MMA PLBez kategorii“Taki jest sport, tacy są ludzie”: Rozmowa z Krzysztofem Kułakiem!

“Taki jest sport, tacy są ludzie”: Rozmowa z Krzysztofem Kułakiem!

684e5fa0af01a0damed.jpg

Wywiad w środku.

Od gali „KSW Extra” minęło już kilka tygodni. Dlatego postanowiłem porozmawiać z jednym z wielkich przegranych tej gali, Krzyśkiem „Modelem” Kułakiem. Poniżej krótka rozmowa z naszym zawodnikiem.

Oceń galę „KSW Extra” jako zawodnik ze Śląska.
– Bez wątpienia było to największe jak dotąd widowisko mieszanych sportów walki na Śląsku. Nikt jeszcze takiego nie zorganizował i bardzo się cieszę, że i w tym regionie kraju MMA żyje.

Co powiesz o poziomie walk?
– Moim zdaniem poziom był średni, ale to można było przewidzieć, ponieważ walczyło wielu debiutantów, a to samo mówi za siebie. Zawodnicy byli spięci, zdenerwowani i niejednokrotnie nie pokazali, na co ich tak naprawdę stać.

Który pojedynek podobał się tobie najbardziej?
– Nie widziałem walki Janka Błachowicza, więc oceniając bez niej najlepszy był fight z udziałem Antka.

Zaskoczyło cię coś na tej gali?
– Dwie rzeczy. Pierwsza to niepełna forma Jędrzeja Kubskiego. Znamy się z nim od lat, wiem, na co go stać, dlatego nalegałem na jego występ w turnieju. I chociaż nie był to jego pierwszy występ na dużej imprezie MMA nie pokazał pełnego wachlarzu swoich możliwości.

Druga sprawa to decyzja sędziów po dwóch rundach walki Mameda. Ja już przyzwyczaiłem się do takich wypadków po walce z Martinem Zawadą. Niestety, teraz przyszła kolej na Mameda!

A turniej jak się podobał?
– Wiedziałem, że w finale spotka się Jędrzej z Maćkiem Górskim, dlatego liczyłem na prawdziwą wojnę. Przed zawodami, Kubski musiał zrzucać bardzo dużo wagi, co na pewno go osłabiło i w pojedynku okazał się słabszy. Inna sprawa, że gdyby był w swojej naturalnej wadze i formie…, ale wtedy do takiej walki by nie doszło. Chciał zgubić parę kilogramów, więc i przegrana jest sprawiedliwa.

Porozmawiajmy teraz o walce z twoim udziałem. Jak oceniasz swój występ?
– Wiadomo, że była słaba. Przegrałem jeszcze przed rozgrzewką. Nie miałem chęci, ani motywacji do walki. Wiedziałem, że przegram. Problemy osobiste, kontuzje i w końcu dwukrotna zmiana przeciwnika.
Dzień przed imprezą wiedziałem, z kim się biję. Ostatecznie okazało się, że mój rywal jest dziesięć kilogramów cięższy i jest w szczytowej formie. O mnie niestety nie można było tego powiedzieć. Jednak tak już bywa. Zdecydowałem się walczyć, przegrałem i tyle.

Po raz kolejny poruszę temat Internetu. Ponownie ukazały się mało pozytywne opinie na twój temat. Czytałeś?
– Nie czytam ich, ponieważ wspominałem, że nie jest to wymiennik tego jaki jestem. Informacje z tego typu źródeł dochodzą do mnie przez moich młodszych uczniów, którzy takie rzeczy czytają. Sytuacja jest oczywista. Wygrywasz i wszyscy ciebie lubią i szanują. Gdy tylko przegrasz sytuacja się diametralnie odwraca. Taki jest sport i tacy są ludzie.

Będziesz chciał rewanżu ze Szwedem?
– Nie zastanawiałem się nad tym. Musiałbym przytyć albo on musiałby zrzucić kilogramy, wtedy szanse byłyby równe.

Co dalej? Jakieś zmiany w treningach?
– Nie traktuję tej przegranej jako porażki życiowej. Wygrał, bo byłem tego dnia gorszy. Nie zamierzam zmieniać swoich upodobań i przyzwyczajeń. Po prostu będę więcej trenować!

Rozmawiał Artur Przybysz

Źródło: www.konfrontacja.com