Tony Ferguson o swojej kolejnej walce: Jeśli Dustin Poirier tego nie zrobi, to zrobię to ja!

Tony Ferguson (25-3) w miniony weekend powrócił do oktagonu UFC, gdzie na gali w Chicago dał fenomenalną walkę z Donaldem Cerrone, którą po drugiej rundzie przerwali lekarze. Decyzją medyków „Kowboj” nie był w stanie kontynuować rywalizacji.

Ferguson tym samym odniósł trzynaste zawodowej zwycięstwo z rzędu i teraz skierował swój celownik na absolutną czołówkę dywizji – chce bowiem Khabiba Nurmagomedova (27-0), który ma zaplanowaną walkę z Dustinem Poirierem na wrześniowej gali UFC 242 lub Conora McGregora (21-4), pozostającego bez zakontraktowanej kolejnej walki:

„Jeśli Dustin Poirier tego nie zrobi, to zrobię to ja. Tiramisu Nurmagomedov zasługuje na skopanie dupy. Potrzebuje dwóch ciosów ode mnie w brzuch. Jeśli będzie to natomiast McNuggets to możemy zrobić jakąś walkę za dużą kasę czy coś takiego. On jest sportowcem. Wiem, że nasza kategoria za nim tęskni. Poza tym, wiem, że Conor też tęskni za tą dywizją.

Ja natomiast chcę wygrywać. Co brzmi lepiej – 12 czy 13 zwycięstw z rzędu? 13 brzmi o wiele lepiej, więc zasługuję teraz na walkę o pas.”

W jaki sposób Ferguson miałby pokonać Khabiba i Conora?

„Gdybym walczył z Khabibem, to gwarantuje wam, że przewróciłbym go sprowadzeniem niczym z sambo. To byłoby coś, co jest najwyżej punktowane w zapasach.

Jeśli chodzi o McNuggetsa, to chciałbym walczyć z nim w stójce. Szanuję go jako sportowca, ale jako człowiek jest cholernym dupkiem.”