Polityka w sporcie! Czy kiedyś wszyscy się pozabijamy?

Foto: Polityka w sporcie rzadko kiedy ma pozytywny wydźwięk, inependent.co.uk
Foto: Polityka w sporcie rzadko kiedy ma pozytywny wydźwięk, inependent.co.uk

Działy się w Polsce tragiczne rzeczy. Nie chcę do nich wracać, bo już wiele zostało powiedziane. Każdy na swój sposób je zinterpretował. Ale martwi mnie jeszcze inna rzecz. To, że społeczeństwo jest podzielone, możemy łatwo zaobserwować. A gdy kłócą się sportowcy? Powinniśmy wyluzować. Polityka w sporcie nigdy nie przyniosła nic dobrego.

Sport ponad polityką, ponad podziałami?

Powiązania sportu i polityki istniały od zawsze? Tak, to prawda. Nie odkryję Ameryki, jeżeli o tym napiszę. Mam jednak wrażenie, że w III RP zawsze udawało się znaleźć złoty środek, co by się nie działo. Gdy sportowiec „szedł do polityki” lub otwarcie manifestował swoje polityczne poglądy, kibice nabierali dystansu. Polityka w sporcie od razu zapalała żółte światełko. Może również wśród kibiców nich zdarzały się spory, jednak raczej triumfował sport.

Apolityczny w swej specyfice. Tak samo bije „lewak”, tak samo bije „prawak”, biały i czarny, tak samo bije antyklerykał czy człowiek Kościoła. W samej walce nie odróżnisz Muzułmanina od Chrześcijanina, geja od heteroseksualisty, liberała od socjalisty. Po walce wojownicy najczęściej dziękują sobie za walkę i oddają wyrazy szacunku mimo dzielących ich różnic. Fajnie by było, gdyby nadal tak pozostało.

Polityka w sporcie burzy piękne idee

Wyobrażasz sobie sytuację, w której z powodu różnic w poglądach politycznych jeden zawodnik nie zawalczy z drugim, federacja rozwiąże kontrakt z kilkoma zawodnikami, a dane medium nie będzie zajmować się określonymi zawodnikami? Może brzmi to absurdalnie, ale mamy pewien przedsmak. Coraz częściej widzimy spierające się strony, zarówno wśród zawodników, jak i kibiców. Czy Mamed Khalidov nie był wygwizdywany właśnie z powodów różnic w poglądach politycznych? Czy część mediów lewicowych nie demonizuje MMA widząc w naszej dyscyplinie wylęgarnię ludzi niebezpiecznych dla społeczeństwa?

Warto wyciągnąć odpowiednie wnioski nim będzie za późno. Polityka w sporcie może oznaczać początek końca idei danej dyscypliny. W imię politycznych sporów (coraz ostrzejszych) zniszczy się to, co wszyscy razem budowaliśmy bez zwracania uwagi na to, co nas dzieli.

Polityka w sporcie? Jaka recepta?

Sportowcy są osobami publicznymi i zajmują różne stanowiska wobec problemów współczesnego świata. I nie będę tutaj nikomu zakazywał wypowiadania się na tematy polityczne, bo sam czasami je poruszam. Nie chodzi o to, czy dyskutować, bo prędzej czy później do takiej dyskusji dojdzie. Problemem jest to, jak dyskutujemy. Rozwiązaniem jest zwykła kultura dyskusji i szacunek dla drugiej osoby. Musi też być świadomość tego, że możemy się różnić, ale wszyscy jesteśmy ludźmi sportu, wszyscy mamy wspólną pasję. Ważniejszą niż Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, niż PiS i PO. Jeżeli od razu piszemy, że nie szanujemy rozmówcy, nie dojdziemy do porozumienia. W imię czego? W imię kontynuowania sporów polityków, którzy przeważnie i tak mają nas gdzieś?

Trzymajmy dystans i miejmy świadomość – polityka w sporcie nie może królować!

Sport bardzo często jest odskocznią od teraźniejszości. Również od tych jałowych, bezsensownych sporów, od tego politycznego kabaretu i żałosnych wojenek. Skoro społeczeństwo jest tak skłócone, jako sportowcy możemy być przykładem dla innych ludzi. Miejmy swoje poglądy, manifestujmy je, ale nie zapominajmy, co jest najważniejsze. Niech słowa „wszyscy kiedyś się pozabijamy” nadal pozostaną grubą przesadą.

Możliwość komentowania jest wyłączona.