MMA PLKSWZawodnicy KSW 42: Łukasz “Juras” Jurkowski

Zawodnicy KSW 42: Łukasz “Juras” Jurkowski

Foto: Facebook KSW

Trzeba naprawdę kochać MMA, by wrócić po blisko 6 latach przerwy i kontynuować zawodniczą karierę. „Juras” zamienia ciepłe komentatorskie stanowisko na surową klatkę. W obu miejscach udowodnił, że zna się na rzeczy i wie, o czym mówi. Naprzeciwko niego stanie doświadczony Martin Zawada.

„Juras” będzie szukał rewanżu za walkę sprzed ponad 11 lat! W październiku 2006 roku na KSW 6 lepszy okazał się Zawada pokonując Łukasza jednogłośną decyzją. „Juras” jest związany z największą polską organizacją MMA od jej samego początku. 14 lat temu wygrał pierwszy turniej KSW 1 w warszawskim hotelu Marriott.

Jednego dnia musiał pokonać aż trzech przeciwników. Łukasz Jurkowski był jednym z pionierów polskiego MMA i jednym z mocniejszych zawodników ówcześnie mało znanego, ale coraz szybciej rozwijającego się sportu.

Facebook KSW

Wojownik w wieku 17 lat rozpoczął treningi taekwondo ITF. Zdobył mistrzostwo Warszawy, po czym w 2000 roku wygrał również szwedzki Viking Cup. Niedługo później zdobył pierwszy dan taekondo i zaczął rozwijać się w innej dyscyplinie – rozpoczął treningi BJJ. Zdobycie pucharu świata w 2004 roku na Florydzie było jednym z ostatnich wielkich sukcesów Jurasa w swojej pierwotnej dyscyplinie. Mimo powołania do kadry narodowej, wybrał KSW. No i z perspektywy czasu śmiało można powiedzieć, że to naprawdę wspaniały wybór.

W 2 i 3 edycji KSW „Juras” docierał do finału.

W obu przypadkach lepszy okazał się jednak Antoni Chmielewski – kolejna legenda polskiego MMA. Pokonywał „Jurasa” przez poddania. Łukasz nieustannie rozwijał również swoje parterowo-zapaśnicze umiejętności. Z czasem stał się prawdziwym przekrojowym zawodnikiem.

Warto zauważyć, że Warszawiak w czasie swojej wieloletniej kariery odnosił zwycięstwa z naprawdę solidnymi rywalami. Półfinał trzeciego turnieju KSW to jednogłośna decyzja z Marcinem Zontkiem. KSW 4 to zwycięstwo przez TKO w drugiej rundzie nad samym Igorem Pokrajacem – późniejszym wieloletnim zawodnikiem UFC.  Chorwatowi udało się zrewanżować jednogłośną decyzją sędziów rok po pierwszym starciu z „Jurasem”.

Wyższość Polaka musieli uznać m.in. Moise Rimbon na KSW 8 i Atilla Vegh na KSW 11 (mistrz Bellator FC z 2013 roku i zwycięzca turnieju wagi półciężkiej z roku 2012). Juras zawiesił rękawice na kołek z rekordem 15-10 po porażce z Tonim Valtonenem. A wrócił niedawno, pokonując Rameau Thierry Sokoudjou na KSW 39.

Facebook KSW

„Łoooooooo!!!” Łukasza Jurkowskiego stało się jednym z symboli KSW.

Jako komentator w duecie z Andrzejem Janiszem dostarczali widzom wielu emocji. Na samym początku współpracy „Juras” poprawiał i nakierowywał tok myślenia partnera pierwotnie nie mającego zbyt wiele do czynienia z MMA. Wraz z Janiszem uczyli się widzowie. A „Juras”?

Jako ekspert MMA jednocześnie sam uczył się od Janisza warsztatu dziennikarskiego i komentatorskiego. Bardzo dobrze się uzupełniali. Janisz chłonął wiedzę, zauważał różnice między boksem a MMA, odróżniał pozory od realiów i mylił się coraz rzadziej. Z kolei „Juras” stał się prawdziwie medialną osobowością. I nie mówię tutaj o byciu celebrytą, czy jakimkolwiek pustym działaniu pod publikę.

Wypowiedzi Jurkowskiego miały sens, były poparte wiedzą, doświadczeniem i tym charakterystycznym „drygiem” prawdziwego pasjonata. Założę się, że wojownik nie raz i nie dwa zastanawiał się, jak to by było wrócić i znów poczuć tę adrenalinę.

Facebook KSW

No i zrobił to! W pierwszym pojedynku po kilkuletniej przerwie pokonał niejednogłośną decyzją Rameau Thierry Sokoudjou i wbrew hejterom szukał kolejnego rywala.

Teraz przyszedł czas na rewanż po 11 latach. Na pewno będzie musiał popracować nad kondycją i uważać na dość mocną stójkę Zawady. Reprezentant Niemiec jest do pokonania przy odpowiednim gameplanie.

Nie warto skreślać dwóch doświadczonych zawodników – mogą dać naprawdę ciekawe show. Ambicja „Jurasa” nie ostygła a chęć rewanżu za przegraną na pewno popchnie go do pracy i dobrego przygotowania.

Łukasz Jurkowski to jeden z pionierów polskiego MMA, dlatego dobrze jest go zobaczyć w klatce, nie tylko ze względów sentymentalnych. Może właśnie 3 marca usłyszymy  „Łoooo!!!” już nie z ust „Jurasa”, ale będzie ono towarzyszyło pięknemu nokautowi lub poddaniu na jego rywalu?