W minionym tygodniu pojawił się wywiad przeprowadzony przez portal myMMA.pl z współwłaścicielem federacji KSW, Martinem Lewandowskim, w którym m.in. odniósł się sytuacji kontraktowej byłego już mistrza wagi ciężkiej KSW, Marcina Różalskiego (7-4).

Lewandowski po podpisaniu przez Różalskiego kontraktu z organizacją DSF Kickboxing sugerował zawiedzenie się na nim i przekreślenie na jakiś czas możliwości występów „Różala” w okrągłej klatce KSW.

Do słów tych odniósł się sam Różalski, którego komentarz napisany na Facebooku odbija się coraz szerszym echem:

Aj jaj jaj,znów to samo,a tyle zła w kierunku zwierząt,to zajmować sie pomalowaną patologią uważam za strate czasu. Zrobienie przykrości,rozczarowanie itp,no to Prosze Pana Martina jest Nas dwóch,a nie było takiego zamiaru.Poza tym nie powinno tak być,gdyż jak zostalem jasno i wyraźnie nauczony w ostatnim czasie przez druga połowe,to tylko biznes,wiec nie łaczmy go ze sprawami typu rozczarowania prywatne i przykrości.Druga sprawa to taka,że to nie z moich plugawych ust poleciały słowa, ze poszukiwane jest coś i Nasze drogi sie nie co rozchodzą.Nie nosze,wiec w swym czarnym sercu urazy,gdyz to był biznes,a nie prywata.No chyba,ze jestem totalnie tępym cymbałem i podczas tłumaczenia mi tych aspektow,słyszalem głosy i szepty dusz niezbawionych. Reasumujac mój monolog jestem wdzieczny za to co Federacja dla mnie uczyniła i nigdy o tym zapomnieć nie mam zamiaru,ale myślę,że odplaciłem sie swoją postawą.Zastanawiam się tylko,czy aby po właściwej połowie stałem przez te kilka lat współpracy i przygody życia.

„Różal” zaznaczył, że zerwanie relacji zawodniczych z KSW nie jest sprawą prywatną, a czysto biznesową i z pewnością przez pewien czas nie zobaczymy go w okrągłej klatce największej polskiej federacji MMA.

Dyskusja

Pitbull Sports