Złodziej próbował ukraść telefon zawodniczce UFC. Srogo za to zapłacił!

Zawodniczka kategorii słomkowej UFC, Polyana Viana (10-2) w ostatni weekend niemal straciła telefon. Okazało się jednak, że pecha w tym przypadku miał złodziej.

O całym zdarzeniu Brazylijka opowiedziała portalowi MMA Junkie.

W sobotę około godziny 20 czasu lokalnego Viana czekała na Ubera przed swoim miejscem zamieszkania w Rio de Janeiro. Zbliżył się do niej mężczyzna. Był bardzo podstępny, gdyż zauważyła jego obecność, gdy był już bardzo blisko.

„Kiedy zauważyłam, że go widzę, siadł obok mnie. Zapytał o godzinę, podałam mu ją. Nie chciał jednak odejść. Włożyłam telefon do kieszeni. Wtedy on rzekł „Oddawaj telefon. Nie próbuj reagować, jestem uzbrojonym.” Zasugerował wyjęcie broni, jednak zdałam sobie sprawy, że to co ma w kieszeni jest za miękkie.
Był bardzo blisko mnie, więc pomyślałam sobie, że nawet jeśli jest to broń nie będzie miał czasu jej wyjąć. Wstałam, wyprowadziłam dwa ciosy i kopnięcie. On upadł i złapałam go w duszenie zza pleców. Usiadłam z powrotem na miejscu, w którym byliśmy i powiedziałam „Teraz zaczekamy na policję” „

Później zawodniczka zdała sobie sprawę, że „pistolet” był jedynie kawałkiem wyciętego kartonu w tym kształcie.

Zawodniczka była sama, jednak poprosiła o pomoc jednego z przechodniów, który zadzwonił na policję. Viana unieruchomiła ramię złodzieja chwytem a’la kimura. Gdy przybyli policjanci najpierw zabrali mężczyznę na pogotowie celem opatrzenia ran, a później na posterunek. Tam też zawodniczka złożyła zeznania.

Viana dowiedziała się tam, że mężczyzna był już aresztowany i niedawno wyszedł na wolność. Brazylijka została ostrzeżona, że okolica ta jest niebezpieczna i nie powinna tam spacerować sama.  Mimo niemiłego incydentu Viana pozostała względnie spokojna.

„Było ze mną w porządku. Było dobrze, bo on już później nie reagował. Po tym jak przyjął szybko ciosy to myślę, że on był przestraszony. Już nie reagował. Powiedział, żebym go puściła. „Ja tylko pytałem o godzinę”. Widział, że jestem bardzo zła. Powiedziałam, że go nie puszczę i zamierzam powiadomić policję. Później sam to zasugerował, bo chyba bał się, że pobiję go bardziej.”

Zawodniczka udostępniła również zdjęcia złodzieja:

Na całe zdarzenie zareagował również prezydent UFC, Dana White.

„Z lewej Polyana Viana, jedna z zawodniczek UFC. Z prawej zaś gość, który próbował ją okraść. #ku**skozłypomysł”

On the left is Polyana Viana, one of our UFC fighters and on the right is the guy who tried to rob her #badfuckingidea

Opublikowany przez Dana White Niedziela, 6 stycznia 2019

Jak się okazuje, nie była to pierwsza taka sytuacja jaka spotkała zawodniczkę UFC. Kilka lat wcześniej w poprzednim miejscu zamieszkania w Belem została zaatakowana przez dwóch mężczyzn, ktorzy podjechali na motocyklu. Jeden na nim pozostał, podczas, gdy drugi ją zaatakował.

„Złamał mi parasolkę i próbował zabrać telefon.  Powiedziałam, że mu go nie oddam. Próbował mi go wyrwać z ręki. Walnęłam go w twarz i wtedy się przeraził. Wtedy też byłam przerażona. Nie wiem, pewnie to dlatego, że było ich dwóch.

Tak więc byłam przestraszona, ale on bardziej. Wskoczył na motor i obaj odjechali.”

Viana stoczyła jak dotąd w oktagonie UFC dwa pojedynki i jej bilans wynosi 1-1. W debiucie na UFC Fight Night 125 wygrała z Maią Kahaunaele-Stevenson (6-5) przez…. duszenie zza pleców. W kolejnym pojedynku na UFC 227 uległa jednak po jednogłośnej decyzji J.J. Aldrich (7-2). 26-letnia zawodniczka wszystkie swoje dotychczasowe zwycięstwa odnosiła przed czasem – 4 nokauty i 6 poddań.

Prywatnie Viana jest dziewczyną zawodnika kategorii półciężkiej UFC Thiago Santosa (20-6). „Marreta” kolejny pojedynek w oktagonie stoczy już 23 lutego w Pradze. Jego rywalem w walce wieczoru UFC on ESPN+ 3 będzie Jan Błachowicz (23-7).