MMA PLBez kategoriiPride Shockwave 2005 – Zapowiedź

Pride Shockwave 2005 – Zapowiedź

Pride Shockwave – 31 grudzień 2005

Noworoczne gale MMA organizacji Pride przyzwyczaiły widzów do niesamowitego show. Zarówno pod względem oprawy (fajerwerki, transmisje TV, wejście zawodników), jak i efektownych walk. To na ten jeden dzień w roku fani walk MMA z całego świata czekają najbardziej, ponieważ mają pewność, że Sakakibara i spółka jak zwykle ich czymś pozytywnie zaskoczą. Milionowe kwoty w dolarach wyłożone na organizację turnieju oraz na gaże dla zawodników jak zwykle zaowocują dziesiątkami tysięcy kibiców, którzy przybędą do Saitama Super Arena, aby oglądać najlepszych na świecie fighterów mieszanych sztuk walk. Tylko w ten jeden dzień w roku DSE stara się ziścić marzenia kibiców i tak dobrać walczących, aby zapewnione były ekscytujące i od dawna oczekiwane pojedynki.

shockwave_2005_small.jpgW tym roku 31 grudnia aż trzy walki będą miały stawkę mistrzowskiego pasa. Pierwszy raz w historii organizacji Pride rozegrane zostaną pojedynki wyłaniające najlepszych zawodników kategorii lekkiej (Hayato ‘Mach’ Sakurai vs Takanori Gomi) i półśredniej (Dan Henderson vs Murilo Bustamante). Kibice będą również świadkami pojedynku rewanżowego pomiędzy Ricardo Aroną i Vanderlei’em Silvą o tytuł mistrza wagi średniej. Nas Polaków gala ta interesuje jeszcze z innego powodu. Wystąpi na niej nasz reprezentant, mistrz olimpijski w Judo – Paweł Nastula. Walka na tak prestiżowej gali w roku jest wielkim wyróżnieniem dla Pawła i przyniesie ona dodatkowe emocje rodzimym kibicom. Na turnieju nie zabraknie też „terminatora” walk MMA, obecnego i niepokonanego mistrza wagi ciężkiej – Fedora Emelianenko. Zmierzy się on z brazylijskim gigantem, mierzącym prawie 2 metry wzrostu i ważącym ponad 160kg Zuluzinho. To właśnie w Japonii na galach tego typu jest szansa zobaczyć walkę bez podziału na wagę, walkę, w której technika musi górować (lub nie) nad masą i siłą. Tego typu rozstawienia pojedynków jeszcze bardziej ekscytują fanów na całym świecie.

Został niecały tydzień do tej największej imprezy sportowej MMA na świecie. Zapraszamy więc naszych czytelników do zapoznania się z zapowiedziami walk, które mają się odbyć 31 grudnia 2005 na turnieju Pride Shockwave.

{mospagebreak title=Vanderlei Silva vs Ricardo Arona}

Wanderlei Silva vs Ricardo Arona

Obecny mistrz Wanderlei Silva na długi okres czasu zdominował wagę średnią Pride. Swoją absolutną wyższość udowodnił wygrywając w 2003 roku GP wagi średniej, a następnie po raz drugi pokonując Quintona Jacksona, który dzięki zwycięstwu nad Aroną był numerem dwa tej kategorii. Jednak po tym pojedynku nastąpiła pierwsza w historii występów w Pride porażka Wanderleia. Silva przegrał przez kontrowersyjną decyzję z dużo cięższym od siebie (walka odbyła się bez podziału na kategorie wagowe) Markiem Huntem. Od tego czasu coraz częściej dały się słyszeć głosy, że era dominacji Silvy przeminęła. Mimo kolejnych dwóch zwycięstw nad Japończykami Nakamurą i Yoshidą, wiele osób narzekało na formę Brazylijczyka i twierdziło, że „to już nie jest ten sam Silva”. W półfinale tegorocznego MW GP spotkał się wreszcie w długo oczekiwanej walce z Ricardo Aroną, walce, która absolutnie nie spełniła oczekiwań fanów. Silva przegrał przez decyzję po nudnej i zachowawczej potyczce, w której został zdominowany w parterze…

Ricardo Arona długo czekał na ten pojedynek. Można powiedzieć, że do tego czasu prześladował go pech. Nie udało mu się wystartować w MW GP w 2003 z powodu poważnej kontuzji kostki. Swoją pierwszą po powrocie walkę z Rampage’em przegrał przez nokaut, po kontrowersyjnym slamie Jacksona, w czasie którego Arona został uderzony głową. Stracił wtedy szansę na zostanie głównym pretendentem do walki o pas. Pozostało mu solidnie skupić się na tegorocznym GP wagi średniej. Po wygranych z Listerem i Sakurabą dostał wreszcie upragnioną walkę z Silvą. Pojedynek wygrał, jednak całego turnieju nie. W finale przegrał przez nokaut w niecałe 3 minuty z Mauricio ‘Shogun’ Rua. Czy po raz kolejny miał pecha (jak sam twierdzi, na samym początku walki nieszczęśliwie uderzył się w głowę podczas obalenia)? Czy być może skupił się przede wszystkim na starciu z Silvą i ta właśnie walka kosztowała go zbyt wiele wysiłku, zarówno fizycznego jak i psychicznego, aby mógł podołać później w agresywnej walce z młodszym z braci Rua? Ciężko to ocenić…

Mój typ: To taki pojedynek, w którym może zdarzyć się wszystko. Wanderlei zapowiada otwartą walkę, zupełnie inną od tej, którą widzieliśmy w sierpniu. Twierdzi, że narzuci ostre tempo i znokautuje lub przynajmniej mocno obije Aronę. Nie można wykluczyć tego scenariusza, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, jak wysoko Ricardo unosi brodę podczas ataków, wręcz prosząc się o solidny cios. Sam Ricardo twierdzi natomiast, że agresywne ataki Silvy tylko ułatwią mu obalenie. I muszę przyznać, że zgadzam się z nim w tej kwestii. Uważam, że Arona zdoła obalić Silvę, a następnie zdominuje go z góry, tak jak w ich pierwszej walce. Od tego pojedynku minęły raptem cztery miesiące i nie wydaje mi się, aby coś mogło się diametralnie zmienić w tej kwestii. Arona wykazał już ponad wszelkie wątpliwości braki parterowe Silvy i nie sądzę, żeby Wand zdołał wydostać się spod niego, tak jak udało się to zrobić Shogunowi. Jedyną jego szansą jest potężny cios w stójce, który sięgnie wystawionej szczęki Ricardo, ale myślę, że ten zdoła jednak tego uniknąć. Uważam, że Arona wygra przez jednogłośną decyzję, po obaleniach i skutecznej kontroli z góry.

Chocim: Vanderlei Silva vs Ricardo AronaArona przez decyzję.

{mospagebreak title=Sanae Kikuta vs Makoto Takimoto}

 Sanae Kikuta vs Makoto Takimoto

Sanae Kikuta jest weteranem ringów Pride i Pancrase, dysponującym dobrym rekordem (24-6-3). Były mistrz wagi lekko-ciężkiej Pancrase ma swoim koncie porażki z takimi sławami jak Rodrigo Nogueira i Murilo Bustamante, jak również zwycięstwa z ‘Punkiem’ Minowa czy Elvisem Sinosic. W 2001 roku zdobył złoty medal w Abu Dhabi w kategorii do 88 kg. Ciężko natomiast ocenić w jakiej jest obecnie formie, gdyż walka z Takimoto będzie jego pierwszą od półtora roku.

Makoto Takimoto jest olimpijskim mistrzem w judo – złoty medal wywalczył w kategorii do 81 kg w Sydney w 2000 roku. W Pride jak do tej pory stoczył trzy walki, z których dwie wygrał. Żadnej jednak nie udało mu się skończyć przed czasem.

Mój typ: Myślę, że pomimo sporej przerwy, po jakiej wraca Kikuta, jego doświadczenie zadecyduje o wygranej w tej walce. Ma również przewagę wagi. Takimoto poczynił spore postępy, jednak nie widzę u niego większych szans na poddanie Kikuty. Jest jednak twardym zawodnikiem, co pokazał w swoich walkach, dlatego myślę, że nie da się znokautować. Może za to przegrać przez poddanie. Obstawiałbym jednak zwycięstwo Kikuty przez decyzję.

Chocim: Sanae Kikuta vs Makoto TakimotoKikuta przez decyzję.

{mospagebreak title=Ken Kaneko vs Charles Bennet}

 Ken Kaneko vs Charles ‘Krazy Horse’ Bennet

Ken Kaneko jest… gwiazdą telewizji w Japonii. Prowadząc program sportowy, miał do czynienia z organizacją Pride i z zawodnikami, co zachęciło go trzy lata temu do rozpoczęcia treningów jiu-jitsu. Pojedynek z Bennettem będzie jego debiutem w MMA. W ramach przygotowań do walki Ken ćwiczył w Takada Dojo. Poleciał również razem z Sakurabą do akademii Chute Boze w Brazylii, gdzie trenował przez dwa miesiące.

Znany ze swojego niekonwencjonalnego zachowania na ringu i poza nim, Charles Bennett jest niezwykle barwnym i kontrowersyjnym zawodnikiem. W tym roku stoczył już dziesięć pojedynków! Jednak ostatnie trzy przegrał, a więc tym bardziej będzie chciał przełamać swoją złą passę.

Mój typ: Wiele osób zastanawia się, jaki jest sens tego pojedynku poza „bitwą o widza”, którą Pride prowadzi w Japonii z konkurencyjną organizacją K-1. Z jednej strony ciekawie będzie zobaczyć, jak sobie poradzi amator po konkretnych przygotowaniach w walce z profesjonalnym fighterem. Z drugiej – może niekoniecznie na największej gali MMA w roku. Walka odbędzie się na specjalnych zasadach – będą tylko 2 rundy po 5 minut. Zabronione są również soccer kicki i uderzenia kolanami w parterze. Jeśli chodzi o sam jej przebieg to myślę, że o ile Krazy Horse nie zafunduje nam jakiegoś ekscentrycznego show, to walkę zakończy bardzo szybko, przez TKO w pierwszej rundzie.

Chocim: Ken Kaneko vs Charles BennetBennet przez KO w pierwszej rundzie

{mospagebreak title=James Thompson vs Giant Silva}

 James ‘The Colossus’ Thompson vs Giant Silva

Po udanych występach w Anglii Colossus został sprowadzony do Pride. Jednakże swoją pierwszą walkę z Aleksandrem Emelianenko przegrał przez KO w 11 sekund! Thompson wyciągnął wnioski z porażki, zmienił nieco swoją agresywną i chaotyczną taktykę i udało mu się wygrać cztery kolejne walki przez nokauty (w tym dwie w Pride).

Giant Silva jest byłym brazylijskim koszykarzem. Ten mierzący 220 cm i ważący ponad 160 kg olbrzym stoczył pięć pojedynków na ringu Pride. Cztery z nich przegrał, wszystkie przed czasem…

Mój typ: Szczerze mówiąc nie bardzo widzę sens ponownego występu w Pride Giant Silvy. Poprzednie walki już wystarczająco wyraźnie pokazały, że poza imponującymi warunkami fizycznymi nie dysponuje właściwie żadnymi umiejętnościami. Bardzo zdziwiłbym się, gdyby walka potrwała dłużej niż dwie minuty. Thompson przez TKO w pierwszej rundzie.

Chocim: James Thompson vs Giant SilvaThompson przez KO w pierwszej rundzie.

{mospagebreak title=Dan Henderson vs Murilo Bustamante}

Dan Henderson vs Murilo Bustamante

Dan Henderson po raz kolejny wystąpi w kategorii 185 funtów, co jest dla niego naturalną wagą. Swoją drogę do finału GP welterweight odbył w najkrótszy z możliwych sposobów – pokonując obu rywali na turnieju Bushido przez KO w pierwszej rundzie (Akihiro Gono 7:58 rd1 i Ryo Chonan 22 sekundy rd1). Dan oprócz mistrzowskich technik zapaśniczych (członek drużyny olimpijskiej) posiada nokautujący cios w prawej ręce. Jego zamachowe powalały na  matę już wielu przeciwników – czyni go więc to niezwykle groźnym przeciwnikiem w stójce.

Murilo Bustamante tak jak jego rywal powrócił do swojej naturalnej kategorii wagowej. Podobnie jak Henderson rozprawił się ze swoimi rywalami w drodze do finału Bushido GP przed czasem (Ikuhisa Minowa 1rd uderzenia, Masanori Suda 1rd armbar). Jako jeden z szefów zespołu Brazilian Top Team jest mistrzem walki parterowej. W odróżnieniu od Dana, którego bronią jest głównie prawy zamachowy, jego techniki bokserskie są bardziej kompletne i moim zdaniem lepsze.

W ich pierwszej walce Henderson szybko rozprawił się z Murilo, zarzucając go gradem ciosów, gdy ten upadł po przypadkowym zderzeniu głowami. Obecna walka ma pokazać, czy Dan zasłużył na wygraną, czy też, jak twierdzi Bustamante, był to nieszczęśliwy wypadek. Patrząc obiektywnie, Murilo powinna bardzo pasować taktyka walki Hendersona. W stójce będzie punktować Amerykanina i uważać na jego prawe zamachowe. Gdy zostanie obalony (Henderson to mistrz takedownów), to walka z pleców dla kogoś o takich umiejętnościach bjj jak Murilo nie będzie stanowiła żadnego problemu a wręcz przeciwnie. Henderson, aby wygrać, musi liczyć albo na trafienie w stójce swoim nokautującym ciosem, albo na wymęczenie decyzji walką w parterze przez G&P. Można raczej stwierdzić, że sytuacji, w której Henderson odklepuje Murilo bądź Brazylijczyk nokautuje Dana, nie będzie.

W moich oczach walka zakończy się przez poddanie na korzyść Bustamante lub przez decyzję dla Hendersona. Mając na uwadze to, że ostatnio Amerykanin dwukrotnie przegrał przez submission z braćmi Nogueira, a sam Murilo poddał (i to dwukrotnie podczas tej samej walki) Matta Lindlanda (kolejnego utytułowanego zapaśnika z teamu Hendersona), stawiam na pierwszą opcję.

Kain: Dan Henderson vs Murilo BustamanteBustamante przez poddanie.

{mospagebreak title=Yuki Kondo vs Kazuhiro Nakamura}

Yuki Kondo vs. Kazuhiro Nakamura

Yuki Kondo, obecny mistrz wagi lekko ciężkiej King of Pancrase, to bardzo doświadczony zawodnik walk MMA. Kondo jest fighterem bardzo aktywnym zarówno w stójce, jak i w parterze. Potrafi wygrywać z zawodnikami typowo stójkowymi – Ewangelistą „Cyborgiem” Santosem (szybkie sprowadzenia do parteru i eliminacja umiejętności bokserskich Brazylijczyka), jak i z mistrzami grapplingu – Mario Sperry’m (uwalnianie się po obaleniach, kontrola pozycji i ładne kolana w parterze). W walce z Nakamurą przewagą Kondo będzie zarówno doświadczenie na ringach MMA, jak i umiejętności walki w stójce.

Kazuhiro Nakamura, mimo że nie ma za sobą aż tylu walk jak jego przeciwnik,  może się poszczycić wygranymi pojedynkami z bardzo dobrymi zawodnikami. Walki z Randlemanem i Vovchanchynem, mimo że wygrane przez decyzję, pokazały, że Nakamura jest jednym z lepszych japońskich zawodników kategorii 205 funtów. Mając za sobą zespół Yoshida Dojo Kazuhiro, powinien z walki na walkę pokazywać, że powinno się z nim liczyć. Jego największym atutem jest kontrola walki w parterze.

Nakamura będzie miał w tej walce najprawdopodobniej przewagę wagi i siły. Swoje ostatnie wygrane walki głównie „wymęczył” przez G&P w parterze. Jest bardzo dobry w obaleniach i to będzie jego główną bronią. Kondo nieraz spotykał się z zawodnikami cięższymi (Barnett, Schilt), więc mimo różnych wyników takich starć przewaga siły po stronie przeciwnika nie będzie dla niego nowością. Bronią Yuki będzie walka w stójce. Potrafi tutaj ładnie uderzać oraz atakować kolanami z zaskakujących pozycji.

Jeśli walka przeniesie się do parteru, najprawdopodobniej obalającym będzie Nakamura, który ze swoją przeszłością w judo jest na tym polu lepszy. Niestety obawiam się, że jeśli Kondo da się obalić walka, może być bardzo nudna. Kazuhiro będzie kontrolował pozycję w parterze i punktował w oczach sędziów. Najprawdopodobniej walka zakończy się przez decyzję na korzyść podopiecznego Yoshidy.

Kain: Yuki Kondo vs Kazuhiro NakamuraNakamura przez decyzję.

{mospagebreak title=Mirko Filipovic vs Mark Hunt}

Mirko ‘Cro Cop’ Filipovic vs Mark Hunt

Mirko Filipovic’a raczej nie trzeba przedstawiać nawet początkującym fanom MMA. Obecnie, mimo że nie zdołał wygrać pasa wagi ciężkiej Pride, jest bezdyskusyjnie jednym z najlepszych zawodników tej kategorii. Jest fighterem bardzo groźnym głównie w walce stójkowej. Jego bronią są szybkie bokserskie ciosy z kontry oraz słynne kopnięcie z obrotu lewą nogą. Od dłuższego czasu trenuje również walkę w parterze, która jak do tej pory służyła mu głównie do defensywy po obaleniach przeciwników.

Mark Hunt swoją karierę z MMA zaczął rok temu na gali Pride-Critical Countdown 2004. Mimo przegranej w debiucie z mistrzem judo i mającym za sobą walki MMA Hidehiko Yoshidą pokazał się z bardzo dobrej strony. Później przyszła wygrana z Danielem Bobishem, który jednak do czołówki Pride nie należy. Największy rozgłos w świecie MMA przyniosła Huntowi walka z mistrzem wagi średniej (pojedynek był bez podziału na wagę) – Vanderleiem Silvą. Mark stawił czoło mistrzowi nokautu z Brazylii i wygrał walkę przez decyzję sędziów (czy słuszną należy ocenić samemu). Od tamtej pory Marka trapiła kontuzja stopy. Obecnie po całkowitym jej wyleczeniu i ostrych treningach zgodził się na rewanż za walkę w federacji K-1 z Cro Copem. Oczywistym faktem jest, że bronią i zarazem jedyną szansą wygrania jest dla Hunta walka w stójce. Mark dysponuje bardzo silnym ciosem oraz jedną z najtwardszych szczęk w K-1.

Walkę Hunta można łatwo przewidzieć. Będzie bił się w stójce, przepychał, klinczował i blokował ewentualne próby obalenia. Cro Cop, mimo że jest również typowym „stójkowiczem”, ma już większy arsenał – jest nim dodatkowo walka w parterze. Mimo że do czołówki grapplerów Chorwatowi daleko, to jednak z takim przeciwnikiem jak Hunt przewaga Mirko na tym polu powinna być duża. Jeśli Mirko ambitnie będzie chciał udowodnić, że może pokonać Marka w stójce (co już raz uczynił wygrywając z nim w 2002 w K-1), to tym samym daje większe szanse rywalowi. Jeśli będzie chciał spróbować obaleń, to zacznie przechylać szalę na swoją korzyść. Jednak zagadką jest ofensywna strona umiejętności walki w parterze Cro Copa. Mimo że widzieliśmy go poddającego Randlemana, gdy ten próbował wejścia w nogi, to raczej takiej próby nie zobaczymy ze strony Hunta. Mirko jednak jest zawodnikiem walczącym mądrze. Moim zdaniem, gdy zacznie przegrywać w stójce, będzie próbował obalać Marka i zdobywać punkty w oczach sędziów. Czy zdoła poddać Samoańczyka lub go znokautować? Osobiście w to wątpię. Dochodzi do tego różnica wagi Hunta, która działa w walce MMA na jego korzyść. Klincze i przepychanki z cięższym zawodnikiem (walka z Barnettem) to coś z czym sobie nie radzi walczący na dystans Cro Cop. W teorii wszystko wskazuje na wygraną Chorwata przez decyzję.

Kain: Mirko ‘Cro Cop’ Filipovic vs Mark HuntCro Cop przez decyzję.

{mospagebreak title=Kazushi Sakuraba vs Ikuhisa Minowa}

Kazushi Sakuraba vs Ikuhisa Minowa

Kazushi Sakuraba to największa gwiazda MMA Japonii. Zarówno bardzo widowiskowy jak i skuteczny w swoich pojedynkach zawsze przyciąga wielu kibiców. Trudno wymieniać wady i zalety Sakuraby, gdyż jest on chyba jednym z najbardziej kompletnych zawodników MMA. Jest dobry zarówno w parterze (poddanie takich zawodników jak Renzo Gracie, Royler Gracie czy Carlos Newton mówi samo za siebie). W stójce Kazushi jest nieprzewidywalny. Markuje ciosy i uderza z każdej płaszczyzny. Większość porażek Sakuraby była głównie z zawodnikami górującymi nad nim warunkami fizycznymi (Silva, Arona itp.). Ostatnie treningi w Brazylii z teamem Chute Boxe sprawiły, że Kazushi nabrał masy i siły.

Ikuhisa Minowa to zawodnik bardzo ekscentryczny. Jego słynne treningi filmowane w Japonii zawsze wzbudzały wiele kontrowersji (walka z falami morskimi, wspinaczki górskie, unikanie wystrzelonych piłek baseballowych itp.). Jest dobrym technikiem parterowym, ale poddawał głównie zawodników średniej klasy. Do zawodników kalibru Vanderleia Silvy, Quintona Jacksona czy Murilo Bustamante (wszystkie przegrane) jeszcze mu dużo brakuje.

Sakuraba walcząc tym razem z kimś o swoich warunkach fizycznych po prostu nie może tej walki przegrać. Zarówno w stójce jak i parterze nie widzę szans, aby Minowa czymkolwiek zaskoczył „Gracie Huntera”. Jedyną nadzieją Ikuhisa jest to, że na ostatnich zdjęciach widać, że Sakuraba nabrał wagi i to może się jakoś odbić na jego kondycji. Patrząc jednak na osiągnięcia i umiejętności obu panów twierdzę, że Kazushi zdominuje Minowę i wygra walkę przez KO lub poddanie już w pierwszej rundzie.

Kain: Kazushi Sakuraba vs Ikuhisa MinowaSakuraba przez KO lub Submission w pierwszej rundzie.

{mospagebreak title=Hayato Sakurai vs Takanori Gomi}

Hayato ‘Mach’ Sakurai vs Takanori Gomi

Hayato ‘Mach’ Sakurai, legenda japońskiego Shooto, zmierzy się w finałowym pojedynku GP wagi lekkiej z niewątpliwym asem zawodów serii Pride Bushido – Takanori Gomi. Będzie to jednocześnie pierwszy w historii Pride FC (obok finałowej walki w kategorii pół-średniej [welterweight]) pojedynek o taką stawkę, ponieważ władze DSE (Dream Stage Entertaiment) dopiero w tym roku zdecydowały się na organizację zawodów GP w tej akurat kategorii wagowej.

Sakurai to zawodnik z rekordem walk 27-6-0 w MMA, w tym 5-2-0 w samym Pride i bardzo dużym doświadczeniem. Specjalnie do tych zawodów zrzucił wagę, gdyż z reguły walczy poza tą kategorią wagową. Może się wydawać, że jego obecność we finale jest małą niespodzianką, jednak jeśli nawet tak jest, to jest to obecność jak najbardziej zasłużona. W drodze do finału pokonał takich zawodników jak Brazylijczyka i członka teamu BTT, Miltona Vieirę, następnie wygrał z zawsze niebezpiecznym Jens’em Pulver’em, by w półfinale pokonać naprawdę twardego skandynawskiego zawodnika – Joachima Hansen’a.

Z kolei Takanori Gomi to niepokonany zawodnik na ringach Pride i główny pretendent do zwycięstwa od samego początku GP. Odkąd zaczął starty w serii Bushido, nie przegrał pojedynku, a jego bilans walk w tej federacji to 9-0-0 przy bilansie 22-2-0 we wszystkich startach MMA. Dość łatwo wygrywał z Jasonem Costą, Ralphem Gracie i Fabio Mello oraz radził sobie również z takimi zawodnikami, jak Charles ‘Krazy Horse’ Bennett, Jens Pulver, Luiz Azeredo czy Jean Silva. Ci dwaj ostatni są uważani za ścisłą czołówkę wagi lekkiej MMA na świecie. Na co dzień trenuje w Kiguchi Dojo z Yusuke Endo. Aby znaleźć się we finale, musiał zmierzyć się i wygrać z takimi zawodnikami jak Jean Silva, zawodnikiem reprezentującym jeden z najlepszych teamów MMA na świecie- Chute Boxe, następnie pokazał swoją wyższość nad rodakiem i obecnym championem Shooto w wadze półśredniej – Tatsuya Kawajiri. W półfinale po raz drugi w tym roku pokazał miejsce w szeregu innemu zawodnikowi z Brazylii i również członkowi Chute Boxe – Luiz’owi Azeredo. Poza tym Gomi, to zawodnik bardzo lubiany przez kibiców z racji tego, że walczy widowiskowo, a same walki z jego udziałem toczą się w szybkim tempie.

Obaj zawodnicy znają swoją wartość. Gomi na pewno będzie polował w swoim stylu na jakieś KO, poza tym zdecydowanie lepiej sobie radzi w akcjach stójkowych, niż jego rywal ‘Mach’ Sakurai, który z kolei lepszy jest w parterze i tam też pewnie będzie szukał swojej szansy. Walka powinna przysporzyć kibicom dużo wrażeń. Można się spodziewać w niej szybkiego tempa prowadzenia, jak w większości pojedynków prowadzonych w tej wadze. Dodatkowego smaczku dodaje tutaj fakt, że zarówno dla jednego, jak i drugiego będzie to okazja do zdobycia pierwszy raz w swojej karierze pasa mistrzowskiego MMA w tak prestiżowej organizacji, jaką jest niewątpliwie Pride FC.

tURn: Hayato ‘Mach’ Sakurai vs Takanori GomiGomi przez decyzję.

{mospagebreak title=Hidehiko Yoshida vs Nagoya Ogawa}

Hidehiko Yoshida vs Naoya Ogawa

Na ten pojedynek w sylwestrowy wieczór czeka tysiące japońskich fanów MMA. Jest to również ten pojedynek, dzięki któremu Pride FC ma nadzieje odnotować wyższe wskaźniki oglądalności niż krajowy konkurent z K-1. Wystarczy tylko wspomnieć, iż na organizację tego pojedynku, jak i wszystkich rzeczy związanych z jej promocją, telewizja Fuji TV wyłożyła 4 mln. dolarów, gdzie cała suma, jaką przekazała w ogóle na całą galę, to 5 mln. dolarów. Sami zawodnicy mają dostać gażę w wysokości ponad 1,5 mln. dolarów „na głowę”.

Naoya Ogawa, podobnie jak Hidehiko Yoshida, to wielokrotny reprezentant swojego kraju na różnego rodzaju zawodach międzynarodowych w judo. Oboje są również medalistami olimpijskimi z Barcelony. Ten pierwszy zdobył srebro w kat. +100 kg, a drugi złoto w kat. do 81 kg. Ogawa praktycznie w ogóle nie walczył w tym roku w zawodach MMA. Po przegranej z Fedorem Emelianenko w półfinale HW GP w 2004 roku zapowiedział, że rezygnuje całkowicie ze startów we formule MMA w 2005 roku, by móc bardziej poświęcić się promowaniu swojego autorskiego projektu, którym jest cykl pro-wrestlingowych gal. Jak widać nie dotrzymał słowa, no ale trudno się dziwić, skoro w grę wchodzą takie pieniądze.

Ogólnie Ogawa w MMA stoczył osiem walk, przegrywając tylko jedną, wspomnianą z Fedorem, ale też walczył głównie z zawodnikami średniej klasy lub po prostu mało wymagającymi jak na warunki Pride, np. Stefanem Leko. Jedną z walk, które wygrał, był m.in. pojedynek z Gary’m Goodridge’em, którego poddał w drugiej rundzie spotkania.

Hidehiko Yoshida zaskoczył wiele osób mimo swoich dwóch przegranych decyzją walkach z obecnym mistrzem i bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem wagi średniej Pride FC – Wanderlei’em Silvą. W obu tych pojedynkach nie dawano mu najmniejszych szans, a tym czasem zawodnik ten wielokrotnie sprowadzał swojego rywala do parteru, zajmując górną pozycję i tym samym zmuszając starego mistrza do walki z pleców, czego ten nie lubi. Warto również tutaj wspomnieć o jego remisowej walce z 2003 roku z legendą bjj i UFC – Royce’em Gracie, który to pojedynek był rewanżem lekko kontrowersyjnego spotkania na zasadach grapplerskich. Swoją ostatnią walkę Yoshida stoczył ze starym wyjadaczem gal UFC – „Tank’iem” Abbott’em, którego łatwo poddał w pierwszej rundzie. Hidehiko Yoshida to zawodnik, który walcząc, wkłada w to całe swoje serce. Prawdziwy samuraj. Posiada wspaniałe umiejętności walki w parterze i świetnie do niego sprowadza. Potrafi również zaskoczyć walcząc w stójce.

Pojedynek ten raczej będzie prowadzony w parterze, bo tam też oboje dobrze się czują, a i jak mówi przysłowie – ciągnie wilka do lasu. Yoshida wydaje się być zawodnikiem, który bardziej rozwinął się pod kątem MMA i może ponownie zaskoczyć wszystkich, starając się prowadzić walkę w stójce. Tym bardziej mając świadomość tego, że nie radzi sobie zbyt dobrze walcząc z zawodnikami dużo cięższymi i silniejszymi fizycznie, którym nie jest obca walka w parterze (vide pojedynek z Rulon’em Gardner’em). O Ogawie trudno coś tutaj więcej powiedzieć poza tym, że na pewno będzie dążył do parteru i tam szukał swoich szans. Jeśli będzie miał szanse na poddanie Yoshidy, to na pewno to zrobi. Osobiście uważam, że pojedynek ten wygra jednak Ogawa, mimo iż dużo większą sympatią darzę złotego medalistę olimpijskiego z Barcelony.

tURn: Hidehiko Yoshida vs. Naoya OgawaOgawa przez decyzję.

{mospagebreak title=Fedor Emelianenko vs Zuluzinho}

Fedor Emelianenko vs Zuluzinho

Zaryzykuję (choć może nie jest to duże ryzyko) i postawię tutaj tezę, iż Fedor Emelianenko to najlepszy zawodnik, jaki kiedykolwiek pojawił się na arenach MMA. Jego bilans walk w samym Pride, to 10-0-0 (nie licząc walki uznanej jako NC), przy ogólnym bilansie wszystkich walk 22-1-0. Od chwili, kiedy pojawił się w Pride, całkowicie zdominował wagę ciężką. Dodatkowo Rosjanin cały czas czynnie uprawia i startuje w zawodach Sambo – sztuki walki, od której zaczynał. W tym roku wygrał mistrzostwa świata w tej dyscyplinie, które rozgrywane były w czeskiej Pradze, deklasując wszystkich swoich rywali, zresztą podobnie, jak robi to w Pride. Wielu uważa go za zawodnika kompletnego. Emelianenko trenuje w rosyjskim teamie Red Devil i jest obecnym mistrzem wagi ciężkiej w Pride, jak i posiadaczem pasa HW GP. W tym roku tylko dwa razy wchodził do ringu Pride. Pierwszy raz w kwietniu, by udowodnić Tsuyoshi Kosaka (zawodnikowi, który jako jedyny po mocno kontrowersyjnej walce wygrał z Fedorem w 2000 roku), że tamten ich pojedynek, a raczej jego wynik, to duże nieporozumienie. Emelianenko oczywiście wygrał tę walkę, mocno obijając Japończyka, czym zmusił sędziego do przerwania jej. Na drugi pojedynek mistrza trzeba było czekać prawie 5 miesięcy. W sierpniu Fedor walczył w obronie pasa mistrzowskiego z groźnym pretendentem, Mirko ‘Cro Cop’ Filipovič’em. Termin jej był dwa razy przekładany z powodu kontuzji kciuka Fedora, której nabawił się walcząc z Kosaką. Zniecierpliwiony w końcu Chorwat wymógł na władzach DSE, by zobligowali Emelianenko do określenia się co do terminu walki. Ostatecznie Fedor obronił pas mistrza, wygrywając z Mirko przez decyzję, walcząc głównie bronią Chorwata, czyli w stójce.

Zuluzinho, oprócz tego, że jest synem legendarnego w Brazylii Rei Zulu, streetfighter’a, który m.in. dwa razy walczył z Ricksonem Gracie, to jest również posiadaczem purpury w bjj, lecz o jego parterze, tak naprawdę niewiele można powiedzieć. Ten ważący ponad 160 kg zawodnik, zanim stoczył swoją pierwszą oficjalną walkę, był ponoć niepokonany w 34 pojedynkach w północnej Brazylii, czym zyskał zainteresowanie samego Wallid Ismail, byłego zawodnika MMA, a obecnie organizatora zawodów Jungle Fight. Jego wspomnianą wyżej pierwszą oficjalną walką MMA był pojedynek z zawodnikiem z Polski, Rafałem ‘Uszolem’ Dąbrowskim podczas gali Cage Warriors FC: Strike Force 2. Brazylijczyk wygrał ten pojedynek, nokautując Polaka w drugiej rundzie. Drugą jego walką MMA, a pierwszą w Pride, był pojedynek z Henry’m ‘Sentoryu’ Miller’em, z którym również wygrał przez zatrzymanie sędziego w dziwnych okolicznościach. W obu tych pojedynkach (a w zasadzie w pierwszym, gdyż drugi trwała zbyt krótko) Brazylijczyk nie pokazał nic nadzwyczajnego. Brakowało mu szybkości, walczył chaotycznie, bez pomysłu. Jedynie o co można go podejrzewać w sensie pozytywnym, to to, że posiada mocną szczękę. Zuluzinho zdaje sobie sprawę, że władze Pride obdarzyły go dużym kredytem zaufania, dając mu szanse zmierzenia się z samym championem już w swojej drugiej walce na ringach Pride (oczywiście nie będzie to pojedynek o pas mistrzowski); zapowiedział więc, że zrobi wszystko, by zaprezentować swoje prawdziwe umiejętności, które w nim drzemią.

Ten pojedynek ma oczywiście tylko jednego faworyta i nie jest nim na pewno olbrzymi Brazylijczyk. Choć z drugiej strony, Emelianenko przyjdzie pierwszy raz zmierzyć się z zawodnikiem o tak dużej przewadze wagi (ponad 50-60 kg) i samo to już ciekawi, jak też Rosjanin rozegra tę walkę. Jedyne na co musi Fedor uważać to to, aby jeden z chaotycznie wyprowadzanych ciosów Zuluzinho nie trafił go, ponieważ wtedy łatwo byłoby o kontuzję w postaci jakiegoś rozcięcia, a wiadomo czym takie rzeczy mogą się skończyć. O sam wynik końcowy jestem spokojny i uważam, że Emelianenko po sprowadzeniu Brazylijczyka do parteru, podda go. Raczej nie ma co liczyć na KO ze strony Fedora.

tURn: Fedor Emelianenko vs ZuluzinhoEmelianenko przez poddanie (duszenie lub dźwignie na łokieć), w pierwszej rundzie.

{mospagebreak title=Paweł Nastula vs Aleksander Emelianenko}

Paweł Nastula vs Aleksander Emelianenko

Na ponowną walkę naszego jedynego reprezentanta w Pride czekali z niecierpliwością chyba wszyscy kibice sportów walki w Polsce. Po długich oczekiwaniach w końcu dodano walkę Pawła do rozpiski Pride Shockwave 2005. Jego rywalem okazał młodszy brat Fedora Emelianenko – Aleksander.

Nastula postrzegany jest przez japońskich kibiców jako legenda Judo i tak też był zapowiadany przed swoim czerwcowym debiutem w Pride, gdzie od razu zmierzył się z nr 2 wagi ciężkiej i czarnym pasem Bjj – Antoniem Rodrigiem ‘Minotaurem’ Nogueirą. Swoje przygotowania do tej walki Paweł rozpoczął w lutym, trenując w Japonii w Takada Dojo. Swoją formę również szlifował w kraju, trenując techniki bokserskie i parterowe rodem z bjj – ogólnie mówiąc, całkowicie poddał się treningowi przekrojowemu. Walkę z ‘Minotauro’ przegrał przez zatrzymanie sędziego, kiedy to Brazylijczykowi udało się złapać Polaka w pełny dosiad. Wstydu polskim kibicom, jak i przede wszystkim samemu sobie, nie przyniósł. Gdy śledziłem przed tą walką zagraniczne fora tematyczne, widziałem, że większość osób tam wypowiadających się skazywała Nastulę na szybką porażkę przez poddanie w pierwszych minutach walki, nie dając mu najmniejszych szans na wygraną. Tymczasem Polak dzielnie stawiał opór byłemu mistrzowi wagi ciężkiej, kilkakrotnie ładnie go sprowadzając do parteru i przejmując momentami lekką inicjatywę. To, czego zabrakło Nastuli w tym pojedynku, to nie umiejętności czy woli walki, lecz po prostu kondycji. Paweł ‘siadł’, oddając całkowicie inicjatywę rywalowi, kiedy do końca rundy brakowało niespełna dwóch minut. Obecnie, jak słychać z jego obozu, z kondycją nie powinno być już najmniejszych problemów. Do najbliższego pojedynku Paweł przygotowywał się, trenując z bokserami, zapaśnikami, kickbokserami, przedstawicielami muay thai i ju-jitsu. Ostatnie dni spędził na lekkich, godzinnych treningach nastawionych głównie na techniki pod kątem Aleksandra Emelianenko. Jego pięściarskie przygotowania nadzorował Krzysztof Kosedowski, który razem z Robertem Joczem udał się do Japonii, by tam mu towarzyszyć.

Aleksander Emelianenko, który podobnie jak jego brat Fedor, trenuje w Red Devil Club Sport, jest również posiadaczem tytułu mistrza świata w sambo. Aleksander to niezwykle doświadczony i niebezpieczny zawodnik z piekielnie silnym ciosem. Swoje trzy ostatnie walki wygrał przez KO, rozstrzygając każdą z nich w mniej niż 30 sekund! Jego jedyną porażką jest przegrana przez KO w 1 rundzie z Chorwatem Mirko ‘Cro Copem’. Trudność walki z nim polega na tym, iż potrafi się odnaleźć praktycznie w każdej płaszczyźnie walki, czy to w parterze, czy w stójce. Dodatkowo posiada wspaniałe warunki fizyczne – przy prawie dwóch metrach wzrostu waży ok. 115 kg.

W pojedynku tym Paweł powinien raczej skupić się na jak najszybszym sprowadzeniu Emelianenko do parteru i szukaniu swojej szansy właśnie tam. Niech nie przychodzi mu nawet do głowy pomysł, aby sprawdzać swoje nowo nabyte umiejętności stajkerskie w walce z Rosjaninem, gdyż to może skończyć się dla niego tragicznie. Paweł w swoich ostatnich wywiadach zapowiadał, że kondycyjnie jest przygotowany na pełne 20 minut walki. Jest to bardzo ważne, aby właśnie tak było, ponieważ walka z tak wymagającym rywalem będzie go kosztować wiele sił, a tym bardziej prowadzenie (o ile taki ma plan) aktywnej walki w parterze z tak silnym zawodnikiem, jakim jest Aleksander, by przy ewentualnym wykorzystaniu pełnego czasu walki być spokojnym o werdykt sędziowski. Osobiście nie odważę się wskazać zwycięzcy tego pojedynku, choć serce wiadomo kogo podpowiada. Akurat przy tym pojedynku jest bardzo ciężko przeprowadzić w pełni obiektywne typowanie, tak więc wynik tego spotkania pozostawiam sprawą otwartą.

tURn: Paweł Nastula vs Aleksander Emelianenko – ???

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis