Pride 4

        pride4.jpg
  
PRIDE 4 – Pażdziernik 11, 1998

Igor Vovchanchyn pokonał Gary Goodridge by TKO (Strikes) 5:58 1R
Akira Shoji pokonał Wallid Ismail by TKO (Strikes) 1:26 2R
Daijiro Matsui zremisował z Sanae Kikuta 10:00 3R
Kazushi Sakuraba zremisował z Allan Goes 10:00 3R
Satoshi Honma pokonał Yuhi Sano by TKO (Strikes) 9:25 1R
Alexander Otsuka pokonał Marco Ruas by TKO (Corner Stoppage) 10:00 2R
Mark Kerr pokonał Hugo Duarte by TKO 2:32 3R
Rickson Gracie pokonał Nobuhiko Takada by Submission (Armbar) 9:30 1R


Igor Vovchanchyn vs Gary Goodridge

Debiut Igora w Pride – bardzo efektowny debiut.
Ukrainiec jest sporo niższy i lżejszy. Jednak nadrabia to szybkością, techniką i atomowym uderzeniem.
Gary przyjmuje low kick, klinczuje i przewraca przeciwnika. Nad okiem Vovchanchyna pojawia się spore rozcięcie, będące prawdopodobnie skutkiem zderzenia głowami przy obaleniu. Goodridge z gardy przechodzi do próby skrętówki, ale nic z tego nie wychodzi, bo Igor reaguje natychmiast wyrywając się i dosiadając rywala. Gary łatwo się uwalnia i ponownie jest w gardzie przeciwnika i tam przyjmuje kilka lekkich ciosów. Sam wyprowadza dwa, jeden dochodzi celu, ale Vovchanchyn wydostaje się do stójki, gdzie znowu klinczują. Goodridge ponownie przewraca przeciwnika, ale w jego gardzie nie potrafi nic zrobić i wracają do stójki. Igor trafia parę razy, a jego przeciwnik skraca dystans i dąży do klinczu, w którym trafia kolanem na korpus, ale Ukrainiec wyrywa się i trafia mocno trzy razy. Szczególnie mocny jest lewy sierp, po którym Gary chwieje się i pada na liny. Sędzia przerywa walkę, może za wcześnie, a może w odpowiedniej chwili, bo nieobliczalny Ukrainiec właśnie nacierał z serią ciosów, którymi mógł zrobić krzywdę zamroczonemu rywalowi.
Akira Shoji vs Wallid Ismail

Pierwsza akcja w stójce z wyraźną przewagą Akiry, który mocno trafia low kickiem i kombinacją prawy – lewy. Wallid schodzi do nóg przeciwnika, ale Shoji posyła mu kolano na twarz i nie pozwala przewrócić się na plecy. Ismail zawzięcie trzyma nogę rywala i pracuje nad obaleniem, co w końcu przynosi efekt: jest w gardzie Japończyka i z tej pozycji próbuje uderzać. Akira wstaje, ale Wallid ponownie go przewraca i zdobywa dosiad. Shoji zostaje kilka razy trafiony, ale pięknie wydostaje się z niekorzystnej sytuacji i szaleńczo atakuje ciosami. Kilka z nich dochodzi. Ismail stara się wejść w nogi rywala, Akira dobrze się broni, kontrując uderzeniami, ale w końcu daje się sprowadzić do parteru. Brazylijczyk ponownie ma rywala w dosiądzie, skąd trafia kilka razy, ale traci pozycje po pięknej akcji Japończyka. Ponownie naciera i skontrowany ciosem pod koniec rundy obala przeciwnika i próbuje robić G&P.
Drugą rundę dominuje Shoji. Najpierw dobrze, nisko kopie, potem trafia sierpami, które powodują, że Brazylijczyk przewraca się. Akira nie chce do parteru i czeka na przeciwnika, aż ten wstanie. Gdy tylko Ismail zbiera się z podłogi dostaje znowu kilka sierpów i sędzia przerywa pojedynek. TKO (Strikes) 1:26 2R.
Daijiro Matsui vs z Sanae Kikuta

Sanae inicjuje klincz, w którym obaj walczą dzielnie, ale Daijiro ląduje na plecach. Kikuta w gardzie rywala robi bardzo niewiele i po kilku minutach lenistwa, Matsui udaje się wydostać i ponownie klinczują. Sanae udaje się drugie obalenie, ma pozycje boczną, ale nie zadaje ciosów, nie próbuje obijać rywala i zakładać dźwigni. Daijiro znowu ucieka do klinczu i ponownie zostaje obalony, ale z pleców dobrze trafia nogami tułów rywala i wydostaje się do pozycji 69. Tam nie bardzo ma pomysł na dalszą walkę i uderzając mocno i celnie prawym wymyka się do stójki. W stójce dwa razy mocno trafia prawym i kilka razy niskimi kopnięciami.
Do drugiej rundy Sanae wychodzi mokry i sędzia nakazuje mu iść do narożnika i się trochę ogarnąć.
Daijiro nie trafia hi kickiem, przewraca się i daje pole manewru przeciwnikowi, który w parterze wyraźnie lepiej się czuje.
Długo walczą o pozycje, aż w końcu Kikuta dosiada rywala i zakłada duszenie. Matsui wygląda już na podduszonego, ale uwalania się i kolanami na korpus z pleców próbuje osłabić przeciwnika. Jednak, gdy Kikuta ma dosiad, Daijiro mostkuje tak niefortunnie, że oddaje rywalowi plecy. Po chwili walki sytuacja zmienia się na korzyść Matsui, bo zmienia on pozycję i próbuje uderzać z gardy. I kolejna zmiana. Tym razem Sanae zrzuca z siebie przeciwnika, zdobywa dosiad i tam leżąc spędza czas do końca starcia.
Trzecia runda zaczyna się obaleniem w wykonaniu Kikuty i resztę walki panowie spędzają w parterze bez prób akcji kończących i minimalną ilością uderzeń, nie licząc lekkich hammer fistów ze strony Daijiro.
W piekielnie nudnej walce nie było zwycięzcy. Ogłoszono remis.

Kazushi Sakuraba vs z Allan Goes

Brazylijczyk z wyglądu robi wrażenie cięższego o kilka kilogramów.
Sakuraba zaczyna front kickiem, a następnie wchodzi w nogi nie broniącego się za bardzo przed parterem rywala i przewraca go.
Japończyk intensywnie pracuje nad przejściem gardy, ale dostaje kilka lekkich ciosów i jest zagrożony gilotyną. Kazushi wycofuje się, wstaje i okopuje nogi leżącego przeciwnika. Allan też nie pozostaje dłużny z pleców atakując kopnięciami kolana rywala. Ucho Saku krwawi, ale on nie zważając na kontuzję robi coś w rodzaju gwiazdy, w ten sposób starając się przedostać przez gardę. Zostaje jednak zatrzymany i ponownie okopuje nogi przeciwnika. W końcu decyduje się na natarcie. Próbuje przejść gardę i pomimo świetnej obrony Goesa, zbliża się do rywala, zadaje dwa ciosy i próbuje leg locka. Allan odpycha od siebie będącego tyłem rywala, łapie go w pół i natychmiast przewraca. Robi to jednak źle, bo Sakuraba zaraz ma pozycję boczną i w po krótkiej walce ląduje w gardzie, gdzie nie ma recepty na świetną obronę nogami Brazylijczyka. Goesowi udaje się ponownie sprowadzić Japończyka do parteru i tam zakłada mata leo, ale Kazushi dobrze się broni i wychodzi pozycji stojącej. Przed końcem rundy Allan atakuje jeszcze raz próbując duszenia i kimury – bez powodzenia.
Druga runda rozpoczyna się natarciem Sakuraby na nogi przeciwnika i obaleniem go. Przez chwilę oglądamy walkę o wejście do gardy Goesa. Następnie Brazylijczyk przechodzi do kontry i jest bliski założenia mata leo, ale Kazushi popisuje się dobrą obroną i uniemożliwia rywalowi wykonanie techniki. Kolejna akcja w gardzie Allana o mało nie kończy się sukcesem Brazylijczyka, ale Saku udaje się uniknąć uduszenia i przechodzi do ataku. Pochłonięty duszeniem Goes o mało nie przypłacił chwili nieuwagi balachą. Zdołał jednak się wybronić. Czas pozostały do końca starcia walczący spędzili w następujący sposób: Japończyk stojąc próbuje okopywać nogi leżącego rywala.
Rundę trzecią zaczyna Saku atakując nogi Goesa, ale spotyka się z kontrą i sam musi bronić się z pleców. Brazylijczyk długo pracuje nad przeciwnikiem, aż uzyskuje dogodną pozycję do duszenia, Kazushi jednak jakimś cudem wydostaje się z uścisku, który wydaje się jest nie do rozpięcia. Kolejny raz oglądamy okopywanie nóg. Ale w tym elemencie chyba nieco lepiej radzie sobie leżący Brazylijczyk. Przez chwilę obaj są w stójce i Sakuraba sprowadza przeciwnika do parteru, wstaje i kopnięciami próbuje uzyskać przewagę.
Według ówczesnych reguł walka kończy się remisem, ale trzeba powiedzieć, że przewaga należała do Allana Goesa.

Satoshi Honma vs Yuhi Sano

Honma rozpoczyna mocno kopiąc i trafiając silnym prawym, który powala na chwilę Sano. Satoshi zachęcony powodzeniem poprzedniej akcji, ponawia natarcie, trafi dwa razy i zostaje sprowadzony do parteru. Tam nic istotnego dla losów walki się nie dzieje i wracają do stójki. Pozostała część walki to metodyczne i cierpliwe niszczenie Sano w stójce. Yuhi zasypywany jest gradem uderzeń, kopnięć i kolan. Czasami tylko, odgryza się jakimś lekkim ciosem, ale generalnie bity jest głównie Sano. Nie świadczy to wcale o świetnej technice Honmy, bo widać, że nie jest on jakimś wspaniałym fighterem. Po prostu średni zawodnik trafił na słabeusza i go zdominował. Pod koniec rundy low kicki zaczęły przynosić skutki i po kolejnym kopnięciu Yusi padł na dechy i został dobity uderzeniami.
Zwyciężył Satoshi Honma przez TKO (Strikes) 9:25 1R.

Alexander Otsuka vs Marco Ruas

Alexander wchodzi w nogi rywala. Zostaje skarcony mocnym kopnięciem, ale udaje mu się sprowadzić walkę do parteru. Tam Marco próbuje gilotyny z gardy – bez powodzenia. W gardzie dzieje się niewiele: Otsuka próbuje robić G&P, Ruas dobrze się broni, udaremniając akcje przeciwnika. Japończyk nie widząc się w tej sytuacji wstaje i zaczyna okopywać nogi Marco, aż zostaje wciągnięty do gardy. Tam widzimy piękne przetoczenie w wykonaniu Brazylijczyka, po którym ma dosiad i trafia kilka dobrych uderzeń. Japończyk chcąc się uwolnić oddaje plecy rywalowi i jest duszony. Koniec rundy ocalił Alexandrowi skórę.
Druga runda rozpoczyna się atakiem na nogi i kontrą Marco. Walczący rozdzielają się i po lekkiej wymianie oglądamy długi klincz i mało akcji. Po kilku minutach nudy, Otsuka łapie drugi oddech, przewraca przeciwnika i z pół gardy trafia hammer fistami głowę Brazylijczyka. Alexander widząc krew rywala poczuł swoja szansę i przyspieszył. Parę mocnych ciosów doszło, a gdy zabrzmiał gong Ruas nie mógł zebrać się z maty.
Zwyciężył Alexander Otsuka, ponieważ Marco Ruas nie był w stanie kontynuować walki i nie wyszedł do trzeciego starcia.
Oficjalny komunikat to TKO (Corner Stoppage) 10:00 2R.

Mark Kerr vs Hugo Duarte

Mark przestrzela hi kickiem, po chwili obala rywala i z gardy próbuje G&P w swoim stylu. Hugo trzy razy udaje się odrzucić Kerra, który kopie kilkukrotnie nogi leżącego Brazylijczyka i wraca do jego gardy.
Runda druga bardzo podobna do pierwszej. Duarte musi obejrzeć lekarz z powodu rozcięcia na twarzy, które mocno krwawi. Hugo sygnalizuje, że powstało w wyniku uderzenia głową. Po kilku minutach sytuacja powtarza się. Tym razem Brazylijczyk z krzykiem bólu traci zmysły i natychmiast je odzyskuje widząc, że jego cierpienie nie robi wrażenia na arbitrze.
Trzecia runda. Duarte przewraca się na plecy i mimo zaproszeń do walki nie chce wstać. Mark nie mając wyboru dopada leżącego rywala i kilka razy mocno trafia. Hugo wychodzi za liny i niema ochoty wracać, później wraca na ring i nie chce się podnieść. Parodia MMA kończy się na tym, że Duarte podczas ataku rywala, kładzie się na brzuchu i zostaje ogłoszone TKO 2:32 3R.
Tak beznadziejnej walki chyba w życiu nie widziałem i mam nadzieję nie zobaczyć. W tej walce beznadziejny był nie tylko Hugo Duarte, ale i Mark Kerr dużo od niego nie odbiegał poziomem, nie pokazując swych legendarnych umiejętności niszczenia rywali w parterze.

Rickson Gracie vs Nobuhiko Takada

Obaj panowie już ze sobą walczyli podczas Pride 1. Wtedy zwyciężył Rickson Gracie.
Klinczują, a Brazylijczyk zadaje kilka kolan na brzuch rywala. Trzymają się za bary i na chwile się rozdzielają, trafiając po ciosie. Ponownie klinczują i coraz częściej używają kolan. Po pięciu minutach przepychania się, Gracie przysiadł po kolanie na brzuch i na jego twarzy widać było przez dłuższą chwile grymas bólu. Wrócili do klinczu, a po chwili Takadzie udało się obalenie i wylądował w gardzie Ricksona. Tam niewiele się działo, a Gracie wykorzystując chwile nieuwagi Japończyka wydostał się do góry i znalazł się w pozycji bocznej na Nabuhiko. Tam uzyskał dosiad i obijał przeciwnika. Takada zdołał na chwile zrzucić z siebie rywala, ale Rickson z łatwością uzyskał ponownie dogodną pozycję i wyciągnął balachę na pół minuty przed końcem pierwszej rundy.

Autor: Belmondo

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis