MMA PLBez kategoriiAlternatywa wobec K1

Alternatywa wobec K1

KO World Series

W Nowej Zelandii powstała nowa organizacja – KO World Series, w której walki będą się odbywały na zasadach K1. Jej dyrektorem jest Dixon McIver, wcześniej odpowiedzialny za K1 WGP na terenach Oceanii. Pierwsza gala 8 lutego w Aucklend. Udział w niej weźmie Czerwony Skorpion – Alexey Ignashov, a jego przeciwnikiem w pierwszej walce turniej będzie ostatni przeciwnik Marcina Różalskiego, Tony Gregory (spotkali się oczywiście na Angels of Fire II). Więcej o KO World Series dowiecie się z wywiadu z McIverem, który przetłumaczyłem dla Was poniżej.

W wywiadzie dla K-1sport.de Dixon McIver opowiada o założonej niedawno organizacji KO World Series, co chce z nią osiągnąć i o Alexeyu Ignashovie.

Większość naszych czytelników kojarzy Cię jako promotora turniejów i gal K1 Oceania. Kiedy i dlaczego przestałeś z nimi współpracować?

Zawsze czerpałem satysfakcję z pracy z K1 i poświęciłem siedem lat swojego życia, by zbudować tą markę w Nowej Zelandii. Problemy zaczęły się po WGP w Auckland w marcu 2006 r. Nieporozumienia między mną a K1 dotyczyły tego, kto za co zapłaci, nie chcę na razie o tym bliżej mówić. Po zerwaniu współpracy między mną a Rayem [Sefo?] stałem się wrogiem nr jeden dla zarządu K1. Miałem dość uprawiania polityki i trzymania wielu dobrych zawodników w niepewności czy będą mieli szansę. Stąd pomysł na KO World Series.

Wielką innowacją wobec innych organizacji jest wprowadzenie kategorii Cruiserweight. Wygląda na to, że po raz pierwszy zawodnicy, ważący w okolicach 86 kilogramów nie będą musieli nabijać albo zbijać wagi by walczyć. Musi czekać wiele talentów, skoro zdecydowaliście się na ten krok.

Rozważałem to przez dłuższy czas i muszę powiedzieć, że takich zawodników jest wielu. Chcieliśmy tworząc tą dywizję zaznaczyć, że KO World Series to nie po prostu K1 pod innym szyldem. Chcemy stworzyć coś innego, unikalnego, o swojej marce.

Najbardziej utalentowani zawodnicy pochodzą z Europy i tam też będzie trzecia gala KO WS w 2008 r. Czego możemy się spodziewać?

Europa ma nadmiar talentów, dlatego było możliwe stworzenie tej nowej organizacji. Stworzyliśmy czteroosobowe turnieje właśnie by wyciągać tych najlepszych. Osobiście wolę ośmioosobowe, ale często jest tak, że masz 5 pretendentów i 3 zawodników do wypełnienia rozpiski. Ta gala, o której mówisz, ma się odbyć w połowie 2008 r., ale również w Europie, w listopadzie ma być finał. Kontrakt z MCN Sports obliguje nas do zorganizowania 20 wydarzeń przez następne 3 lata. KO World Series będzie więc bardzo aktywne w Europie.

Czy będą jakieś gale w Niemczech?

Z całą pewnością.

Zawodnik, którego nie widzieliśmy od dłuższego czasu to Alexey Ignashov. Co o nim sądzisz i czy uważasz, że ma szanse zostać pierwszym mistrzem wagi ciężkiej KO.

Powszechnie wiadomo, że Alexey miał dużo przebojów w ostatnich 3 latach, ale od czasu przeprowadzki do Nowej Zelandii, to już nie jest ten sam człowiek. Zapewniam, że fanom spodoba się nowy Alexey. Jego nowy trener naprawdę się przyłożył i stworzył z niego wielowymiarowego wojownika. Jestem pewien, że gdyby brał udział w K1 w tym roku, to by je wygrał. Wiem, że to tylko wygląda na gadanie, ale on naprawdę jest w doskonałej dyspozycji. Co do tego czy zostanie mistrzem… Byłoby świetnie, ale wszystko okaże się w ringu.

Chciałbyś coś dodać?

Chciałbym by fani zrozumieli, że my nie chcemy przejąć K1. Chcemy stworzyć dla niego alternatywę. W zasadzie to robimy K1 przysługę, bo oni nie są w stanie wykorzysta wszystkich swoich zawodników. Będziemy dawać szanse nowym zawodnikom i kto wie, może dzięki nam wejdą do K1. Nie zamierzamy też związywać zawodników kontraktami. Chcemy by byli aktywni i to od nich będzie zależało czy będą walczyć i gdzie. Jedynym obowiązkiem zawodnika KO World Series będzie, w [przypadku wygrania któregoś z turniejów kwalifikacyjnych, udział w Finale. Ale znów nie widzę powodu dla którego ktoś by nie chciał.

Już jutro wywiad z Czerwonym Skorpionem!