MMA PLBoksRadczenko chce rewanżu ze Szpilką: Jadąc do Polski wiedziałem, że nie wygram na punkty

Radczenko chce rewanżu ze Szpilką: Jadąc do Polski wiedziałem, że nie wygram na punkty

Foto: sport.radiozet.pl

Możliwe, iż kibice boksu będą mieli okazję obejrzeć drugą walkę pomiędzy Arturem Szpilką oraz Siergiejem Radczenko. Ukrainiec tak samo, jak Polak wyraził chęć stoczenia drugiego pojedynku.

Starcie obu pięściarzy bardzo poruszyło środowisko bokserskie w Polsce. Nie doszło jednak do pozytywnych reakcji, gdyż dobrą rywalizację przyćmiła zdaniem wielu fatalna decyzja sędziowska. Choć lwia część obserwatorów stwierdziła, że to Radczenko powinien wygrać walkę, to jednak sędziowie punktowi orzekli zwycięstwo “Szpili”.

Werdykt potraktowano wieloma przymiotnikami. Najczęściej pojawiało się nazywanie go skandalem i kompromitacją sędziów. Choć pierwotnie Polak bronił się, iż czuł swoją wygraną, z czasem ogłosił chęć unieważnienia wyniku i zorganizowanie drugiej walki między bokserami.

Czytaj także: Artur Szpilka nie chce wygranej z Sergiejem Radczenko! Jest deklaracja Polaka po gali w Łomży!

Do słów “Szpili” na łamach WP SPortoweFakty odwołał się sam Radczenko. Jego zdaniem polski pięściarz wyszedł ze słuszną propozycją.

Popieram Artura. Chciałem tego już w Łomży, po zakończeniu pojedynku. Powiedziałem o tym Szpilce zaraz po tym, jak podszedłem do niego po walce. Zapytałem go, czy da mi rewanż. Wtedy Artur powiedział: “Ok, ok”, ale nie byłem wówczas pewien jego reakcji. Chcę rewanżu. Tak będzie po prostu uczciwie. Będzie uczciwie, kiedy decyzja sędziów z Łomży zostanie anulowana choćby w ten sposób.

Ukrainiec odniósł się również do przyjęcia sobotniego werdyktu. Pięściarz nie był zaskoczony, gdyż… udając się na walkę, czuł, że musi on wygrać przed czasem.

Moja pierwsza reakcja, kiedy to zobaczyłem? To nie było dla mnie żadne zaskoczenie. Kiedy usłyszałem gong kończący walkę, wiedziałem, że sędziowie nie dadzą mi zwyciężyć. Już jadąc do Polski na walkę, wiedziałem, że na punkty tu nie wygram, że mogę tego dokonać tylko przez nokaut i z takim nastawieniem jechałem do Polski. I wszystko na to wskazywało, dopóki sędzia nie przerwał nam w pewnym momencie i wyciągnął Artura za uszy w dziewiątej rundzie, nie dając mi zakończyć wtedy pojedynku.