Jan Błachowicz o pas UFC? Jeszcze rok temu byłby to niezły żart!

Gdyby dokładnie rok temu ktoś postawił u bukmachera pieniądze, że Jan Błachowicz pod koniec 2018 roku będzie głównym kandydatem do walki o pas UFC, dziś stałby się milionerem. Nasz zawodnik udowodnił, że w sporcie nie ma rzeczy niemożliwych.

Wówczas były mistrz KSW był o krok od zwolnienia – po czterech porażkach w pięciu walkach. W tej chwili jest po drugiej stronie barykady – dzielą go milimetry od tytułu najlepszego na świecie. „Legendary Polish Power” powróciła i ma się świetnie!

Najcenniejszy triumf w karierze

Dzięki zwycięstwu nad Nikitą Krylowem widać, że myśl o Polaku z mistrzowskim pasem to nie tylko marzenia i sny, które nigdy się nie spełnią. To realny cel, który może zostać zrealizowany w ciągu kilku najbliższych miesięcy. W umiejętności Jana Błachowicza warto jest wierzyć.

Triumf ma duże znaczenie nie tylko sportowe, ale też medialne. Pozwoli Błachowiczowi dotrzeć do szerszego grona kibiców na świecie. Efektowne zwycięstwo przed czasem to tylko jeden z elementów. Nie oszukujmy się, ale to, że pokonał on Ukraińca i to na dodatek podczas gali w Moskwie zainteresuje nawet „januszy”. Frekwencja w Olimpijskij też była rewelacyjna – pojawiło się ponad 22 tysięcy fanów. To piąty najlepszy wynik w historii UFC. Nasz zawodnik był jedną z głównych gwiazd tej imprezy. To kolejny powód do dumy.

W mediach rozniosła się też wieść, że Błachowicz otrzymał 50 tysięcy dolarów od organizacji. Bonus za „występ wieczoru” był jak najbardziej zasłużony. Dodam tylko, że to już trzecie tego typu wyróżnienie cieszynianina w jego czterech poprzednich walkach! Świetna konfrontacja z Jimim Manuwą została „walką wieczoru” gali UFC w Londynie, a „występem wieczoru” określono poddanie na Devinie Clarku podczas UFC w Trójmieście.

Jan Błachowicz „pukał kiedyś do drzwi main eventu” w KSW. W UFC osiągnięcie tego etapu wydaje się być tylko kwestią czasu.

Idealny moment na mistrzostwo

Nie oszukujmy się – w ostatnich latach waga półciężka dużo straciła na swojej wartości. Nie ma Jona Jonesa, „czołówka” dywizji przeszła do Bellator MMA. Aktualny mistrz Daniel Cormier zdecydował się zresztą na walkę o pas kategorii ciężkiej i wszystko wskazuje na to, że tam już pozostanie.

Właśnie w obliczu odejścia zapaśnika Błachowicz ma największe szanse na zdobycie wymarzonego trofeum. Dotychczas posiadanie dwóch pasów naraz się nie sprawdzało i mistrz musiał wybierać. U Amerykanina decyzja wydaje się być logiczna. „Królewska kategoria” pozwoli mu przede wszystkim na większe zarobki.

Przed galą w Moskwie Polak notowany był jako numer cztery światowego rankingu. Wyprzedzali go jedynie Alexander Gustafsson, Volkan Oezdemir i Ilir Latifi. Ze Szwedami zresztą nasz zawodnik już się bił. „Sledgehammera” znokautował w swoim debiucie w UFC, a z „Maulerem” niewiele mu brakowało, by odnieść triumf, mimo że wcześniej był skazywany na porażkę.

Spodziewam się, że w najnowszej klasyfikacji Polak przesunie się na drugie lub trzecie miejsce. Wszystko zależy od tego, jak oceniony zostanie pokonany Nikita Kryłow.

Śmiało mogę stwierdzić, że każdy najchętniej obejrzałby teraz rewanż Błachowicza z Gustafssonem o pas tymczasowy. Taka stawka konfrontacji jest bardzo prawdopodobna – UFC w ostatnich latach często rozdawało status mistrza „interim”. Fanom pomysł ponownej walki polsko-szwedzkiej powinien odpowiadać. W końcu rewanżowe starcia Błachowicza z Sokoudjou w KSW czy z Manuwą w UFC udowodniły, że cieszynianin potrafi wyciągnąć wnioski po porażce i rozbić konkurenta.

Możliwe jest też zestawienie Błachowicza ze zwycięzcą walki Anthony Smith vs Volkan Oezdemir. Obaj panowie zmierzą się 27 października w Kanadzie. Pojedynek z Amerykaninem lub Szwajcarem nie byłby jednak takim hitem jak potyczka z Gustafssonem.

„Zróbmy coś z twoim pasem!”

Polak jest świadomy, że należy mu się walka o pas. Tuż po zwycięstwie nad Kryłowem, zabrał mikrofon od Dana Hardy’ego i wywołał w oktagonie do walki Daniela Cormiera. – Zróbmy coś z twoim pasem! Jestem gotowy na walkę z Tobą! – wykrzyknął. Wątpliwe jest, że Amerykanin na tę propozycję przystanie. Błachowicz postąpił rozsądnie, wyzywając do rewanżu Alexandra Gustafssona.

Widzę dwa realne scenariusze. Pierwszym jest rewanż „Cieszyńskiego Księcia” z „Maulerem” o pas tymczasowy. Drugim walka ze Szwedem. I też o pas. Ale ten właściwy. Wszystko zależy od decyzji „DC”. Miejmy nadzieję, że nie będzie blokował kariery Polaka i wybierze bardziej atrakcyjną kategorię ciężką.

UFC zawsze wysoko notowało naszego reprezentanta. Zaufano mu nawet pomimo fatalnej passy porażek. Dlatego uważam, że titleshot może mu zostać przyznany bardzo szybko. W końcu jeśli nie teraz, to kiedy?