Conor McGregor vs. Donald Cerrone o pas tymczasowy? Tak twierdzi „Kowboj”!

Foto: MMA Junkie
Foto: MMA Junkie

Od pewnego czasu wszystko wskazuje na to, że kolejnym rywalem Conora McGregora (21-4) będzie Donald Cerrone (35-11, 1 N/C). Niewykluczone, że stawką tego pojedynku będzie pas tymczasowy.

Taką informację podał na swoim Instagramie sam ‚Kowboj”.

Dobre wieści. Conorze McGregorze,  wygląda na to, że dostaliśmy walkę o pas tymczasowy wagi lekkiej. USA vs. Irlandia. Proper Twelve vs. Budweiser.”

McGregor wrócił do oktagonu po niemal dwuletniej przerwie w październiku zeszłego roku. Na UFC 229 w czwartej rundzie pojedynku poddał go Khabib Nurmagomedov (27-0). Po zakończeniu pojedynku wokół oktagonu wywiązała się awantura. Choć Irlandczyk bezpośrednio jej nie wywołał to za udział w niej został ostatecznie ukarany grzywną w wysokości 50 tysięcy dolarów i 6-miesięcznym zawieszeniem. To formalnie kończy się na początku kwietnia. Według ostatnich słów Dany White’a do klatki Irlandczyk wróci najprawdopodobniej w lipcu. Wiele wskazuje na to,  że może do tego dojść podczas corocznego International Fight Week, który odbywa się w Las Vegas.

Cerrone to były pretendent do pasa kategorii lekkiej. Pod koniec 2015 roku musiał jednak uznać wyższość Rafaela Dos Anjosa (28-11). Potem ze zmiennym szczęściem Amerykanin próbował swoich sił w wadze półśredniej. Do limitu 155 funtów powrócił na styczniowej gali UFC on ESPN+ 1 na Brooklynie, gdzie rozbił świetnie zapowiadającego się Alexandra Hernandeza (10-2). Dla „Kowboja” było to drugie zwycięstwo z rzędu, gdyż wcześniej efektownie poddał Mike’a Perry’ego (12-4).

Czy pas tymczasowy w tej walce to słuszna decyzja?

Sama decyzja o utworzeniu pasa tymczasowego wydaje się słuszna. Nurmagomedov oprócz 500 tysięcy grzywny otrzymał 9-miesięczne zawieszenie. Dagestańczyk mógłby co prawda skrócić karę do 6 miesięcy, gdyby wziął udział w programie promującym zapobieganie przemocy. Jednak nie zamierza on tego robić. Co więcej nie wróci jednak wcześniej niż niesłusznie jego zdaniem ukarani koledzy. Abubakar Nurmagomedov (15-2-1) oraz Zubaira Tukhugov (18-4) otrzymali roczne zawieszenie. Na dodatek „Dagestański Orzeł” po ostatnich wydarzeniach nie chce walczyć w Nevadzie i celuje w powrót na listopadowej gali w Madison Square Garden.

Czy jednak starcie zawodnika, który ostatnie zwycięstwo odniósł jeszcze w 2016 roku z tym, który w rankingu zajmuje dziewiąte miejsce powinno być tym, gdzie na szali będzie pas tymczasowy? Choć można zrozumieć marketingową siłę stojącą zwłaszcza za McGregorem to ze sportowego punktu widzenia trudno to uzasadnić.

Tony Ferguson zajmuje 1. miejsce w rankingu kategorii lekkiej i może się pochwalić znakomitą serią 11 (!) zwycięstw. „El Cucuy” ma „na rozkładzie” takie nazwiska jak Do Anjos, Edson Barboza (20-6), Kevin Lee (17-4) czy Anthony Pettis (21-8).

Na trzecim miejscu w rankingu sklasyfikowany zaś jest świetnie prezentujący się ostatnio Dustin Poirier (24-5, 1 N/C). „The Diamond” wygrywał ze wspomnianym wyżej Pettisem, Justinem Gaethje (19-2) czy Eddiem Alavarezem (29-6, 1 N/C).

Wydaje się, że Ferguson czy Pettis bardziej zasłużyli na ewentualną walkę o pas tymczasowy, jednakże jeśli wpis „Kowboja” znajdzie potwierdzenie, oznacza to, że względy marketingowe wzięły tym razem górę.