Typowanie redakcyjne #186: UFC 244: Masvidal vs. Diaz

Zapraszamy na sto osiemdziesiąta szóstą edycję naszego typowania redakcyjnego. W tej odsłonie przeanalizowaliśmy walki z karty głównej UFC 244, która odbędzie się w Nowym Jorku. W walce wieczoru tego wydarzenia zmierzą się Jorge Masvidal i Nate Diaz.


Jorge Masvidal vs. Nate Diaz

Szymon Frankowicz: O daniu głównym UFC 244 nie ma się co rozwodzić, ponieważ jest to iście epickie zestawienie! Po drobnych perturbacjach związanych z USADĄ na ten moment pojedynek nie jest zagrożony, ale za każdym razem gdy się budzę muszę się uszczypnąć, ponieważ boję się, że coś może pokrzyżować tę ekscytującą walkę. Dwóch niezwykle interesujących zawodników zawalczy o nieoficjalny tytuł „Baddest Motherfucker” w UFC.

Z jednej strony stanie zawodnik, który przed karierą w MMA z powodzeniem występował m.in. w walkach ulicznych organizowanych przez samego Kimbo Slice’a. Jorge Masvidal, bo o nim mowa, to bardzo doświadczony zawodnik walczący w MMA od 2003 roku. Walczył na galach Strikeforce, Bellator, a od ponad 6 lat walczy w UFC. Dzięki dwóm ostatnim występom jego akcje powędrowały w górę, zwłaszcza po najszybszym nokaucie w historii UFC na niepokonanym wtedy Benie Askrenie podczas UFC 239.

Za to akcję jego najbliższego rywala, Nate’a Diaza są o wiele wyższe, a to za sprawą rywalizacji z Conorem McGregorm. Młodszy z braci Diaz walczy zawodowo o rok krócej na zawodowej scenie MMA od Masvidala, ale od 12-stu lat walczy z najlepszymi w UFC. Jeden najbardziej rozpoznawalnych zawodników UFC po tym, jak na gali UFC 196 zastopował Conora McGregora poddając go w drugiej rundzie. Rewanż Nate przegrał, ale powrócił do klatki 3 lata później i zdemolował byłego mistrza UFC Anthony’ego Pettisa, po czym zażyczył sobie walkę właśnie z Masvidalem.

U obu zawodników ciężko znaleźć słabe punkty: obaj mają świetny boks, są bardzo wytrzymali na ciosy, mają żelazną kondycję i wchodzą do klatki dając świetne show. Jedyną różnicą jest ich parter, ponieważ Nate dużo częściej korzysta z poddań w swoich walkach. Nie uważam jednak, żeby w tej płaszczyźnie zakończyło się to starcie, ponieważ nie tak dawno Jorge mierzył się z samym Demianem Maią i mając go przez prawie 15 minut za plecami nie dał się poddać.

Stawiam zatem na pojedynek w stójce, a tam minimalnie faworyzuję Masvidala, który uderza mocniej. Nate potrafi dużo przyjąć, w dotychczasowej karierze tylko raz przegrał przez nokaut, ale jego lekceważący styl walki polegający na prowokacyjnym opuszczaniu gardy może go doprowadzić do kolejnej porażki przed czasem. Jeśli jednak będzie trzymał ręce wysoko, będzie pewnie punktował i szukał sprowadzeń, to ma wszelkie argumenty nawet na zagarnięcie decyzji. Nie muszę oczywiście przypominać, że walka może potrwać pełne 25 minut czego sobie i Wam życzę, ale ja jednak postawię na to, że nie dotrwa ona do walk mistrzowskich. TYP: Jorge Masvidal przez TKO w 3 rundzie.

Jan Niwiński: Zapinamy pasy, bierzemy do ręki przekąski i czekamy na ucztę jaka nas czeka w walce wieczoru gali UFC 244. W pojedynku o miano „Największego Skurwola” zmierzą się Nate Diaz oraz Jorge Masvidal – dwaj efektowni zawodnicy, znani fanom głównie z emocjonujących pojedynków. I wszystkie znaki na niebie i ziemi wraz z układem gwiazdozbiorów wskazują, że i tutaj emocji nie zabraknie. Stylowo obaj panowie „wydają” się być podobni na pierwszy rzut oka. Zarówno Diaz jak i Masvidal to dobrzy bokserzy którzy dobrze odnajdują się na ziemi. Różni ich jednak wiele.

Diaz jest zawodnikiem nieznacznie wyższym oraz znacznie przewyższającym rywala warunkami fizycznymi. Dodatkowo jest on jednak bazowo zawodnikiem Brazylijskiego Jiu-Jitsu, który dopiero później nauczył się boksować. Młodszy ze słynnego duetu braci ze Stockton będzie niewątpliwie wolniejszy od swojego rywala, ale nadgoni to tytanową kondycją. Do 5 rundy Diaz prawdopodbnie nie okaże nawet oznak zmęczenia. Jorge będzie miał po swojej stronie przewagę szybkości oraz większy arsenał technik uderzanych.

Masvidal bije mocno, ale powątpiewam, by był w stanie odłączyć światło rywalowi jedną celną akcją już na początku pojedynku – wszak Diaz znany jest z granitowej szczęki. Jeśli będzie przerwanie przed czasem, to w pierwszych rundach, na skutek gradobicia ciosów ze strony „Gambreda”. Najbardziej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz, w którym Masvidal pod koniec trzeciej rundy zmusza sędziego do przerwania walki. Oczywiście nie zdziwi mnie, jeśli Diaz jednak przetrzyma, wymęczy i zastopuje Jorge w rundach mistrzowskich. Ale na teraz mój typ to Masvidal, TKO, 3 runda.

Jorge Masvidal: Szymon, Jan, Bartosz, Krystian, Michał C, Daniel, Mateusz S, Maciej

Nate Diaz: Sebastian, Mateusz P


Kelvin Gastelum vs. Darren Till

Patryk Głowacki: Till w dość brutalny sposób pożegnał się z dywizją półśrednią. Po nokaucie od Masvidala Anglik zdecydował się przejść kategorię wyżej, by nie mieć problemów z cięciem wagi. Pierwsze wyzwanie dla 27-latka jest jednak niezwykle trudne. Gastelum to bowiem jeden z czołowych zawodników dywizji. Wprawdzie przegrał on z Israelem Adesanyą, lecz decyzja z Nigeryjczykiem to i tak dobre osiągnięcie. Till na pewno będzie posiadał przewagę w stójce. Gastelum to jednak bardziej wszechstronny zawodnik, dysponujący jednak również potężnym ciosem. W rozmyślaniach nad walką można też zastanawiać się, jak kilka kilogramów więcej wpłynie na poruszanie się i szybkość zawodnika z Liverpoolu. Choć 27-latek ma więcej do stracenia, to wydaje się, że to Gastelum wyjdzie ze starcia zwycięsko. Wydaje się również, iż walka skończy się przed czasem. TYP: Gastelum przez poddanie w trzeciej rundzie.

Kelvin Gastelum: Daniel, Krystian, Michał C, Bartosz, Jan, Szymon

Darren Till: Mateusz P, Maciej, Sebastian, Mateusz S


Stephen Thompson vs. Vicente Luque

Bartosz Cieśla: Pojedynek w kategorii półśredniej, w którym ciężko określić wyraźnego faworyta. Zdaniem bukmacherów minimalnym jest jednak Stephen Thompson. „Wonderboy” z pewnością od lat należy do ścisłej czołówki tej dywizji. Obecnie ma na koncie kilka porażek w ostatnich walkach, lecz nadal jest niezwykle groźny dla każdego. I to nawet pomimo 36 lat na karku. Luque jest o osiem lat młodszy i znajduje się obecnie na fali wznoszącej. Brazylijczyk może pochwalić się serią 6 zwycięstw, a w UFC łącznie wygrywał aż 10 z 12 pojedynków. Zawodnik ten często kończy swoje pojedynki przed czasem. Jego agresywny styl może się jednak okazać wodą na młyn dla rywala. Styl „Wonderboya” jest wyniesiony z karate. Może nie zawsze jest on najbardziej ekscytujący dla publiczności, jednak rywalom często sprawia spore problemy. Nietypowa pozycja i punktowanie przeciwnika to częsty obrazek w walkach Thompsona.

Wydaje mi się, iż w pojedynku z Luque będzie on w stanie wykorzystać napór rywala. Gdy tylko Brazylijczyk popełni błąd może zostać trafiony jakąś efektowną techniką i pojedynek zakończy się przed czasem. Tak naprawdę żaden wynik w tej walce mocno mnie nie zdziwi. Siódma kolejna wygrana Vicente Luque nie będzie tu żadną sensacją. Mimo wszystko postawię na starszego zawodnika z USA. Z pewnością będzie on musiał uważać na przeniesienie walki do parteru, gdyż Luque już kilkukrotnie poddawał swoich przeciwników. W stójce Thompson powinien jednak znaleźć drogę do zwycięstwa. TYP: Stephen Thompson przez TKO w 2. rundzie.

Stephen Thompson: Jan, Bartosz, Maciej, Daniel, Sebastian, Krystian, Michał C, Mateusz S

Vicente Luque: Szymon, Mateusz P


Derrick Lewis vs. Blagoi Ivanov

Krystian Młynarczuk: Ciekawe starcie byłego pretendenta do pasa mistrzowskiego UFC oraz byłego mistrza organizacji WSoF. Pojedynki Lewisa są o tyle niewdzięczne do typowania, że on jak mało kto umie zepsuć zabawę, będąc w stanie jednym ciosem znokautować rywala w zasadzie w każdym momencie walki. Bułgar, który jest czarnym pasem judo, już w ostatniej walce mierzył się z mocnym puncherem w osobie Taia Tuivasy i wyszedł z tego starcia zwycięsko. Oczywiście, Lewis moim zdaniem to wyższa półka niż Australijczyk, wszak dalej upatruję faworyta w osobie Ivanova.

„Baga” nigdy nie przegrał walki przez nokaut, a za sprawą zapasów może szachować rywala i minimalizować ryzyko nadziania się na jedną z potężnych bomb „Czarnej Bestii”. Lewisa skreślać nie wolno pod żadnym pozorem, zwłaszcza, że dla niego jest to powrót po dwóch porażkach, zatem najzwyczajniej w świecie Amerykanin potrzebuje tej wygranej. Czy jest w stanie posłać na deski Ivanova? Z pewnością. Czy to zrobi? Moim zdaniem nie. Ivanov będzie zamęczał rywala w klinczu, a dobra praca na nogach pozwoli uniknąć poważnego zagrożenia. TYP: Blagoi Ivanov, decyzja.

Derrick Lewis: Szymon, Michał C, Bartosz, Daniel, Sebastian, Mateusz S, Mateusz P

Blagoi Ivanov: Jan, Krystian, Maciej


Gregor Gillespie vs. Kevin Lee

Maciej Szumowski: Pojedynek Gregora Gillespie’ego z Kevinem Lee może okazać się jednym z najciekawszych podczas gali UFC 244. Z jednej strony niesiony serią zwycięstw, niepokonany „The Gift”, z drugiej podrażniony porażkami, ale bardziej obyty w klatce światowego potentata „Motown Phenom”. Zapowiada się na starcie bardzo dynamiczne, szybkie i wyrównane. Kevin Lee będzie chciał wyjść z kryzysu, ale to nie będzie łatwe zadanie. Znacznie bliżej jest mi do faworyzowania Gregora Gillespie’ego, który może jeszcze namieszać. Co prawda klasa przeciwników Lee była znacznie wyższa niż rywali Gillespie’ego, ale trzeba wziąć pod uwagę ostateczne rezultaty. To 27-latek z Detroit, a nie 32-letni nowojorczyk wychodził w ostatnim czasie z klatki jako przegrany. TYP: Gillespie, decyzja.

Gregor Gillespie: Maciej, Krystian, Bartosz, Jan

Kevin Lee: Mateusz P, Daniel, Sebastian, Mateusz S, Michał C, Szymon


Podawajcie w komentarzach swoje typy!