MMA PLRIZIN FFPrzed sylwestrem słów kilka. Co ciekawego na RIZIN.20?

Przed sylwestrem słów kilka. Co ciekawego na RIZIN.20?

Koniec roku, czyli czas, gdzie przeważnie organizatorzy gal MMA dawno udali się na święta i planują powrót na styczeń, luty, albo marzec. Tak jest w UFC, tak robią szefowie KSW itd. Trochę inaczej jest w Japonii, gdzie szczytem sezonu jest właśnie sylwester. Po raz dziewiętnasty z rzędu, piąty za sprawą RIZIN, które tradycyjnie przygotowało dużą rozpiskę…

Po dwóch latach zdecydowałem się znowu spędzić sylwestra w Saitamie, więc z braku czasu zrezygnowałem tym razem z tradycyjnej zapowiedzi „walka po walce”, na rzecz ciągłego, nieco bardziej luźnego tekstu.

ROZPISKA RIZIN.20 (31.12)

Dużo złota na szali w sylwestra

Po tym pięknym pierwszym daniu (bo trochę głupio powiedzieć „przystawce”) nadejdzie sylwestrowe RIZIN.20. Na gali walka toczyć będzie się o cztery pasy, w tym trzy mistrzowskie. Na pierwszy ogień pójdzie Jiri Prochazka, którego próbowano zestawić z Ryanem Baderem. Niestety wymagania finansowe Amerykanina były chyba zbyt wysokie w stosunku do ewentualnych korzyści. Podejrzewam, że wypadło też po drodze kilku innych potencjalnych rywali, więc postanowiono uśmiechnąć się do USADA i sięgnąć po zawieszonego za soczek finalistę TUF-a sprzed lat, CB Dollawaya. Pamiętający czasy prajmu LHW w UFC Clarence Byron pewnie jeszcze powalczyłby u siebie, ale rok bana od panów od próbek krwi i moczu niespodziewanie stworzyło mu zupełnie nowe możliwości. Po plotkach z Baderem trochę zawód, ale miejmy nadzieję, że TUF-owiec z 2008 roku przygotuje się należycie do pojedynku i przynajmniej wyrobi limit wagowy. Fakt, że dostaje z marszu pojedynek o tytuł, też nie jest jakiś szczególnie przekonujący. Wypada mieć jednak nadzieję, że parę zbliżających się walk w RIZIN będzie godnie prowadzić już do title shota (może mistrz EFC Simon Biyong, który zmierzy się z Vitaliyem Shemetovem na tej samej karcie?). Jiri w tym roku nie miał problemu z żadnym z rywali, chociaż do rewanżu z Kingiem Mo podszedł dość ostrożnie. Z Dollawayem powalczy o dziesiąte zwycięstwo z rzędu. Sporo po drodze mówiło się o jego występie na UFC w Pradze, do czego ostatecznie nie doszło. Czy kolejne W w rekordzie będzie oznaczało zmianę pracodawcy?

O miano najlepszej fighterki w wadze atomowej na świecie powalczą Ayaka Hamasaki i Seo Hee Ham. Panie mierzyły się już dwukrotnie na galach Jewels, ale na dość wczesnych stadiach karier. Tym razem obie zrobiły mega progres. Hamasaki zdobyła tytuły Invicty i RIZIN, będąc niepokonaną w AW. Ham walczyła w UFC, a także jest mistrzynią ROAD FC m.in. nokautując Jinh Yu Frey, z którą Japonka w rewanżu na RIZIN.16 w tym roku miała niemałe problemy. Nie jest też tajemnicą, że obie będą miały dwa zupełnie różne plany na tą walkę. Ayaka bardzo mocno korzysta z backgroundu judo, jest też niesamowicie mocna fizycznie. Braki w stójce obnażyła u niej Frey i to samo będzie chciała zrobić Koreanka. Ham stawia na uderzenia, chociaż jak zdążyła już pokazać w konfrontacji z Miyuu Yamamoto, jest też świetnie przygotowana zapaśniczo. Czy na tyle dobrze, że uniknie rzutów Hamasaki?

Ostatnim pojedynkiem o tytuł i zarazem main eventem będzie starcie o wakujący pas w kategorii koguciej z udziałem Kaia Asakury i Manela Kape. Pierwsze starcie zakończyło się wygraną Japończyka przez niejednogłośną decyzję i stało na rewelacyjnym poziomie, dostarczając masę wrażeń. Organizatorzy po wypadnięciu Kyojiego Horiguchiego chcieli dynamicznego zestawienia, a że Angolczyk bardzo mocno naciskał po dwóch przekonujących zwycięstwach, postanowiono spełnić jego życzenie.

Mamy jeszcze finał GP w wadze lekkiej, którego uczestników wyłonią rozegrane tego samego dnia półfinały, ale o tym więcej poniżej.

Lekka zawsze na propsie

Wydawałoby się, że LW to waga, w której już na dobre ciężar zainteresowania przesunął się na zachód, a najlepsi Japończycy coraz rzadziej tu efektywnie rywalizują i że nie ma sensu robić w niej Grand Prix. Inna sprawa, że jest to chyba najmocniejsza kategoria z globalnego punktu widzenia. Dlatego też, trochę po cichu w 2018 RIZIN zbudowało sobie całkiem interesujący roster, z którego w 2019 złożyło turniej mający tak naprawdę dwie fazy. Pierwsza, której skład rozstrzygał się przez oficjalne eliminacje, gdzie udział zapewniło sobie 6 z 8 uczestników, oraz druga, która tak naprawdę była zasadniczym GP od października do końca roku. Co prawda pierwsze eliminatory nie były najlepszą reklamą zbliżającego się turnieju, ale im bliżej było części głównej, tym lepiej na ringu prezentowali się pretendenci. Październikowe walki pokazały dwie rzeczy. Po pierwsze – TAK, Japonia spadła w hierarchii LW, a reprezentanci gospodarzy, którzy zostali (Kawajiri, Uesako), nie dali sobie kompletnie rady. Z drugiej strony, od pewnego momentu walki były naprawdę efektowne, co – TAK, potwierdziło, że ta kategoria jest najbardziej konkurencyjną w całym sporcie zwanym MMA.

Trzeba pamiętać, że w rozpisce RIZIN.20 brak jest walki rezerwowej, więc co, jeżeli jeden z zawodników dozna kontuzji? Oba półfinały wyglądają obiecująco i naprawdę trudno jest wytypować skład. Być może w brazylijskiej parze będzie wskazanie na bardzo doświadczonego i nieco bardziej wszechstronnego Pitbulla w walce z Luizem Gustavo. Johnny Case też niby ma za sobą więcej walk w dorobku niż Tofiq Musaev, ale po odprawieniu Damiena Browna szanse ewoluującego pięknie Azera oceniam na równi z Case’em.

Walki kogutów znakiem firmowym

Kogucia jest najmocniejszą wagą japońskiej organizacji. Już turniej, który miał miejsce dwa lata temu, pokazał dużą siłę zarówno nowych twarzy, jak i tych bardziej doświadczonych. Przez bardzo długo czas wydawało się, że rywalizacja w tej kategorii będzie stała pod znakiem „road to Kyoji”. Horiguchi, który zdobył dwa pasy mistrzowskie w ciągu pół roku w “dwuwalce” z Darrionem Caldwellem wydawał się być nie do zatrzymania. Sprawy jednak mocno skomplikował teoretycznie mało sensowny no-title match na sierpniowym RIZIN.18, gdy Kyoji został znokautowany przez Kaia Asakurę. Pokazało to, że cała grupa pościgowa (Asakura, Yuki Motoya, Shintaro Ishiwatari, Hiromasa Ogikubo, Ulka Sasaki) nie była aż tak daleko za plecami byłego pretendenta do tytułu UFC. Jeżeli dołożymy do tego mistrza DEEP Victora Henry’ego, czy eksplozywnego Manela Kape, mamy naprawdę ciekawą stawkę fighterów, dających zazwyczaj naprawdę konkretne walki. Mieliśmy tu oglądać rewanż Horiguchiego z mniejszym z braci Asakura, ale poważna kontuzja kolana wykluczyła podopiecznego Mike’a Browna z rywalizacji na jakieś pół roku. Zamiast tego, szansę do rewanżu dostał Kape, o czym wspomniałem już nieco wyżej. Biorąc jednak pod uwagę, że na horyzoncie mamy jeszcze kilka potencjalnych wzmocnień zarówno z niższej kategorii, jak i tych, którzy pojawiali się w tym roku rzadko, to nie zdziwię się, jak w 2020 roku zobaczymy kolejny turniej, jeszcze lepszy niż ten z 2017. Halo, czy wspominałem o tym, że panowie od sikania do kubka i pobierania krwi zawiesili Khalida Tahę?

Zmazać wspomnienie sylwestrowej nocy

Po dosyć spodziewanej, ale jednak bolesnej porażce na sylwestrowym RIZIN.14 z Floydem Mayweatherem jr, Tenshin Nasukawa w 2019 roku pozamiatał wszystkich rywali. Nie wrócił ani do boksu, ani do MMA, a skupił się na tym, co umie najlepiej. W pewnym stylu wygrał naprawdę mocno obsadzone GP RISE, a na galach RIZIN nie miał sobie równych, chociaż przyznać trzeba, że akurat Fritz Biagtan i Martin Blanco nie byli superwymagającymi rywalami. Bardziej jednak do zapamiętania będzie pokonanie w rewanżu Suakima po rozcięciu zrobionym rolling thunderem. Tym razem po drugiej stronie ringu stanie Rui Ebata – były pretendent do tytułu stadionu Rajadamnern, a także obecny mistrz organizacji KNOCK OUT w wadze -55 kg. Poza tym Rui jest bratem znanego z Glory i K-1 Koshien (młodzieżówka starego K-1) Mutsukiego. Trzeba śmiało powiedzieć, że Ebata jest najmocniejszym dotychczasowym przeciwnikiem Tenshina w RIZIN. Poza występami na jednym z największych stadionów w Bangkoku, oraz tytułami w KO i NJKF specjalista od MT przemawia także stylem walki. Świetnie czuje dystans, umie walczyć na wstecznym, czuje moment, aby skontrować. Do tego trzeba dorzucić świetne kopnięcia i kombinacje, z uwzględnieniem ciosów na tułów. To nie będzie najłatwiejsze zadanie dla jednej z głównych gwiazd RIZIN.

RIZIN.20 będziecie mogli obejrzeć za pośrednictwem FITE.tv za około 20 dolarów.