Anderson Silva po porażce na UFC 237: Stary lew otoczony wygłodniałymi hienami będzie walczył aż do śmierci

Były mistrz wagi średniej UFC i żywa legenda MMA – Anderson Silva (34-10) w weekend na UFC 247 w Rio de Janeiro musiał uznać wyższość Jareda Cannoniera (12-4), z którym przegrał przez TKO w pierwszej rundzie po pogłębieniu się kontuzji kolana.

„Pająk” za pośrednictwem mediów społecznościowych skomentował ostatnią walkę w swoim wykonaniu.

Tym, którzy zastanawiają się nad przyszłością 44-latka w oktagonie UFC wpis ten najbardziej polecamy, bo można odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Brazylijczyka jeszcze zobaczymy w oktagonie największej organizacji MMA na świecie:

„Ból jest twoim przyjacielem. Pokazuje, że nie jesteś jeszcze martwy. Mówią, że wielkie symbole stają się wielkimi celami. Ale najważniejszą rzeczą jest to, by nie uczynić siebie ofiarą.

Jeśli upadłeś, to powstać. Jeśli jesteś kontuzjowany, wylecz to. Nie poddawaj się i nie wmawiaj sobie, że możesz już nic zrobić, bo przegrałeś bitwę. Będę szedł do przodu, aż do końca, aż do czasu, kiedy będę chciał iść.

Stary lew otoczony wygłodniałymi hienami będzie walczył do śmierci poświęcając siebie. Ze mną nie będzie inaczej. Siła i honor!”