MMA PLUFCRewanże to jego specjalność! Jan Błachowicz po raz trzeci w karierze pomścił porażkę

Rewanże to jego specjalność! Jan Błachowicz po raz trzeci w karierze pomścił porażkę

Jan Błachowicz (26-8) znokautował Coreya Andersona (13-5) w walce wieczoru gali UFC on ESPN+ 25 w Rio Rancho. Polak po raz kolejny udowodnił, że jest prawdziwym specjalistą od pojedynków rewanżowych. Po raz trzeci bowiem zrewanżował się rywalowi za wcześniejszą porażkę.

Rameau Thierry Sokoudjou

Pierwsza taka sytuacja miała miejsce jeszcze w Federacji KSW. W marcu 2011 roku na gali KSW 15 na warszawskim Torwarze o wakujący pas wagi półciężkiej “Cieszyński Książę” rywalizował z Rameau Thierrym Sokoudjou. Kameruńczyk skupił się przede wszystkim na okopywaniu uda Polaka. Błachowicz coraz częściej zmieniał pozycję, do narożnika schodził kulejąc. Ostatecznie nie był w stanie wyjść do trzeciej rundy i ring opuścił na noszach.  Do rewanżu doszło już 8 miesięcy później. W listopadzie w Atlas Arenie w Łodzi odbyła się KSW 17 o znamiennym podtytule “Zemsta!”. Tym razem po emocjonującej trzyrundowej batalii Błachowicz pokonał rywala jednogłośną decyzją sędziowską i zdobył upragniony pas wagi półciężkiej.

Jimi Manuwa

Błachowicz doznał też porażki na pierwszej gali UFC w Polsce, czyli UFC Fight Night 64 w Krakowie. Gala ta odbyła się w kwietniu 2015 roku. Wtedy to w co-main evencie wydarzenia na pełnym dystansie wypunktował go Jimi Manuwa. Na pomszczenie tej porażki polski zawodnik musiał czekać niemal trzy lata. Na dodatek dokonał tego na terenie rywalu. W marcu 2018 roku na gali UFC Fight Night 127 w Londynie obaj zawodnicy dali znakomity pojedynek, lecz tym razem górą był Błachowicz. Na dodatek pojedynek ten uznano za najlepszą walkę tamtej gali.

Corey Anderson

Najdłużej “Cieszyński Książę” musiał czekać  jak dotąd na pomszczenie porażki z Coreyem Andersonem. We wrześniu 2015 roku Amerykanin totalnie zdominował Polaka w parterze co dobitnie oddają karty punktowe z tamtego pojedynku – 30–25, 30–25, 29–26. Po pięciu latach Błachowicz zrewanżował się jednak w najlepszy możliwy sposób – przez nokaut w pierwszej rundzie.