MMA PLRIZIN FFSłowo na niedzielę i poniedziałek. Zapowiedź RIZIN.22 i RIZIN.23

Słowo na niedzielę i poniedziałek. Zapowiedź RIZIN.22 i RIZIN.23

RIZIN Fighting Federation wraca i to od razu z dwoma galami, dzień po dniu. 9 sierpnia zobaczymy RIZIN.22, a RIZIN.23 dzień później. Wszystko to w nowo wybudowanej hali PIA Arena w Yokohamie. My wybraliśmy najciekawsze pozycje z obu rozpisek.

Zapowiedź autorstwa Daniela Dziubickiego i Jana Niwińskiego.

Galę będzie można oglądać na specjalnym, dedykowanym serwisie streamingowym. Oba wydarzenia zaczną się od godziny 7.00 polskiego czasu.

RIZIN działa co prawda przy ograniczonych możliwościach kadrowych (prawie brak zawodników z zagranicy), a także biletowych (brak dystrybucji zagranicznej, 50% miejsc dopuszczonych do użytku), ale powrót jest faktem. Na co zwrócić największą uwagę w najbliższą niedzielę i poniedziałek?

Walki kickbokserskie (RIZIN.22 i RIZIN.23):

Daniel Dziubicki: Oczywiście nie mogło zabraknąć zestawień na zasadach stójkowych, a te na galach numer 22 i 23 są interesujące. Najciekawiej zapowiada się debiut Nadaki Yoshinariego w RIZIN. Ma on zaledwie 19 lat a już zdobył większość najważniejszych tytułów w zawodowym muay thai. Jego rywalem będzie osiemnastoletni Yuushin, który zaczął trenować MT w wieku czterech lat! Poza tym skonfrontują się mistrz KNOCK OUT Rui Ebata z posiadaczem pasa Shoot Boxingu Seiki Ueyamą. Czy Ebata wróci na zwycięskie tory po porażce w pierwszej rundzie z Tenshinem Nasukawą na RIZIN.20?

Dojdzie także do rewanżu za świetny pojedynek z RIZIN.13 między Taigą a Kento Haraguchim. Dwa lata temu padł remis. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Taiga notował same porażki (chociaż z wymagającymi rywalami), a Haraguchi wręcz przeciwnie – same wygrane + zdobyty pas mistrzowski RISE. Nie zabraknie też zawodników MMA przeciwko kickbokserom. Jedna z największych gwiazd Shoot Boxingu, Kaito wróci do RIZIN, aby zmierzyć się z kongijskim fajterem MMA, trenującym w pozostałościach po Yoshida Dojo, Darylem Lokoku. Zawodnik ten ma w dorobku także starty w boksie birmańskim. Drugą konfrontacją w tym stylu będzie występ byłego zawodnika K-1 Shintaro Matsukury, który zmierzy się z Kojim Morim, byłym fajterem ZST i Vale Tudo Japan.

RIZIN.22 (9 sierpnia):

66 kg: Tetsuya Seki vs. Koya Kanda
Daniel Dziubicki: Miał tu walczyć weteran ZST i Pancrase Yojiro Uchimura, natomiast wypadł on z powodu kontuzji i organizatorzy musieli znaleźć zastępstwo. Zadzwoniono do będącego blisko RIZIN, szefa DEEP Shigeru Saekiego, który znalazł bardzo ciekawego zawodnika. Koya Kanda to stójkowy fighter o dobrych warunkach fizycznych (180 cm), a do tego silny fizycznie. Na DEEP 94 w marcu 2020 pokonał Raikiego Endo, prezentując się z dobrej strony. Zwłaszcza wykorzystywaniem zasięgu i wejściami kolanami robił podczas tamtej walki różnicę. Podczas pracy pod siatką też nie dał sobie nic zrobić i odniósł piąte zwycięstwo w niedługiej karierze.

Seki jest niepokonany od listopada 2016 roku. W międzyczasie zdobył on mistrzostwo ZST w wadze piórkowej. Trzeba jednak pamiętać, że zasady ZST nie różnią się dzisiaj od standardowych i dozwolone jest w nich gnp. Dlatego pas tej organizacji nie oznacza, parterowego geniusza. Tetsuya Seki jest wręcz antytezą oldskulowych mistrzów ZST, bowiem jedną z jego ulubionych broni jest właśnie gnp. Również dysponuje on niezłymi warunkami, bo ma 178 cm, ale w stójce woli naciskać i stawia na serie uderzeń. Lubi także poszukać okazji do wejścia za plecy.

Wiele zależy od tego, gdzie będzie rozgrywać się akcja. Obaj mają nieco inne style walki jeśli chodzi o stójkę, a w parterze trzeba jednak postawić na Sekiego, który jest bardziej wszechstronny i nie polega jedynie na zapasach.

61 kg: Shuto “Shooto” Watanabe vs Naoki Inoue
Jan Niwiński: Rizin przygotowało nam pojedynek dwóch sprawnych grapplerów. Zarówno Shooto Watanabe jak i Naoki Inoue większość swoich walk kończyli przez poddania rywali. Z reguły takie zestawienie oznacza dla nas wymiany stójkowe!

Watanabe to bardzo ciekawa postać. Shooto to syn Yuichiego Watanabe – pierwszego mistrza Shooto wagi lekkiej z 1991 roku. A więc jednego z pierwszych tytularnych mistrzów wagi lekkiej w ogóle w historii MMA. Jego syn to obecny mistrz wagi koguciej organizacji Fighting Nexus. Niewiele da się powiedzieć o stójce Shooto poza tym, że po prostu jest. Większość walk Watanabe od razu ląduje na chwytach, s tam jest naprawdę świetny. Bardzo dobrze się broni, jest gibki i śliski, rozjeżdża się po rywalu. Jeśli znajdziesz się z Watanabe na ziemi, masz tonę problemów.

Uważni widzowie UFC mogą kojarzyć Inoue – w latach 2017-2018 dostał swoją szansę dla Amerykańskiego giganta. W debiucie pokonał Carlsa Johna de Tomasa. Rok poźniej uległ niejednogłośną decyzją Mattowi Schenllowi. Trenujący na co dzień w pod okiem Raya Longo, Inoue wyraźnie lepiej radzi sobie w stójce od nadchodzącego rywala. Jest szybki, dobrze balansuje ciałem, składa kombinacje. Nie boi się przyjąć ciosu. Ale to pater jest domeną Inoue. Jest silny, dobrze kontroluje, szuka drogi do skończenia przed czasem.

Stójkowo faworyzuje Inoue, to nie ulega wątpliwości. Nie wierzę że walka trafi do parteru. Jeśli jednak to się stanie, możemy być świadkami jednej z najlepszych wymian grapplingowych w historii walk MMA Rizin.

52 kg: Ayaka Hamasaki vs. Tomo Maesawa
Daniel Dziubicki: Tutaj bardziej niż zestawienie, ciekawszy jest sam fakt powrotu byłej mistrzyni w wadze superatomowej. Ayaka dała rewelacyjny występ na sylwestra przeciw Seo Hee Ham o pas, ale jej rywalka… dała jeszcze lepszy. Tamten pojedynek poziomem emocji i pokazu umiejętności porównywano nawet do starcia Joanny Jędrzejczyk z Weili Zhang. Niestety, Hamasaki straciła tytuł, a teraz będzie chciała się nieco odbudować.

Po drugiej stronie ringu stanie fajterka o bardzo podobnym profilu. Tomo Maesawa to mistrzyni kategorii atomowej DEEP JEWELS. Po szybkiej porażce ze wspomnianą Ham w lipcu, Tomo zdołała jeszcze obronić swój tytuł, pokazując to co umie najlepiej, czyli zapasy. Jest ona zawodniczka o upodobaniach bardziej idących w stronę parteru, ale podobnie jak Hamasaki, potrafi wymienić ciosy w stójce, w zależności od tego, z kim się spotyka na polu walki. Bić się także umie, ale trzeba jednak przyznać, że podczas walki w ROAD z Ye Ji Lee Maesawa miała w tej płaszczyźnie duże problemy (zwłaszcza po lowkickach) i dopiero mocne zapasy oraz parter pozwoliły wygrać. Poprzeczka zawieszona jest jednak bardzo wysoko, a Hamasaki będzie chciała skończyć sprawę w pewnym stylu. W końcu jest to nadal jedna z najlepszych fajterek wagi atomowej na świecie. Tak, pojedynek w wyższym limicie wagowym, niż obie panie mają w zwyczaju.

71 kg: Yusuke Yachi vs. Roberto „Satoshi” Souza
Daniel Dziubicki: Yachi przed sylwestrem przełamał kiepską passę trzech porażek z rzędu, nokautując Hiroto Uesako soccerkickiem na Bellator Japan. Zawodnik Krazy Bee był skuteczny przez dużą część pojedynku, ale mógł skończyć kiepsko, bo rywal miał go na deskach i tylko sygnał kończący drugą rundę uratował sytuację. Pod sam koniec walki prawy zachwiał Uesako, a reszta już była grą w piłkę nożną za pomocą głowy przeciwnika.

Satoshi w ostatnim pojedynku MMA przegrał w ćwierćfinale GP RIZIN z Johnny’m Case’em. Mieszkający w prefekturze Shizuoka Brazylijczyk dwóch wcześniejszych rywali nieoczekiwanie skończył w stójce, co mogło spowodować, że zbyt mocno uwierzył w swoje umiejęności. Nic takiego nie miało jednak miejsca, bo Souza został trafiony podczas wchodzenia w nogi. Nadal istnieje jednak obawa, że przyjdzie mu do głowy, aby z Yachim wymieniać ciosy. Jeżeli jednak podejdzie do sprawy zdroworozsądkowo, celem będzie parter i w miarę szybkie poddanie.

Nie ma tutaj wielkiej filozofii, bo reprezentant Krazy Bee słynie z mocnego uderzenia i tutaj można mieć pewność, że jego zamiarem będzie zakończenie walki w stójce. Kulanie się z czarnym pasem BJJ, który zdobył tonę medali na różnych zawodach grapplerskich będzie po prostu głupie. Yachi ma co prawda na koncie trójkąt z pleców na Gomim, ale nie ma opcji, żeby próbował tego samego z Satoshim.

RIZIN.23 (10 sierpnia):

59 kg: Seiichiro Ito vs. Makoto “Shinryu” Takahashi
Jan Niwiński: Najmłodszy (tymczasowy) mistrz DEEP, Makoto Takahashi, stanie przed najtrudniejszym wyzwaniem w swojej karierze, podejmując posiadacza tytułu ZST, bardzo sprawnego grapplera, Seiichiro Ito.

Zacznijmy od sylwetki 20latka. Urodzony w Sendai zawodnik to wszechstronny mańkut. Świetnie potrafi kontrować szarże rywala z tylnej ręki. Bardzo mobilny na nogach. I świetne kontrolujący przeciwnika na ziemi, niedający mu miejsca. „Shinryu” posiada też świetne przygotowanie fizyczne. Fakt, nie wygląda imponująco, że wszystkie walki kończył decyzjami. Nie oznacza to na szczęście nudy na walkach Takahashiego.

Parter młodego wilka może zostać jednak brutalnie zweryfikowany przez mistrza ZST. Ito to wyborny grappler, biorący udział w walkach chwytanych. Pokonał tam m.in. bardzo dobrego Hideo Tokoro. W MMA ostatnio nie idzie mu najlepiej. Przegrał przez decyzję z Tatsuki Saomoto oraz został znokautowany przez Manela Kape. Plan walkę dla Ito będzie więc prosty – przenieść walkę na ziemię i tam albo poszukać skończenia, albo zdominować rywala.

Widze dwa warianty na ten pojedynek – widowiskowe wymiany grapplerskie albo pokaz stójkowy ze strony Takahashiego. Zapowiada nam to wyborny spektakl.

66 kg: Kotetsu Boku vs Jin Aoi
Jan Niwiński: Stary wyjadacz przeciwko młodemu wilkowi. Kotetsu Boku jest aż o 20 lat starszy od Jina Aoi!

Dla Japończyka o koreańskich korzeniach będzie to jedna z ostatnich, jak nie ostatnia walka w karierze. Ten uznany weteran zaczynał swoją przygodę z Shooto w 2001 roku. W 2012 zdobył mistrzostwo ONE w wadze lekkiej. Boku bardziej skupia się na uderzeniach niż walce na chwyty. Ustawiony w pozycji klasycznej, świetnie radził sobie z kontrolą walki poprzez ciosy z przedniej ręki. Boku to z jednej strony zawodnik od rzucania wielostopniowych kombinacji ciosów a z drugiej bardzo dokładny bokser, który wie jak trafić, by posłać na deski.

Jin Aoi karierę rozpoczął w 2015 roku. Jego największy sukces to walka o pas wagi piórkowej Shooto w 2017 roku przeciwko Ryogo Takahashiemu. Japończyk wydaje się bardziej preferować stójkowe wymiany, gdzie może i nie jest najszybszy, ale bije bardzo mocno. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że Kotetsu Boku będzie największym sportowym wyzwaniem w karierze Aoiego.

Zapowiada nam się walka toczona głównie w stójce. Znając upodobanie obu panów do wymian, może być naprawdę zacięty pojedynek.

66 kg: Yutaka Saito vs. Kazumasa Majima
Daniel Dziubicki:
Saito jest weteranem Shooto i mistrzem kategorii piórkowej najstarszej organizacji na świecie. Tytuł zdobył w 2017 roku, od tamtej pory przegrywając tylko raz, ale nie w pojedynku o tytuł. Kiedyś Shooto było kopalnią talentów, z której w wieku dwudziuestu paru lat w świat wychodzili tacy zawodnicy jak Gomi, Ishida, Kawajiri czy Aoki. Teraz normą są czempioni po trzydziestce, a Saito jest jednym z nich. To solidny rzemieślnik, bardzo mocny fizycznie, którego główną bronią są zapasy i gnp. Gdy w 2017 roku walczył z Caolem Uno o pas, rzucał legendą MMA po klatce jak chciał przez pięć rund. W ostatnim występie Saito znokautował byłego kickboksera i mistrza DREAM Hiroyukiego Takayę. Jeśli chodzi o stójkę, Saito nie ma piorunującego ciosu, gdyż nawet z Takayą potrzebował wielu uderzeń, aby sędzia przerwał walkę. Saito z ogromnym bagażem doświadczeń (23 zawodowe występy, tylko na galach Shooto) i tytułem na poziomie regionalnym wchodzi teraz poziom wyżej. Mistrz LW Shooto, Koshi Matsumoto odbił się od RIZIN, dostając KO od Darona Cruickshanka. Jak będzie z Yutaką?

Majima to interesujący przypadek, bowiem nie ma wielu fajterów z Japonii, którzy odnosiliby wielkie sukcesy poza granicami swojego kraju. Jest on mistrzem chińskiej organizacji REBEL FC i nie przegrał od… 2014 roku. Mało tego, na 13 wygranych, 12 przed czasem, 11 przez poddanie. Tyle jeśli chodzi o statystyki. Fajter z południa Japonii jest specjalistą od grapplingu, co mogą sugerować liczby, ale należy zwrócić uwagę, że zaskakująco łatwo przechodzi do pozycji dominujących, przede wszystkim do pleców. Większość rywali Majima skończył właśnie przez RNC, które wynikało z przewagi w parterze, nie zaś następstwem wydarzeń w stójce. W przedostatniej walce krótkim prawym sierpem znokautował weterana JMMA Yujiego Hoshino co było jego pierwszą wygraną przez KO. W zwyciężaniu pomagają mu też rozwinięte umiejętności zapaśnicze. Jeżeli trzeba, Majima potrafi wyciągnąć inne techniki kończące, a także lubi od czasu do czasu zaskoczyć czymś niespodziewanym. Przykład? Podczas walki na Pancrase 305 w zeszłym roku z byłym zawodnikiem UFC Issei Tamurą, zawodnik i trener Mori Dojo zastosował uderzenia klatką piersiową w dosiadzie.

W tej konfrontacji zapowiada się bardzo ciekawa kulanka, ale równie dobrze możemy być świadkami przepychanki w narożniku. Stójka? Prędzej ze strony Saito. Majima podczas swoich pojedynków dość szybko wchodzi w nogi, co będzie też niezłym testem dla defensywnych zapasów mistrza Shooto.

61 kg: Yuki Motoya vs Mamoru Uoi “Fullswing”
Jan Niwiński: Rizin próbuje zafundować nam powrót do klasyki i zestawia dobrego parterowca, byłego mistrza DEEP, Yukiego Motoyę, z mocno bijącym, byłym pretendentem do pasa Shooto, Mamoru Uoi.

Motoya ostatnio przerwał passę trzech porażek z rzędu i na ostatniej gali DEEP pewnie wypunktował Takafumiego Otsukę. Czołowy japoński koguci świetnie odnajduje się na ziemi, gdzie bywa niezwykle kreatywny. W stójce ustawia się z obu pozycji, ale nie uświadczymy tutaj kickboxerskiej finezji. Jasne, umie zdzielić kogoś cepem, ale w tym aspekcie wyraźnie będzie odstawać od swojego rywala. Kuleje natomiast mocno defensywa zapaśnicza Motoyi. Jasne, łapie próbę gilotyny w większości wypadków, ale jeszcze nie udało mu się tym nic ugrać.

Uoi przypomina mi Cody’ego Garbrandta z swoich najbardziej szalonych czasów. „Fullswing”, podobnie jak Amerykanin, brodę trzyma wysoko, ręce nisko, a ciosy to przeważnie szybkie, potężne cepy, przeplatana sporadycznymi kopnięciami czy kolanami. I na razie to działa. W przeciwieństwie do „No Love”, Japończyk to mańkut, co zawsze psuje sporo krwi w wymianach stójkowych. Na ziemi Uoi prezentuje się przyzwoicie, ale Motoya będzie najprawdopodobniej najpoważniejszym testem grapplerskim w dotychczasowej karierze „Fullswinga”.

Jeśli Motoya nie sprowadzi rywala na ziemię, możemy być świadkami ciekawego pojedynku w stójce. Na ziemi powinna być to gra do jednej brami na rzecz byłego mistrza DEEP.

o pas 61kg: Hiromasa Ogikubo vs Kai Asakura
Jan Niwiński: Proszę zapiąć pasy, przed nami gwarancja fajerwerków, gdyż dwaj najefektowniej walczący zawodnicy Rizin zmierza się w ringu. Stawką tego pojedynku będzie pas wagi koguciej organizacji.

Ogikubo fani zachodniego MMA powinni kojarzyć z programu „The Ultimate Fighter”. Japończyk brał udział w 24 sezonie, gdzie stawką był debiut dla UFC w walce o pas z ówczesnym numerem 1 P4P, Demetriousem Johnsonem. Ogikubo przegrał w programie tylko jedną walkę – finałowy pojedynek z Timem Elliotem. Pokonał mistrza EFC Nkazimulo Zulu, Kai Kara France’a oraz Alenxandra Pantoję. Niestety nie dostał szansy zwalczenia dla amerykańskiego giganta. Fani MMA z dalekiego wschodu natomiast wiedzą, że Ogikubo to były mistrz Shooto w wadze koguciej oraz obecny mistrz najstarszej organizacji MMA na świecie w wadze muszej. W zeszłym roku dał absolutnie wybitne widowisko z Shintaro Ishiwatarim, o którym mogliście przeczytać w tekście o walkach, o których nie mieliście pojęcia. Ogikubo jest przekrojowym zawodnikiem – dobrze bije się w stójce, nie jest workiem treningowym w parterze. Potrafi sprowadzić do parteru.

Asakura to autor największej niespodzianki zeszłego roku. 26-latek sensacyjnie znokautował Kyojiego Horiguchiego w nieco ponad minutę. Dwa miesiące później potrzebował 54 sekundy, by złamać szczękę weteranowi, Ulce Sasakiemu. Marsz zwycięstw młodszego z braci Asakura zatrzymał dopiero Manel Kape na sylwestrowej gali. Angolczyk udanie zrewanżował się za niejednogłośną porażkę z RIZIN 10, nokautując Kaia już w drugiej rundzie. Ta walka po raz kolejny pokazała największy szkopuł w grze Asakury – defensywa skupiona na balansie ciała. Japończyk trzyma ręce nisko, próbując unikać ciosów.

Zapowiada się ringowa wojna. Stójkowo faworyzuje Kaia Asakurę, ale Ogikubo nie będzie dla niego spacerkiem. Zwłaszcza jeśli Asakura, w swoim zwyczaju, zacznie przyjmować wszystko licząc na swój balans.