MMA PLBez kategoriiOkiem eksperta: Paweł Ziółkowski o decyzji Jurasa

Okiem eksperta: Paweł Ziółkowski o decyzji Jurasa

juras

Do rozpoczęcia jedenastej Konfrontacji Sztuk Walki dzielą nas nieco ponad dwie godziny. Obok pojedynku o międzynarodowy pas mistrza KSW pomiędzy Mamedem Khalidovem a Danielem Acacio największą uwagę kibiców chyba nieoczekiwany powrót Łukasza ‘Jurasa’ Jurkowskiego, który na dwa tygodnie przed galą wskoczył do rozpiski. Juras podjął ryzykowny krok, zdecydował się na walkę po siedmiu miesiącach przerwy nie mając czasu na właściwe przygotowanie. Zdecydowaliśmy się zasięgnąć opinii eksperta. Oto co o powrocie Jurasa sądzi doświadczony trener (Akademia Sarmatia) i organizator (Baltic Storm) Paweł Ziółkowski.

“Kontuzje niestety są dość częstą sprawą i wtedy pojawia się konieczność zastępstwa na ostatnią chwilę. Zazwyczaj taką walkę podejmuje zawodnik, który jest w trakcie przygotowań do innej walki, ewentualnie stoczył niedawno walkę i jest w dalszym ciągu w formie startowej. . Pierwsza sytuacja miała miejsce, kiedy na KSW wystąpił bardzo dobry szwedzki zawodnik Alexander “The Mauler” Gustafsson.

Druga dotyczy przeciwnika Jurasa, Atilli Vegha. Zdarzają się też sytuacje, kiedy zawodnicy po prostu regularnie ćwiczą i są w formie, choć nie pracują akurat nad formą startową. Wiadomo, ze maja wtedy mniejsze szanse, niż gdyby przygotowywali się do walki dłużej, ale to też jest spotykane rozwiązanie.”

W przypadku Jurasa mamy do czynienia z dość rzadką sytuacją, kiedy to zawodnik mający dłuższą przerwę treningową i w ogóle nie ćwiczący z marszu podejmuje walkę i to walkę z dość wymagającym przeciwnikiem będącym w formie startowej. Jest to dość ryzykowna decyzja. Łukasz to dobry, doświadczony zawodnik i ma szansę wygrać tą walkę, ale istnieje ryzyko już nie tylko przegranej, ale co istotniejsze kontuzji, gdyż roztrenowany organizm nie jest przygotowany do takiego obciążenia.

Dość mocno się dziwię Łukaszowi. Z tego co zrozumiałem rozmawiając z nim po ostatnich porażkach planował on skupić się na treningach i lepiej przygotować do przyszłych walk. Teraz okazuje się, że zamiast tego w ogóle zrezygnował z treningów i de facto będzie walczył w gorszej dyspozycji niż ostatnio. Wg mnie to błąd i niepotrzebne ryzyko.

Dziwię się też Marcinowi i Maćkowi. Sam jako organizator nie
zaproponowałbym walki zawodnikowi z półroczną przerwą na dwa tygodnie wcześniej, bo bym się bał poważnej kontuzji.

Sam miałem kilka podobnych propozycji dla zawodników, którzy akurat
dłużej nie ćwiczyli. Odmówiłem. Wydaje się, że Łukaszowi
przydałby się trener, który potrafiłby spojrzeć na sytuację z boku i w razie potrzeby kopnąć go w cztery litery.

Mam nadzieję, że mimo wszystko Łukasz wygra. Jeśli nie, to, że
odniesie przy tym poważnej kontuzji, co niestety spotkało ostatniego
przeciwnika Atilli, Sebastiana Hercunia, który przecież był znacznie
lepiej przygotowany do walki.”