TOP 5: Najlepsze wejścia 2018 roku

Są ludzie, dla których idealnym formatem gali byłoby wydarzenie, gdzie zaraz po zakończeniu jednego pojedynku do klatki wchodzą kolejni zawodnicy. Gra świateł w ogóle nie istnieje, a cała gala zamyka się w godzinę z kawałkiem. Ale są też tacy ludzie jak ja, którzy idąc na galę MMA lubią podziwiać pomysłową oprawę, czy poczuć klimat, gdy zawodnik wchodzi do jakiegoś kultowego utworu. I dla takich ludzi zebrałem dzisiaj 5 najlepszych wejść 2018 roku.

Zanim zacznę, chciałbym tylko powiedzieć, że CM Punk i jego Cult of Personality powinno dostać nagrodę specjalną. Za zhańbienie tak zajebistego utworu tak mętną walką, jaka miała miejsce w Chicagowskim United Center.

#5 – Colby Covington UFC 225 „Many man (wish death)” by 50Cent

„Chaos” to jeden z najbardziej popularnych zawodników MMA. Oczywiście przez popularność, rozumiem tutaj chęć obejrzenia, jak wyżej wymieniony pan wreszcie dostaje kilka łokci w twarz, które kończą brutalną pacyfikację wygadanego zawodnika American Top Team. I nawet jeśli jest to tylko i wyłącznie kreacja medialna, to jest na tyle „dobra”, że wiele osób naprawdę ogląda walki Colbiego tylko z chęci zobaczenia na własne oczy porażki zmywającej z twarzy Amerykanina uśmiech. Więc może nie do końca „wiele osób życzy mu śmierci”. A przynajmniej poza brazylią.

WEJŚCIE:

#4 – Tai Tuivasa UFC 225 „My hearth will go on” by Celine Dion

To nie jest wcale tak, że jaram się wejściami z UFC 225, bo byłem na hali na żywo i miałem przyjemność tam je obserwować. No może nie do końca. Nie mniej, pamiętam reakcje moją, mojego brata i większości osób w naszym sektorze, kiedy z głośników zaleciała Celine Dion. Na telebimach uśmiechnięty od ucha do ucha Tai Tuivasa zmierza do klatki. Wiecie, nie tego spodziewam się od gości, którzy na co dzień wylewają setki litrów potu na treningach, w tygodniu walki emanują zabójczą pewnością siebie, a w drodze do klatki skacze im adrenalina. To taki dysonans poznawczy, zwłaszcza przy miliardach już wejść z ostrą muzyką, albo sepleniącym rapem. Śmialiśmy się tam, ale biliśmy i brawo. Tai Tuivasa, wygrałeś UFC 225 tym wejściem.
WEJŚCIE:

#3 Chan Sung Yung UFC Denver „Zombie” by The Cranberries

Są takie momenty kiedy wiemy, że będzie naprawdę dobre widowisko. Często to nazwisko, godzinna analiza rekordów i materiałów wideo, a czasami to po prostu zwykłe przeczucie. Ale jeśli miałbym wskazać główny motyw muzyczny, który towarzyszy oczekiwaniu na show, byłoby to „Zombie” grupy The Cranberries, do którego zawsze wchodzi Chang Sung Yung, znany szerzej jako „Koreański Zombie”. Bo cholera, ciężko od gościa który w niemal każdej swojej walce otrzymuje bonus nie oczekiwać, że i tym razem da świetne widowisko. Dodajmy do tego długą przerwę, jaka dzieliła Zombiego od jego ostatniego występu – prawie dwa lata. Ciężko nie zacząć samemu trzymać kciuków, by Bogowie MMA byli po stronie Koreańczyka.

WEJŚCIE:

#2 Matt Hughes UFC St. Louis „A Country Boy Can Survive” by Hank Williams Jr

Matt Hughes to pionier tego sportu. Dwukrotny mistrz UFC w wadze półśredniej, członek galerii sław Hall of Fame, dwukrotny zdobywca bonusu za walkę wieczoru. W czerwcu 2017 miał miejsce koszmarny wypadek – pociąg uderzył w samochód, którym jechał były mistrz UFC. Przez ponad miesiąc Matt przebywał w śpiączce. Amerykanin do teraz przebywa na rehabilitacji. 15 stycznia pojawił się na gali w St.Louis, gdzie UFC zorganizowało mu honorowe wejście.
Więcej nie trzeba pisać. Wystarczy obejrzeć i samemu to poczuć, jak Matt wychodzi do swojej piosenki.

WEJŚCIE:

#1 Darren Till UFC Liverpool „Sweet Caroline” by Neil Diamond

Kto oglądał UFC w Liverpoolu, ten wiedział, że to wyjście do klatki musiało się znaleźć w zestawieniu najlepszych. Niecodzienna piosenka śpiewana przez całą halę. Till, który przed walką z Thompsonem nosił na barkach ambicje całej Anglii o drugim mistrzu UFC z wysp. Za każdym razem jak oglądam, przechodzą mnie ciary. Chciałbym, aby wszyscy kibice tak mocno wspierali zawodników, jak widownia w Echo Arena wspierała Darrena Tilla.

WEJŚĆIE: