MMA PLarmia fight nightWyrasta druga siła polskiego MMA? Oto trzy główne powody

Wyrasta druga siła polskiego MMA? Oto trzy główne powody

Foto: Facebook AFN

Niepodważanym faktem jest, iż koniem napędowym polskiego MMA jest KSW. Przez lata drugą siłą była organizacja FEN. Jednak po czasie wydaje się, że może z tej pozycji spaść, bowiem coraz lepiej na tle “konkurencji” wypada Armia Fight Night.

Głównymi mankamentami FEN-u są kontrowersje. W poprzednim roku nie brakowało emocji związanych z aferami kontraktowymi, werdyktami czy zachowaniami sędziów. Jeżeli to się nie zmieni, trudno będzie mówić, że Fight Exclusive Night będzie nadal na drugim miejscu w nieoficjalnym rankingu najlepszych polskich organizacji. Może wykorzystać to dobrze rozwijająca się AFN, która jest na dobrej drodze, aby w przyszłości namieszać w branży. Dlaczego? Oto trzy główne powody:

1. TVP

FEN od dłuższego czasu transmitowany jest na antenach Polsatu Sport albo w PPV., niestety ograniczając widownię, która mogłaby śledzić zmagania. To źle rokuje na kolejne lata, ponieważ trudno będzie zwabić nowych unikatowych odbiorców, którzy zainteresują się wydarzeniami.

ZOBACZ TAKŻE: Dwudziestodwulatek chce podbić KSW: Szykujcie teczki z dolarami!

Armia Fight Night pokazywana jest w Telewizji Publicznej, co jest najlepszą opcją ze wszystkich możliwych. Kilka godzin transmisji na TVP Sport, dostępność w aplikacji mobilnej oraz… na YouTube. O to właśnie chodzi, odbiorcy są bombadowani darmowymi treściami z każdej strony, co później przekłada się na oglądalność i możliwość budowania marki na lata.

Podobnie było z KSW. Walki “Pudziana”, Mameda Chalidowa, Michała Materli w otwartym Polsacie zbudowały fanbase i po latach nakłoniły widzów do płacenia za kolejne wydarzenia.

2. Oprawa

Trzeba przyznać, że ludzie pracujący nad AFN od samego początku byli skazani na swego rodzaju sukces. Dlaczego? Ponieważ budowali kontent, którego nigdzie indziej nie można znaleźć. Szable zamiast pasów mistrzowskich i pójście w strony popularyzacji sportów walki w Wojsku Polskim pokazują, że AFN jest po prostu inna.

Do realizacji transmisji, komentarza i pracy reporterskiej nie można się przyczepić. Chcąc nie chcąc dużą rolę na gali odgrywa również postać Mateusza Borka, który jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w Polsce. (Na marginesie: Marcin Wrzosek na Twitterze śmiał się nawet, że Mateusz Borek robi większe show wywiadami w klatce niż zawodnicy podczas walki.)

3. Współpraca z FAME i ALMMA

Być może już na FAME MMA 9 zobaczymy kartę wstępną składającą się z pojedynków turniejowych najlepszych amatorów startujących w Amatorskiej Lidze MMA. Zwycięzca otrzyma kontrakt z organizacją, której twarzą jest Filip Bątkowski.

Jest to ciekawa inicjatywa, gdyż wypromowany przez FAME MMA (czyli marketingową machinę) zwycięzca rywalizacji będzie chętnie oglądany przez młodszą jak i starszą publikę. W ten sposób AFN może zyskać wielu wypromowanych medialnie zawodników.

Podsumowanie

Jeżeli AFN utrzyma tempo rozwoju, które prezentuje obecnie, wkrótce może być poważnym graczem na polskiej, ale i europejskiej scenie MMA. Jedynym aspektem, w którym przewodzi FEN to umiejętności zakontraktowanych zawodników. Ale zwróćmy uwagę na fakt, że organizacja, na której czele stoi prezes Paweł Jóźwiak ma na koncie ponad 30 gal, a AFN dopiero zbliża się do jubileuszowej dziesiątki. Na ocenę tej dziedziny musimy jeszcze zaczekać.

Autorem artykułu jest dziennikarz Onet Sport – Adam Lewicki

Zobacz także:

Kim jest Artur Binkowski! Nieznane fakty na temat zabawnego pięściarza!

To jest ciekawa historia! Artur Binkowski i jego kariera sportowa, duże problemy z prawem, walki w Polsce…

Ferrari o Don Kasjo: Szantażował mnie! Co wy na to?

Amadeusz Roślik skomentował swój konflikt z Don Kasjo. O co dokładnie chodzi? Sami zobaczcie