holenderskiej. „Show time” transmitowanej do wielu krajów przez TV Eurosport. Walczył również w Polsce wygrywając przez k.o. z jedynym konkurentem w kraju Marcinem Różalskim z Płocka.

jarosz001.jpg

– Kickboxing to w Holandii narodowy sport, może nie tyle ze względu na zawodników pochodzenia holenderskiego, ale przede wszystkim ze względu na popularność wśród kibiców i bogatych sponsorów. Holenderskie kluby ściągają do siebie najlepszych zawodników nie tylko z Europy, ale także Afryki i Bliskiego Wschodu, od Ukrainy i Turcji po Maroko – mówi Łukasz. – Holandia jest dla nas tym samym co dla zawodowych bokserów Las Vegas, a dla piłkarzy Włochy czy Hiszpania. Członkiem mojego klubu jest w tej chwili najlepszy zawodnik w Europie – Albert Krauss, który walczy w najwyżej sytuowanych turniejach w Japonii – dodaje.

jarosz003.jpg

W galach w Kraju Kwitnącej Wiśni, które dla Kick-boxerów są szczytem szczytów bierze udział tylko ośmiu aktualnie najwyżej notowanych na świecie zawodników. Co jakiś czas dołącza do tego grona ktoś nowy. Łukasz Jarosz ma szansę w tym gronie się znaleźć, może już pod koniec bieżącego roku, może nieco później. – Wkraczam w najlepszy dla Kick-boxerów wiek – twierdzi. – To przedział od 30 do 36 roku życia. A w tym sporcie spotyka się zawodników czterdziestoletnich. Oczywiście, muszę wygrać jeszcze 3 lub 4 walki w Holandii i już będę blisko Japonii. I blisko i zarazem daleko, bo muszę wygrać i zostać tam dostrzeżony.

jarosz006.jpg

W tym roku czeka również Łukasza walka rewanżowa z Różalskim. Jeśli ją wygra potwierdzi swój prymat w kraju. Większą cześć roku Łukasz spędza w Polsce; w Rabce, Nowym Targu, Krakowie. Do Holandii jeździ na konsultacje i treningi przed występami. Na co dzień trenuje w Krakowie pod okiem Tomasza Mamulskiego, trenera kadry narodowej. Mówi o sobie, że jest tym zawodnikiem, który przeciera drogę do kariera innym. Jest prezesem Stowarzyszenia Sportów Walki „Krokus” w Nowym Targu, gdzie prowadzi treningi z młodzieżą. – Jest u nas na Podhalu wyjątkowo wielu zdolnych chłopaków, którym trzeba i warto ten sport udostępnić poprzez treningi, dostarczenie sprzętu, możliwości rozgrywania walk, sponsoring – mówi.

jarosz007.jpg

W wieku 11 lat zaczął uprawiać karate shodokan pod okiem trenera Józefa Rączki. Jako młody chłopak grał także w piłkę nożną w K.S. Wierchy w Rabce, trenował koszykówkę, jeździł na nartach. W stylu knockdown Oyama Karate trzykrotnie zdobył tytuł mistrza Polski i przez 3 lata nie przegrał ani jednej walki w wadze powyżej 80 kg. Ważąc 83 kg dawał sobie radę z zawodnikiem ważącym 135 kg.

Na mistrzostwach Europy w Holandii zajął V miejsce, a na mistrzostwach świata w Nowym Jorku – IV. W roku 2000 zaczął amatorsko uprawiać Kick-boxing. W tej dyscyplinie zdobył mistrzostwo Polski, mistrzostwo Europy, Puchar Świata i Mistrzostwo Świata (Maroko 2005 r.). Po tym ostatnim turnieju przeszedł na zawodowstwo i zaczął walczyć w systemie K-1. Wielu rabczan kibicowało mu podczas gali w Wiedniu, gdzie wygrał z zawodnikiem tureckim w IX rundzie przez k.o. wywalczony tam mistrzowski pas obronił w Nowym Targu. No, a potem zaczęła się holenderska przygoda z nadzieją na Japonię na horyzoncie. Serdecznie życzymy spełnienia tych marzeń.

Źródło: www.rabka.pl

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis