MMA PLBez kategoriiTadeusz Kopciński dla ForumRing: Wywiad!

Tadeusz Kopciński dla ForumRing: Wywiad!

zmiana-rozmiarutadeusz-kopcinski.jpg

15 listopada w sobotę w Płocku odbędzie się transmitowana przez TVP Sport największa polska gala walk na zasadach coraz bardziej popularnego K-1 oraz dodatkowo turniej MMA promujący młodych, polskich zawodników.

Gala Angels of Fire na trwałe już wpisała się w tradycję polskiego świata sportów walki a dodatkowo – pozytywne informacje o bardzo profesjonalnej organizacji i wysokim poziomie walk pozwalają tę imprezę rozpoznawać fanom K-1 i Kickboxingu już niemal na całym świecie.

Nie byłoby to możliwe gdyby nie upór jednego człowieka, jego prywatne pieniądze i czas poświęcony na pasję i dość kosztowne hobby.

Tadeusz Kopciński, bo o nim mowa, nie jest człowiekiem pokornym czy takim, który na zaczepkę na internetowym forum nie zareaguje lub zignoruje głupią uwagę.

Internet jest dziś miejscem gdzie Sztuki i Sporty Walki zaadaptowały się najlepiej w stosunku do innych sportów i stanowią podstawowy nośnik informacji i burzliwej wymiany poglądów.

Wielokrotnie można było spotkać nick „menadżer” przypisany do Tadeusza Kopcińskiego, który zażarcie dyskutował z młodymi ludźmi, którym często trudno przychodzi zrozumienie słowa „szacunek”, „pasja” czy „biznes za własne pieniądze”. Zarzucano mu kreowanie swojego wizerunku, chęć zarobienia wielkich pieniędzy na „wspaniałych polskich fighterach”, za którymi jakoś nie ustawiały się kolejki managerów z uznanych organizacji w Europie. Co więcej o wielu dziś powoli ludzie zapominają, bo zabrakło pomocnej dłoni i pasji z jaką podchodził właśnie Tadeusz Kopciński.

Wielu managerów w Polsce robiło jedną, maksymalnie dwie gale i znikało w niebycie tego biznesu. Byli nawet tacy, którzy zapowiadali tu imprezy na światowym poziomie, ale na dobrą sprawę poza KSW, AoF i kilku lokalnych przedsięwzięciach nie widać oznak i powiewu wielkiego świata walk.

Dlaczego tak się dzieje i co ma do powiedzenia organizator jednej z najlepszych imprez nie tylko w Polsce? Posłuchajcie:

Tadeusz jesteś jedną z niewielu osób w Polsce, które zainwestowały własne pieniądze w zawodowy sport i to na bardzo trudnym „terenie” Sportów Walki. Powiedz czy to się opłaca?

Witaj. Gdyby nie sporty walki nigdy nie doszłoby do naszego spotkania, czy słynnych już naszych wcześniejszych „wojenek” słownych, którymi żyło pół Polski…ha,ha.

A tak na serio. Czy się opłaca? Finansowo, jak na razie nie i pewnie długo nie będzie się opłacać. Jak zauważyłeś mało jest ludzi w naszym kraju inwestujących własne pieniądze w sporty walki. Więcej jest typów, którzy potrafią sprytnie wykorzystać różne zamieszania czy nadarzające się okazje, by coś na „szybko” zarobić nie inwestując. Ja osobiście podchodzę do Sportów Walki inaczej. Chcę zbudować coś mocnego i stabilnego na solidnych fundamentach.
Aby to miało sens muszę inwestować i szukać nowych źródeł finansowania.

Jeśli mój projekt „wypali”, to na pewno znajdę sporo chętnych ludzi, którzy zechcą przyłączyć się i wspólnie ze mną działać. Na razie w Polsce wygląda to tak, że niby każdy chce, każdy coś tam próbuje tylko nikt tak naprawdę nie ma z tego pieniędzy. Ani zawodnicy, ani trenerzy czy inni ludzie związani ze sportami walki.

Mamy już 4 edycję gali “Angels of Fire” u Ciebie w rodzinnym Płocku, w międzyczasie po 3 imprezie straciłeś dwóch zawodników, którzy w zamyśle mieli być twarzami gali. Czy to cię nie załamało? Jak obecnie będzie wyglądał model Twojego budowania zainteresowania fanów zawodnikami?

Pierwsza zawodowa impreza Sportów Walki, którą zorganizowałem w Polsce to ZAWODOWA GALA KICK-BOXINGU na zasadach K -1, 8 października 2005r. w Łącku koło Płocka.
Impreza ta dała podwaliny do cyklu gal ANGELS of FIRE. Sportami walki zaraziłem się w 1975r. Był to boks w klubie STAL Płock, gdzie zajęcia prowadził trener Tadeusz Wiśniewski. W moim życiu na przełomie lat 1993 – 1998 była też przygoda z amatorskim Kick Boxingiem, który uprawiałem pod okiem trenera Wiesława Kałużnego w Płocku.
To wtedy, piętnaście lat temu pierwszy raz zobaczyłem chłopaka o nie przeciętnym wręcz talencie do Sportów Walki i wtedy już widziałem w nim mistrza. Mimo dużej różnicy lat między nami zawiązała się znajomość, która dla mnie przerodziła się w przyjaźń.
W wakacje 2005r. doszło do podpisania zawodowego kontraktu menadżerskiego. Aby sprostać nowej roli i nie zawieść pokładanych we mnie nadziei zacząłem cholernie wielka harówkę.
Układ był czytelny, jeden dobrze walczy drugi załatwia resztę. Trochę zamieszaliśmy światem K-1, ale wszystko to działo się na pograniczu drugiej ligi. Oglądałem ten wielki świat, te wspaniałe imprezy i myślę sobie tak, jeśli nie chcą nas oni u siebie to zrobię coś podobnego w Polsce, u nas w Płocku i będę ja ich zapraszał a nasi zawodnicy pokażą na co ich stać?
Myśli zamieniłem w czyny, tym bardziej ochoczo, ponieważ byłem zobowiązany kontraktem, aby zapewnić w danym roku konkretną ilość walk mojemu zawodnikowi.
Powstała marka AoF i jak widzisz z edycji na edycję umacnia się na rynku.
Pytasz, czy po stracie czołowych twarzy byłem załamany. Wiedziałem, że prędzej czy później ktoś zada mi to pytanie i dobrze, że je zadałeś.
Moja praca, którą wykonywałem w tamtym okresie przerodziła się bez mała w obłęd, o niczym innym już nie potrafiłem rozmawiać.
Priorytetem stało się szukanie czegoś co zadowoli moich zawodników.
Najlepiej Japonia, jakieś super turnieje, wysokie wynagrodzenie za walkę i tak dookoła przez 24 godziny na dobę.
Na nic nie było czasu, dzień za krótki a wyniki były takie sobie po obu stronach. Koło się zamyka. Nikt nie był zadowolony. Ciągle było za mało pieniędzy.
Wiesz, każda strata boli, a ta szczególnie, rozstania muszą być wkalkulowane w życie człowieka, ale chodzi o formę i styl. W tym przypadku na pewno nie zasłużyłem na takie potraktowanie jako manager.
Myślę, że na wynik tego rozdania pokerowego pracowało sporo osób z zewnątrz naszej grupy. Dla mnie to coraz bardziej jest to widoczne i klarowne.
Jestem przekonany, że wszystko się wyjaśni do końca, kto stał za takim rozwiązaniem.
Dla mnie od tej 4 edycji AoF będzie inne…
Nie zawodnicy będą twarzami tylko marka AoF będzie dla najlepszych zawodników. Aby to zadziałało, będą organizowane w całym kraju imprezy siostrzane oraz młodzieżowa amatorska liga K-1 oraz MMA, które to imprezy zapracują na kształt i wizerunek AoF.

Przy twojej imprezie, która jest rozpoznawana jako gala na zasadach K-1 lub Kickboxingu, pojawia się MMA. Skąd ten pomysł?

Nie jest to moje pierwsze podejście do MMA.
Pierwsza walka MMA odbyła się na pierwszej gali AoF: 3 marca 2007r. a stoczyli ją: Bartek Makowski (Husaria Włocławek) – Mateusz Jankowski (NO LIMITS Toruń).
Nie ukrywam, że najbardziej bliski mojemu sercu jest styl walk na zasadach K-1 i moje gale w większości to pokazują. Biorąc jednak pod uwagę coraz większą popularność MMA w części na galach AoF będą również takie walki.

Wiadomo, że w działaniach i promocji gali, która jest już rozpoznawana w całej Europie, wspierają Cię lokalne władze. Czy masz też wsparcie w strukturach np. Polskiego Związku Kickboxingu?

Faktem jest, że największą pomoc i wsparcie dostajemy od władz Miasta Płocka z Mirosławem Milewskim, Prezydentem Miasta na czele. Włączył się też Urząd Województwa Mazowieckiego.
Nasze gale jak słusznie zauważyłeś są już rozpoznawalne w świecie. Są dobrze odbierane, nie towarzyszą im żadne skandale, pracujemy z partnerem takim jak TVP. Promujemy Płock i Mazowsze w Europie i na świecie. Podobnie promujemy PZKB, który sprawuje patronat sportowy nad AoF.
Pytasz o wsparcie ze strony związku, cieszę się, że ostatnio nikt mi nie przeszkadza. Był taki okres, kiedy nasze wzajemne stosunki były gorsze niż złe.
Obecnie zaczyna wszystko iść w dobrym kierunku.
Rozmawiamy, szukamy nowych rozwiązań. Wiadomo PZKB to głównie sport amatorski a AoF to tylko walki zawodowe.

Wielokrotnie krążyły informacje o tarciach pomiędzy ludźmi identyfikowanymi z działaniami na rynku Kickboxingu, K-1, Muay Thai a Tobą czy masz już to za sobą?

Ponoć jestem człowiekiem sukcesu…
A pokaż mi kogoś w Polsce kto lubi ludzi osiągających sukcesy. Nie ważne jakim kosztem, czy jaką przebył drogę by coś zdobyć w życiu. Jesteś na świeczniku jesteś wrogiem.
Wiesz, jakieś konkretne czyny, dokonania mam na swym koncie i tego nikt mi nie odbierze. Nie wstydzę się o tym mówić głośno, że propagowanie K-1 w Polsce to po części moja zasługa.
Angels of Fire, marka którą stworzyłem od zera, wyznacza nowe kierunki w Polsce, światowe trendy przenosi na nasze podwórko.
Nie zdarza się też, by po moich imprezach zawodnicy odjeżdżali z oświadczeniami pisanymi na kolanach w zamian za pieniądze, które im się należą po walce.
Ja osobiście nie raz i nie dwa prosiłem się o wypłaty dla moich zawodników biorących udział w innych imprezach niż AoF.
Po za tym, aby wyjść ze sportami walki z niszy, tworzę od lat własne nośniki medialne. Też to boli co niektórych.
Dzięki swojej pracy, staranności i sumienności w tym co robię zyskałem sobie szacunek w środowisku sportowym za granicami kraju. To też co niektórych u nas w kraju boli, czemu ja a nie oni?
Swoją działalność prowadzę z odkrytą przyłbicą, moją twarz znają wszyscy, większość działa bezimiennie i z doskoku.
Myślę, że dopóki nie wyklaruje się czołówka kilku liderów w tej branży i do chwili kiedy pojawią się prawdziwe pieniądze w tym środowisku nic się nie zmieni. Sami będziemy się nawzajem zażerać. Chyba, że przyjdzie ktoś mocny z zewnątrz i zagarnie cały rynek Sportów Walki w Polsce oraz wszystko poukłada.

Udawało Ci się do tej pory ściągać świetnych zawodników z Holandii, Francji czy Szwajcarii i to w momencie kiedy dopiero wchodzili na szczyt Sportów Walki jak Tony Gregory, który po Twojej gali pokonał w następnej walce światową super gwiazdę K-1 Aleksieja Ignaszowa lub Briana Douwesa, uważanego za wielki talent w kraju który dominuje w światowym K-1 czyli Holandii. Jak to robisz? Skąd takie wyczucie i na ile ważne są tu finanse?

Tak jak powiedziałem wcześniej AoF jest marką dla najlepszych zawodników. Nie wspomniałeś jeszcze o Kudinie, Hronie czy moim zdaniem największym talencie biorących udział w galach AoF czyli o zawodniku z Holandii Murthellu Groenharcie. Odpowiedni dobór zawodników, monitorowanie rynku w kraju i zagranicami to część mojej pracy.
Druga sprawa to trzeba też po za doświadczeniem czy odpowiednim wyczuciem mieć trochę szczęścia. Pieniądze są ważne, oczywiście dysponujesz większym budżetem, masz możliwość zakontraktować większą gwiazdę, ale same pieniądze to też nie wszystko…
Zawodnik mający dokonania, wyrobioną markę nie zaryzykuje przyjazdu na imprezę nie znaną w świecie tylko dlatego, że ktoś mu powie – dostaniesz tyle czy tyle kasy.
Trzecia sprawa AoF a co za tym idzie moje nazwisko znają ludzie w świecie Sportów Walki i wiedzą, że wszystko jak zawsze będzie dopięte na ostatni guzik.

Walka wieczoru 15-go listopada to naprawdę wielkie wydarzenie, które będzie komentowane na całym świecie, czyli starcie Polaka walczącego w barwach australijsko – polskich – Paweł Słowiński kontra Domagoj Ostojic. Paweł byłby gwiazdą na każdej gali K-1 na świecie. W jaki sposób udało Ci się Go przekonać do startu w Polsce i ile Cię to kosztowało?

Pojedynek wieczoru na AoF IV: Paweł Słowiński (Polska) vs. Domagoj Ostojic (Chorwacja) już jest komentowany w świecie. A Paweł jest gwiazdą każdej gali K-1.
Co do Pawła to nie było to trudne zadanie, on bardzo chce walczyć w Polsce i dla Polaków. Wstępnie uzgodniłem z Pawłem ten pojedynek jak byliśmy z ekipą PERFEKT-TV w kwietniu br. na GP Arena Amsterdam.
Udział Pawła zależał też od wyniku pojedynku z Bonjaskym na GP w Korei, ale wszystko się dla mnie ułożyło ok i Paweł podpisał kontrakt na pojedynek w Płocku. Kontrakt zabrania mi ujawniać osobom trzecim szczegóły w nim zawarte.
Większy problem był z zakontraktowaniem przeciwnika dla Słowińskiego. Prowadziliśmy rozmowy z sześcioma zawodnikami i tylko Domagoj Ostojic przyjął wyzwanie. Z tego co wiem – dużo sobie po tej walce obiecuje.

Twoja gala transmitowana będzie przez TVP Sport, stację która jak ognia unika rynku sportów walki stawiając na gry zespołowe, żużel czy choćby tenis stołowy. Czy zadecydowały jakieś inne względy niż oglądalność, że Telewizja Publiczna zainteresowała się dyscyplinami, które stanowią np. podstawę i są najchętniej oglądanymi dyscyplinami w Eurosporcie czy np. w Extreme TV?

AoF IV to już trzecia wspólna impreza z TVP, ale na pewno nie ostatnia, ponieważ mamy podpisany kontrakt na następne imprezy.

Widzisz i jest to następny punkt, który w środowisku nie daje mi przyjaznych słów. Dlaczego AoF a nie ich impreza jest transmitowana? Zabiegałem od samego początku o względy stacji TV, pracowałem nad jakością imprezy. Może trochę pomógł mi przypadek i zawirowania z innymi dyscyplinami sportowymi jakie były w tym czasie, kiedy prowadziłem negocjacje z szefami TVP. Udało się i jest to mocny nasz punkt.

Wiadomo, że organizacja takiego widowiska to ogromne zagadnienie logistyczne od wynajmu hali i umów po niemal skład kanapek na raucie pożegnalnym. Kto ci pomaga przy całości pracy?

Moja żona, której korzystając z okazji bardzo dziękuję za wytrwałość.

Powiedz co zyskają kibice, którzy przyjdą na halę i siądą przy telewizorach w sobotę 15-go listopada?

Gala Sportów Walki Angels of Fire IV “Against all Odds” 15.11.2008 w Płocku, specjalnej reklamy nie potrzebuje. Każda z poprzednich edycji pokazała, że warto było ją obejrzeć, ponieważ każda była inna, każda niesamowita i niepowtarzalna i właściwie nikt, kto pojawiał się na trybunach hali Chemika w Płocku, nie mógł żałować. Chyba że pokonani…

Co może przyciągnąć 15 listopada br. do Płocka Marka Piotrowskiego, Pawła Nastulę i Przemysława Saletę, czyli gwiazdy kick-boxingu, MMA i boksu? Tylko czwarta edycja gali Angels of Fire odbywająca się pod hasłem “Against all Odds”.
Nasi zaszczytni goście honorowi oraz Wy Państwo będziecie świadkami 14 walk na zasadach K-1 i MMA. Zobacie pojedynki o zawodowe mistrzostwo Polski i świata. Zobaczycie dodatkowo 3 turnieje czteroosobowe: jeden w MMA do -73 kg oraz dwa na zasadach K-1 w kategorii do -75kg jeden oraz drugi w kategorii do -95kg. No i oczywiście, superwalkę: Paweł Słowiński (Polska) vs. Domagoj Ostojic (Chorwacja), a to już światowa czołówka Japońskiego K-1.

Co chciałbyś powiedzieć na koniec?

Dziękuję za spotkanie. Korzystając z niebywałej okazji, pragnę pozdrowić wszystkich zawodników, trenerów, działaczy oraz wszystkie media branżowe Sportów Walki w Polsce. Szczególne podziękowania kieruje dla portalu FORUMRING.PL, który to potrafił jako jedyny wznieść się ponad podziały i dla dobra rozwoju SW w Polsce zaprosił mnie do tej rozmowy.

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis