MMA PLBez kategoriiPhil Baroni w odwecie…

Phil Baroni w odwecie…

Jego nazwisko jednoznacznie kojarzy się z UFC, jednak po czterech kolejnych porażkach w tych zawodach, jednoznacznie dano mu do
baroni.jpgzrozumienia, iż powinien dać sobie już spokój i poszukać innego zajęcia. Phil Baroni, nie należy jednak do miękkich. W swojej pierwszej walce w Pride (Bushido 7), znokautował jednego z czołowych zawodników japońskich – Ikuhisa Minowa, dla którego walka z "New York Bad Ass" miała być łatwą okazją do poprawienia swojego rankingu. Wszystkim tym, co w niego już nie wierzą ma tylko jedno do powiedzenia:

      Będę walczył i ponownie wdrapię się na szczyt. Podejmę każde ryzyko i zrobię wszystko, co będę musiał zrobić i nie obchodzi mnie kto co myśli
.

Wspaniały debiut w Pride dzięki znokautowaniu Ikuhisa Minowa. Czy jednak nie wydaje ci się, że ściągnięto cię do tej walki, by wykorzystać twoje nazwisko, a tym samym ciebie, jako kolejny szczebel we wspinaczce w górę dla Minowa, który łatwo miał uporać się z tobą i odnieść zwycięstwo nad zawodnikiem ze znanym nazwiskiem?

Dokładnie tak myślę. Dlatego dostałem w ogóle szanse tej walki w Pride. Miałem świadomość, że jestem traktowany, jako ofiarne jagnię i to w dodatku przywdziane w barwy UFC. Każdemu wydawało się, że jestem rzucany na pożarcie. Każdemu. Nie jest ze mną tak lekko jak się może wydawać, stoczyłem wiele walk i czerpię z tego zdobytego w nich doświadczenia. Wielu osobom już zagrałem na nosie. Jednak kiedy wygram cale Grand Prix i udowodnię, że jestem najlepszym zawodnikiem wagi średniej na świecie, to usłyszę wiele przeprosin, ale nie będą one przyjęte.
 
Co bardziej cię zaskoczyło, jego stójka, czy podbródek?
 
To i to, jak również muszę wspomnieć też o bakach. Wypłaciłem mu naprawdę kilka niezłych bomb, które usypiały niejednego maderfakera, a on po nich dalej walczył. Ten koleś zachowywał się jak dzikus, jakby był w amoku. Nie chciał przegrać, no ale ja byłem dla niego po prostu za silny, w zbyt dobrej formie, no i skopałem mu dupsko.
Kto jest następny i kiedy?
Ryo Chonan 17 lipca na gali Pride Bushido vol.8
Jaka jest różnica pomiędzy Pride i UFC?
Pride jest bardziej międzynarodowy. To jakby Olimpiada, no i dodatkowo pojedynki są bardziej ciężkie i 10 minutowe, mniej jest reguł, a więcej dozwolonego różnego rodzaju gówna. Po prostu w Pride możesz sobie na dużo więcej pozwolić. No i tam są najlepsi zawodnicy na świecie.
Jak doszło do tego, że opuściłeś UFC?
Hm, w skrócie, to Dana White, którego uważam za swojego prawdziwego przyjaciela, zaprosił mnie do swojego biura na rozmowę. Wyraził swoje współczucie dla mnie i powiedział, abym zrezygnował. Opowiedziałem, że nie zna mnie wystarczająco dobrze. Nie wie, na co mnie stać. Będę walczył i ponownie wdrapię się na szczyt. Podejmę każde ryzyko i zrobię wszystko, co będę musiał zrobić i nie obchodzi mnie kto co myśli.
 

Czy pasuje ci obecny mistrz UFC, Rich Frankiln?
Jest moim przyjacielem i naprawdę spoko gościem. Bardzo cieszę się, że jest mistrzem. Ciężko pracował i zapracował na to wszystko, co ma. Wydaję mi się, że odpowiadałby mi naprawdę dobrze i przy tym zostańmy.
Najbardziej przereklamowany fajter w kategorii 185 funtów (ok. 84kg)?
Jest kilku. Powiedzmy jednak, że ja jestem najbardziej niedocenionym. Myślę, że to zmieni się, kiedy znokautuje Ryo Chonan’a.
Frank Mir będzie walczył w październiku z Andre Arlovskim. Komu będziesz kibicował i dlaczego?
Trzeba kibicować Mir’owi, szczególnie, że teoretycznie wydaje się, że przegra. On nawet nie będzie przygotowywał się do walki a podda Andre w pierwszej rundzie. Z papieru wydaję się, że Pitbull wygra łatwo.
Jaka przyszłość rysuje się przed Phil Baronim?

Chcę znokautować Chonan’a i wygrać GP, a po tym, to kto wie, może wyjadę na wakację. Jestem szczęśliwy, że mogę walczyć w Pride i że nadal jestem aktywny. Jestem całym sercem zapaśnikiem. Wszystko co robię, to nie dla sławy, nawet nie dla kasy, chociaż to miłe dostawać kasę. Robię to wszystko tylko dla siebie.

źródło: mmaweekly.com

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis