MMA PLBez kategoriiPhil Baroni [13 wrzesień 2005]

Phil Baroni [13 wrzesień 2005]

baroni.jpgW pierwszej rundzie turnieju Bushido zmierzysz się ponownie z Minową. Czy rewanż stwarza dla Ciebie jakieś nowe zagrożenie czy podejdziesz do Niego tak samo?
Phil Baroni: Jestem przygotowany kondycyjnie na dwie 15 minutowe wojny, więc nie będę miał problemów ze zniszczeniem Minowy. Spodziewam się, że będzie łatwiej, ale jeśli nie to jestem gotowy na dwie trudne „piętnastki”.

Innym Amerykaninem, który jest w turnieju i znajduje się po przeciwnej strony drabinki jest Dan Henderson, który jest członkiem Team Quest, z którymi miałeś już do czynienia wcześniej. Czy miałoby to dla Ciebie znaczenie jakbyś z Nim walczył?
Baroni: Tak, jeśli go dopadnę, to będę najprawdopodobniej w finale. Byłoby miło… byłoby miło znokautować Bustamante, znokautować Minowę, ponieważ jest wielką gwiazdą w Japonii i chce rewanżu, co jest przygłupie, bo nikt nie powinien chcieć ponownie walczyć ze mną. Dostanie to, o co się prosi i tym razem nie będę taki miły. A jeśli chodzi o Bustamante, to na to zanosi się już od dawna. Ludzie mówią, że teraz nie idzie mu najlepiej, ale on nie przegrał z nikim w kategorii do 185 lbs. Przegrał z Rampage’em i większymi gośćmi. Zdecydowanie przejmę prawdziwy tytuł UFC, ponieważ on go tam zostawił i zamierzam go zabrać. Będę prawdziwym mistrzem UFC do 185 lbs i będzie bardzo miło znokautować Dana Hendersona w finale, aby Team Quest odwalili się ode mnie.

Evan Tanner ćwiczył ostatnio z Tobą i Twoja ekipą. Czy było jeszcze trochę „złej woli” z waszych walk, czy po prostu zaprosiłeś go na trening?
Baroni: Nie. Trenowaliśmy twardo w Team Quest; kiedy walczyliśmy, walczyliśmy twardo; i teraz ćwiczymy razem też twardo. Po walce wszystko zostało tam.

Wiem, ze trenujesz z Markiem Colemanem i Jego teamem. Ale czy trenujesz tez z kimś innym?
Baroni: Jestem teraz miedzy obozami. Jestem członkiem Hammer House, ale też ćwiczę z innymi. Moimi partnerami w treningu są Jay Hieron, który walczy w następnym UFC, Jason „Mayhem” Miller, trenuję z Dewey Cooperem, który jest zawodnikiem K-1 i grupą młodych chłopaków, którzy pną się w górę i wygląda na to, że Evan Tanner dołączy się do nas. To dobra grupa chłopaków, mamy podobna wagę i zawsze jest w porządku.

Co oznacza dla Ciebie sukces w Japonii, po odejściu z UFC?
Baroni: Właściwie wszyscy mnie skreślali. Miałem kilka wyrównanych walk i jedną naprawdę złą, ale co to oznacza naprawdę, wiesz? Nadal w siebie wierzę… nadal bardzo w siebie wierzę i oczywiste jest, że mam zdolności, aby być mistrzem. A kiedy skończy się to Grand Prix będę najlepszym zawodnikiem do 185 lbs na świecie. To tylko dowodzi, co zawsze mówiłem o sobie – ja się nigdy nie poddaję. Zajmuję się „sprawami”. W każdej walce, w której walczyłem, byłem w niej naprawdę. Chcę title shot i stawiłem się w odpowiednim miejscu. Co to wszystko oznacza? To oznacza, że nadal jestem „fuckin man”! W kategorii do 185 pokonam każdego, kto w niej jest na dzisiejszy dzień. Myślę, że jestem najlepszy na świecie. Zdobędę ten tytuł i jeśli zechcą zunifikować tytuł z UFC, to wejdę do klatki i znokautuję tam wszystkich. Jeśli będą chcieli przyjść do Pride, znokautuję ich w Japonii.

Twój stary przyjaciel Matt Lindland został ostatnio wolnym agentem. Czy byłoby zainteresowanie trzecim starciem z Nim?
Baroni: Wiesz, Matt Lindland, uważam, że pokonałem go już dwa razy. Mam w dupie, co uważają sędziowie. W obu walkach walczył o swoje drogie życie a ja go lałem na kwaśnie jabłko. Tam skąd jestem, byłbym albo ściągany przez jakiegoś Jego kumpla z Niego, albo policja by się pojawiła, aby nas rozdzielić i mnie aresztować. Myślę, że mu wpierniczyłem. Wszystko co zrobił, to trzymał mnie na glebie i próbował się naprzykrzać, ale nie miałem zamiaru dać mu tego robić. Jeśli nadarzy się okazja, z chęcią go znokautuję. Na zasadach Pride nie ma żadnych szans. Prawdopodobnie dostałby z pięć razy żółta kartkę i zabraliby mu 50% wynagrodzenia. Na zasadach Pride, wygrałbym obie tamte walki. Jeśli tu przyjdzie z chęcią wkopie mu łeb do środka.

Czy ring Pride pasuje do Twojego stylu lepiej niż klatka? W Pride nie ma możliwości dla zapaśnika, aby przycisnął przeciwnika do krat i trzymał go tam przez 15 minut, więc czy to ma dla Ciebie znaczenie?
Baroni: Walka to walka. Nieważne czy jest to ring czy klatka, dopóki przeciwnik stara się z Tobą walczyć. W Pride, reguła żółtej kartki jest świetna. Maja szybkie powroty do stójki. W UFC jeśli chodzi o łokcie to mogłyby być i mogłoby ich nie być, są trochę „tanie”. Można naprawdę kogoś rozciąć, widziałeś kilka walk, gdzie ktoś uderza łokciem i muszą przerwać walkę z powodu rozcięcia. Ta zasadę powinni w UFC zmienić, nie jest dobra. A jeśliby łokcie miały zostać, nie powinni przerywać walk z powodu rozcięć. Mi nie przeszkadza krwawienie, wielu zawodnikom nie przeszkadza. Ale dopadanie do przeciwnika na glebie i robienie „stompów”, kopanie go w twarz, jest bardziej dzikie, a im bardziej dzika walka, tym bardziej pasuje mi do mojego stylu. Jestem dzikusem. Walka jest walką. Jakieś zasady, żadnych zasad, gówno mnie to obchodzi. Jestem w niej by wygrać.

Jak uważasz, kto będzie najtrudniejszym przeciwnikiem w nadchodzącym turnieju. Czy będzie to Dan Henderson?
Baroni: Nie jestem pewny czy to będzie Dan Henderson. Lubi stać i iść na wymianę, podbródek za podbródek, cios za cios, nie uważam, że to wielka rywalizacja. Myślę, że to mógłby być Bustamante ze względu na doświadczenie. Kto wie, kto wyłoni się z pozostałych gałązek? Zależy kto będzie w najlepszej formie, kto będzie miał najlepszy dzień. Nie martwię się o nikogo. Gościem, którego wszyscy powinni się obawiać jestem ja.

Na czele wagi średniej UFC stoi Rich Franklin i wiem, że jesteście przyjaciółmi, ale jeśli nadarzyłaby się okazja, czy walczyłbyś z Nim?
Baroni: Jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi. Wolałbym nie walczyć z przyjacielem, ale to jest sport i musisz robić to, co musisz robić. Po prostu chcę być najlepszy.

Wiem, że rozmawiamy o MMA, ale Ryan Bennet jest wielkim fanem Red Sox, a wiem, że Ty jesteś wielkim fanem Jankesów. Masz coś do powiedzenia na temat Red Sox?

Baroni: Red Sox są do dupy. Pieprzyć Red Sox. To wszystko co mam do powiedzenia na temat Red Sox

źródło: http://www.mmaweekly.com/
tłumaczenie: Chocim

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis