Pięściarz po porażce rzucił się na… własnego trenera, który nie pozostał mu dłużny!

Foto: AS English
Foto: AS English

Do kuriozalnych scen doszło w minioną sobotę podczas gali bokserskiej w Sofii. Po jednej z walk na undercardzie imprezy, której głównym wydarzeniem było starcie Kubrata Puleva (26-1, 13 KO) z Hughie’em Fury’m (21-2, 11 KO), pokonany pięściarz rzucił się na własnego trenera. Ten nie pozostał mu dłużny. 

Sprawcą całego zamieszania jest Levan Shonia (15-12, 11 KO). Gruzin mierzył się z niepokonanym Bułgarem, Spasem Genovem (10-0, 7 KO) i po sześciu rundach wyraźnie przegrał na kartach punktowych wszystkich sędziów. Z porażką nie chciał się jednak pogodzić. Najpierw próbował zaatakować swojego rywala, później rzucił się natomiast na własnego trenera. Chwilę później znów doskoczył do szkoleniowca i próbował trafić go prawym prostym, trener popisał się jednak wyrafinowanym unikiem i sam odpowiedział strzałem z popularnego „liścia”. Zdarzenie możecie zobaczyć na filmie poniżej.

Walczący w kategorii półciężkiej Levan Shonia to typowy journeyman, który jeździ po świecie, by walczyć z lokalnymi zawodnikami – pojedynki na ogół przegrywa, ale spośród dwunastu w karierze porażek nigdy nie został pokonany przed czasem, jest więc pożądany dla pięściarzy, którzy potrzebują przeboksowanych rund. W lutym i marcu tego roku Shonia gościł w Polsce, mierząc się kolejno z Mateuszem Trycem (6-0, 5 KO) i Mateuszem Rzadkoszem (9-0-1, 3 KO). Z oboma naszymi pięściarzami przegrał na punkty.

W walce wieczoru gali w Sofii Kubrat Pulev pokonał jednogłośnie na punkty Hughie’ego Fury’ego. Tym samym Bułgar został oficjalnym pretendentem federacji IBF do walki o pas mistrza świata wagi ciężkiej, który dzierży znakomity Anthony Joshua (22-0, 21 KO).