MMA PLBez kategoriiWanderlei Silva: “Chcę go zabić; to nie jest promocja, ja na prawdę go nie lubię”

Wanderlei Silva: “Chcę go zabić; to nie jest promocja, ja na prawdę go nie lubię”

wr1.JPG

O walce Rampage – Wand III słów kilka moich, Silvy i Jacksona.

Pierwszy raz spotkali się w ringu 9 listopada 2003 roku podczas finału GP wagi lekko ciężkiej PRIDE FC. Wtedy to Rampage wychodził do walki z Wanderleiem Silvą po dewastującym zwycięstwie nad mistrzem UFC Chuckiem Liddellem. Wand z kolei pokonał przez decyzję japońską gwiazdę judo Hidehiko Yoshidę.

Finał należał do Brazylijczyka. Zabójcze kolana “The Axe Murderer’a” pozwoliły mu rozprawić się z Jacksonem już w siódmej minucie pierwszej rundy. Drugie ich starcie miało miejsce rok później na gali PRIDE 28 – High Octane. Silva, mistrz PRIDE, zdobywca GP będący na fali zwycięstw był zdecydowanym faworytem w pojedynku z przeciwnikiem, którego zniszczył w pierwszym starciu.

Silva – Rampage II miało jednak nieco inny przebieg niż “część pierwsza”. Jackson wykonał bardzo dobrą robotę w pierwszej rundzie i gdyby trwała ona minutę, dwie dłużej to prawdopodobnie wbiłby Silvę w ring. No ale 10 minut to i tak wystarczająco długo. Pierwszą rundę sędzia przerwał przy pełnym dosiadzie Page’a i g&p w jego wykonaniu. W drugiej rundzie Wanderleiowi przypomniało się jak wygrał pierwszą walkę i pojedynek trwał praktycznie “do pierwszego kolana”. W czwartej minucie drugiej rundy Brazylijczyk odprawił Jacksona do krainy snów chociaż wyglądało to prawie jakby posłał go do krainy śmierci.

Walka Rampage – Wand numer III odbędzie się za trzy dni 27 grudnia w Las Vegas podczas gali UFC 92. Dwaj wielcy wrogowie spotkają się ze sobą ponownie po prawie 4 latach przerwy. Wiele się zmieniło od ich ostatniego spotkania; Wand stracił pas PRIDE i wpadł w dołek, z którego powoli wychodzi dając w UFC coraz lepsze walki (przegrana z Liddellem przez decyzję w najlepszej walce wieczoru, błyskawiczna wygrana z Jardinem – nokaut wieczoru). Rampage zaś wyszedł z dołka w jaki wpędzili go chyba za czasów PRIDE byli zawodnicy Chute Boxe: Shogun Rua i Wanderlei Silva właśnie. Jackson przeniósł się do UFC jeszcze zanim upadło PRIDE i zdążył wygrać tutaj 3 pojedynki i zdobyć mistrzowski pas ponownie pokonując Chucka Liddella. Page wyrobił sobie dobrą markę w USA i zyskał popularność uczestnictwem w The Ultimate Fighter razem z Forrestem Griffinem, z którym przegrał walkę o pas jednogłośną decyzją na UFC 86.

Będzie to na pewno inna walka niż te za czasów PRIDE; klatka, inne zasady, inna sytuacja, inna stawka. Sam Wanderlei wiele mówi o różnicach pomiędzy tymi walkami.

“To zupełnie inny czas, zupełnie inni zawodnicy. On zmienił team, ja zmieniłem team. To inne miejsce, inna organizacja, on niedawno był mistrzem. Wiem, że czuje głód walki ze mną, ja również czuję ten głód.”

Wand zapewnia, że fani dostaną to czego chcą i będzie to ekscytująca walka.

“To jest inne miejsce. Walczymy w klatce, rękawice tutaj są mniejsze a walki bardziej agresywne. On ma mocny cios, będę musiał na to uważać ale dla mnie to nie problem bo kocham agresywne walki. Fani na MGM i przed telewizorami dostaną najlepszą walkę.” 

Rampage natomiast przypisuje swoje wcześniejsze porażki szczęściu Wanderleia.

“Myślę, że Wanderlei miał szczęście w tych dwóch walkach, jego szczęście się skończyło. Nie będzie już miał takiego szczęścia, ostatnio go nie miał za dużo, widać, że fart go opuścił.”

To dość mocne stwierdzenie pod adresem kogoś kto zdemolował Page dwukrotnie. Może Jackson oczekuje, że “szczęście” opuściło Wanda razem ze zmianą ringu na klatkę i zmianą zasad, które w PRIDE bardzo pasowały stylowi Brazylijczyka. Silva jednak nie przejmuje się ograniczeniami wynikającymi z zasad UFC.

“Myślę, że on zapamięta moje kolana. Mam bardzo dobre kolana. Myślę, że nigdy ich nie zapomni. Ale ja mam w swoim arsenale nie tylko kolana. Mogę z nim walczyć na wiele innych sposobów. Jestem przygotowany do tej walki jak nigdy. Dobre cardio, dobre przygotowanie psychiczne, zwracam uwagę na bardzo małe szczegóły podczas treningu. Pracuję ciężko nad wszystkim. Chcę dać najlepszy show i chcę aby mnie na zawsze popamiętał.”

Rampage chce tej walki z prostego powodu: zemsta za dwie druzgoczące porażki. Wandowi również te zestawienie bardzo pasuje, może się wysoko wybić w UFC pokonując kogoś kogo juz dwa razy zniszczył w ringu.

“Jestem bardzo szczęśliwy od kiedy UFC zaoferowało mi tę walkę. To dla mnie wielka szansa, on jest tutaj bardzo znany i popularny. Pokonał dwa razy Chucka Liddella, to bardzo, bardzo mocny zawodnik.”

Ich rywalizacja sięga lat świetności PRIDE, chociaż niektórzy twierdzą, że bad blood między nimi jest trochę naciągany to Wand zapewnia o szczerej nienawiści do Rampage’a.

 

“Chcę go zabić; to nie jest promocja, ja na prawdę go nie lubię. Nie gadam z  nim, nie lubię go, on o tym wie.”

Obaj nie szczędzą sobie gróźb i obaj są bardzo pewni siebie.

“Gdybym był Wanderleiem nie cieszyłbym się specjalnie na 27 grudnia.” powiedział Jackson “Mam nadzieję, że będzie miał udane święta i spędzi dużo czasu z rodziną bo po 27 grudnia nie będzie już miał zbyt wielu powodów do radości.” 

Jak będzie przekonamy się już niedługo. Mimo, że to trzecia ich walka a dwie pierwsze skończyły się niepodważalnie na korzyść Brazylijczyka to budzi większe emocje niż pojedynki o mistrzostwo będące główną ozdobą gali UFC 92. Przez ostanie cztery lata dużo się zmieniło, obaj są innymi zawodnikami, walczą na innym gruncie, tutaj Rampage mimo ostatniej porażki powinien czuć się pewniej niż Silva, który w PRIDE był bogiem. W UFC Wand dopiero buduje swoją legendę a Page już był mistrzem.