Rose Namajunas zabrała głos w sprawie swojej porażki na UFC 237

Foto: UFC
Foto: UFC

Rose Namajunas (8-4) uległa Jessice Andrade (20-6) w main evencie gali UFC 237 w Rio de Janeiro, tracąc przy tym pas kategorii słomkowej. Po walce Amerykanka wypowiedziała się na swój temat i nie kryje ogromnego rozczarowania.

Na początku zapowiadało się na kompletną dominację ze strony Namajunas, która świetnie spisywała się zarówno w stójce jak i w parterze. Jednak walcząca przed własną publicznością Brazylijka postawiła wszystko na jedną kartę i efektownym slumem powaliła rywalkę. Rose uderzyła głową o matę, a sędzia przerwał pojedynek.

Po walce „Thug” rozmawiała z ESPN na temat nieudanego dla niej pojedynku oraz obmówiła swoją przyszłość:

„Wchodząc do oktagonu myślałam sobie: „To może będze mój ostatni raz”. Ciężko mi się teraz do tego odnieść, zobaczmy pewnego dnia. To dla mnie super zabawa. Zawsze tak myślę, ale ten czas był dość ciężki. Trzeba patrzeć na wszystko z tej pozytywnej strony. Łatwo jest rozwodzić się nad negatywem, ale nie warto dodawać sobie kolejnych siwych włosów”

To była czwarta porażka Namajunas w zawodowym MMA. Wcześniej dwukrotnie mierzyła się z Joanną Jędrzejczyk i w obydwu starciach z oktagonu z tarczą wychodziła Amerykanka.