Rick Glenn (21-5-1) pokonał po 15 minutach pojedynku Dennisa Bermudeza (16-9) na UFC Fight Night 133 w Boise.

Glenn miał sporą przewagę zasięgu, z której starał się korzystać. Bermudez szukał drogi do skrócenia dystansu. Przy jednej z takich prób zawodnik ten nadział się na mocny cios rywala. Glenn trafiał również kopnięciami. Bermudez zdołał w końcu skrócić dystans i pewnie udałoby mu się obalić rywala, gdyby ten nie pomógł sobie przytrzymując się siatki. Pomimo niezbyt imponujących warunków fizycznych Bermudez zdołał trafiać przeciwnika. Pod koniec rundy udało mu się nawet spowodować rozcięcie na jego twarzy.

Kolejna runda rozpoczęła się od dobrych akcji bokserskich z obu stron. Bermudez w końcu poszedł po obalenie. W parterze „The Menace” starał się podnosić pozycję. Pozwolił rywalowi na powrót do stójki, jednak po kilkudziesięciu sekundach ponowił akcję. Glenn szybko wrócił na nogi. Bermudez obalił raz jeszcze. Choć Glenn zadawał więcej ciosów to nie bronił zbyt dobrze obaleń ponownie lądując na plecach w ostatnich sekundach rundy.

Na początku ostatniej rundy Bermudez chciał zajść za plecy rywala, jednak ten umiejętnie go zrzucił. Glenn nie potrafił jednak skontrolować przeciwnika i sam po chwili znalazł się na deskach. Bermudez raz po raz ponawiał akcje zapaśnicze. Choć tym razem udało mu się dłużej utrzymać rywala na plecach to otrzymał sporo ciosów od atakującego z dołu Glenna. W ostatniej minucie pojedynek powrócił do stójki. Bermudez ponownie obalił, jednak tym razem rywal zdołał przetoczyć. W ostatnich sekundach obejrzeliśmy trochę „kulanki” w parterze, ale ostatecznie walka dotrwała do decyzji.

Sędziowie nie byli jednogłośni. Zwycięstwo przyznali Rickowi Glennowi. Była to czwarta z rzędu porażka Bermudeza, w tym trzecia… niejednogłośną decyzją sędziowską.

Dyskusja

Pitbull Sports