Israel Adesanya (14-0) pokazał się z bardzo dobrej strony w starciu z Bradem Tavaresem (17-5) odnosząc trzecie kolejne zwycięstwo w UFC.

Od początku pojedynku Adesanya atakował pojedynczymi ciosami i kopnięciami. Tavares z kolei starał się skracać dystans i wpadać z ciosami. Ponadto zawodnik ten podejmował pojedyncze próby klinczu czy obalenia. Pod sam koniec rundy Adesanya „zanurkował” po nogę rywala, jednak próba okazała sie nieskuteczna.

W kolejnej rundzie Adesanya zaczynał atakować coraz odważniej, raz po raz trafiając rywala. Tavares odpowiadał ciosami prostymi. Adesanya zdołał trafić rywala kopnięciem na wątrobę po czym sprowadził walkę na moment do parteru, jednak nie skontrolował tam przeciwnika.

Adesanya rozkręcał się z minuty na minutę. W trzecim starciu dołożył do swojego repertuaru kolana w klinczu. „The Last Stylebender” szybko i skutecznie zrywał próby klinczu ze strony rywala.  Pod koniec rundy trafił jeszcze przeciwnika kilkukrotnie w efektownie składanych kombinacjach ciosów i kopnięć.

W czwartej rundzie Tavares zdołał w końcu sprowadzić walkę do parteru. Zdołał również na moment zająć plecy rywala. Adesanya wykluczył jednak rękę rywala a po chwili walka wróciła do stójki. Po jednym z krótkich łokci na twarzy Tavaresa pojawiło się mocne rozcięcie w okolicach łuku brwiowego. Do oktagonu wkroczył lekarz, jednak nie zdecydował się na przerwanie pojedynku. W pojedynku dalej przeważał Adesanya pod koniec rundy trafiając Hawajczyka jeszcze kilkoma mocnymi kolanami.

W ostatniej rundzie Adesanya dalej kontrolował walkę. Dobrze odrzucił biodra przy próbie sprowadzenia rywala i sam znalazł się w dogodnej pozycji w parterze. Po kilkudziesięciu sekundach walka wróciła do stójki. Tu Nigeryjczyk dalej rozbijał rywala. Rozpaczliwe próby obalenia Tavaresa były bez problemu neutralizowane.

Sedziowie nie miel żadnych wątpliwości. Punktowali pojedynek 49-46, 50-45, 50-45 – wszyscy oczywiście na korzyść Israela Adesanyi. Dzięki temu zwycięstwu „The Last Stylebender” prawdopodobnie znajdzie się w rankingu kategorii średniej. Być może nawet w pierwszej „10”, gdyż jego rywal był notowany na 8. miejscu.

Dyskusja

Pitbull Sports