MMA PLUFCUFC on ESPN+ 46: Rob Font rozbił Cody’ego Garbrandta na dystansie 5 rund [WIDEO]

UFC on ESPN+ 46: Rob Font rozbił Cody’ego Garbrandta na dystansie 5 rund [WIDEO]

Foto: UFC AUS_NZ on Twitter

Rob Font (19-4) zdecydowanie pokonał Cody’ego Garbrandta (12-4) na punkty w walce wieczoru gali UFC on ESPN+ 46 w Las Vegas.

Początek walki był zachowawczy. Font gonił za rywalem próbując dosięgnąć rywala prostymi. Garbrandt zaś dobrze okopywał nogi. Font trafił mocno prawą ręką. Potem Amerykanin portyrykańskiego zawodnika wpadł w rywala pod siatką, gdzie został przewrócony. Garbrandt był z góry a na rozerwaniu trafił kilkoma ciosami. Zawodnicy wrócili do stójki. Tu Font znakomicie trafiał nad lewą ręką. “No Love” raz jeszcze obalił i ponownie zadał kilka mocnych ciosów przy wstawaniu. W końcówce rundy bardzo mocny cios podbródkowy wyprowadził jeszcze Font.

Po kilkunastu sekundach drugiej rundy Garbrandt ponownie obalił. Font z dołu szukał okazji do kimury. Techniki nie udało mu się wykończyć, ale pozwoliło mu to na powrót do stójki. Font korzystał z rewelacyjnego zasięgu i punktował długimi prostymi. Trafił też mocnym łokciem.

Kolejną rundę Font zaczął od kontynuacji pracy ciosami prostymi. “No Love” pozostawał w grze odgryzając się w kontrach to kopnięciami, to ciosami. Garbrandt desperacko szukał klinczu, lecz tym razem dał się obrócić przeciwnikowi. Font dociskał rywala do siatki a potem zdołał go przewrócić. Zawodnicy szybko wrócili do stójki. Były mistrz próbował ratować się obaleniem, które jednak zostało wybronione. Font dalej świetnie bił proste.

Czwarta runda to kontynuacja pracy prostymi przez Fonta. Wchodziły też jego ciosy na korpus. Zawodnik o portorykańskich korzeniach konsekwentnie rozbijał rywala, momentami składając nawet kombinacje. Wciąż musiał mieć się na baczności, bo od czasu do czasu Garbrandt też trafiał. Font wciąż miał inicjatywę, popisał się też efektownym high kickiem.

Na początku piątej rundy Garbrandt ruszył do mocnego ataku. Dobrze trafił obszernym ciosem, spróbował też kombinacji. Potem dalej podejmował ryzyko, lecz wciąż otrzymywał sporo ciosów przede wszystkim prostych. Font rafił też mocnym podbródkowym. “No Love” ponownie dobrze trafił sierpowym. potem rywal przewrócił go jednak przy próbie kopnięcia. Walka szybko wróciła na nogi. Podobnie jak przez całą walkę korzystał on z przewagi zasięgu. W samej końcówce pojedynek przeniósł się jeszcze na moment do parteru.

Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości co do wskazania zwycięzcy. Jeden co prawda punktował 48-47, dwaj pozostali jednak 50-45 (komplet rund) dla Roba Fonta. Zawodnik ten odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo.