OBSZERNA ANALIZA TECHNICZNA GALI KSW 36: TRZY KORONY

Foto: kswmma.com
Foto: kswmma.com

Dzisiejszego wieczoru odbędzie się kolejna gala federacji KSW, tym razem KSW 36: Trzy Korony. Z tej okazji, wspólnie z naszym partnerem, bukmacherem, firmą UNIBET zapraszamy do analizy kursów trzech arcyciekawych strać na tej gali. Sprawdźcie na kogo warto postawić i ile możecie wygrać!


screenshot_2016-10-01-13-15-274108
Bartłomiej Kurczewski

Informacje ogólne:
Bartłomiej „Kura” Kurczewski to 30-letni zawodnik trenujący na co dzień w Shark Top Team w Łodzi. Zawodową karierę rozpoczął w 2010 roku notując cztery zwycięstwa z rzędu. Kurczewski stoczył jedną walkę dla nieistniejącej już organizacji MMA Attack. Zeszłoroczne zwycięstwo z Kubą Kowalewiczem na gali w Międzychodzie zapewniło mu angaż w największej organizacji w Polsce – KSW. Dla Konfrontacji stoczył jak na razie jedno starcie, był to przegrany bój z doświadczonym Łukaszem Chlewickim. Była to gala KSW 33 w listopadzie ubiegłego roku, od tamtej pory Polak pozostaje nieaktywny.

Stójka:
Reprezentant Shark Top Team to całkiem niezły striker. Zazwyczaj walczący w odwrotnej pozycji. Ma niezłe warunku jak na wagę lekką, 181 cm wzrostu i dobry zasięg, zwłaszcza długie nogi. „Kura” za pomocą prawej ręki stara się trzymać rywala na odpowiedni dystans. Przygotowuje sobie nią atak lewym sierpem, bądź podbródkowym. To właśnie ten lewy hak bywa bardzo dynamiczny, a co za tym idzie niebezpieczny. Czasem próbuje zaskoczyć i uderzyć znienacka prawym sierpem. Często wyprowadza także szybki lewy sierpowy na korpus. Lubi też wykańczać jedną ze swoich kombinacji kolanem na tułów. W pojedynku z silnym Kerimem Abzailovem, Polak właśnie potężnym kolanem na korpus posłał rywala na deski i wykończył go ciosami w parterze. Tak jak wspomniałem, Kurczewski ma długie nogi i te jego niezły atut. W walce z Kubą Kowalewiczem kilka razy trafił rywala dobrym middle kickiem z lewej nogi i widać było, że rywal odczuł te uderzenia. Pojawiają się też oczywiście niskie kopnięcia, a także high kicki, a to znak, że bijąc się z Kurczewskim w stójce, trzeba mieć się na baczności. Po raz kolejny wrócę do walki z Kowalewiczem, w trzeciej rundzie tej potyczki, reprezentant aktualny Shark Top Team wyprowadził kombinacje lewy hak, lewy high kick. Byłą to naprawdę udana akcja. Bartek nieźle się porusza, stara się być dynamiczny na nogach, przez co rywal musi za nim „gonić”, a wtedy Kurczewski może kontrować dobrym lewym hakiem, bądź też tak jak w starciu z Chlewickim, kiedy będąc na wstecznym pokusił się o latające kolano.

Zapasy:
Bartłomiej Kurczewski sam stara się nie inicjować klinczu. Jest stójkowiczem i woli walczyć w dystansie. Przyjrzyjmy się zatem jego defensywie w tym aspekcie. W pojedynku z Kowalewiczem ten aspekt wyglądał całkiem nieźle, owszem w pierwszej rundzie Jakub obalił go dwukrotnie, jednakże za każdym razem Bartłomiej błyskawicznie wstawał. Celne podpowiedzi z narożnika pomagały mu w skutecznej obronie będąc dociśniętym do siatki czy też klatkoringu. Dobre przekładanie rąk, kolana wyprowadzanie na uda rywala były receptą na wyborny przed Kowalewiczem. Inaczej wyglądała sytuacja z nieco lepszym i o wiele bardziej doświadczonym Łukaszem Chlewickim, z którym „Kura” mierzył się na KSW 33. „Sasza” skutecznie przenosił walkę do parteru czy zapewnił sobie wygraną. Reprezentant Shark Top Team próbował się bronić, lecz nie szło mu to najlepiej i ten aspekt z pewnością jest do poprawy przed walką z „Szulim”.

Parter:
Co można wywnioskować z wcześniejszych punktów, Bartłomiej Kurczewski stroni od parteru. Gdy się w nim znajduje zwykle jest na plecach, jednakże błyskawicznym odruchem jest próba szybkiego powrotu na nogi. Nie zawsze to się udawało, lecz nie można powiedzieć, że „Kura” to laik parterowy. Fakt, że walczył z tak dobrymi grapplerami jak Chlewicki czy Ziółkowski i nie dał się skończyć przed czasem o czymś świadczy. Bartłomiej Kurczewski na 6 przegranych nigdy nie poniósł klęski przez poddanie. Treningi pod okiem Emila Grzelaka też powinny wpłynąć na coraz lepszą jakość w walce na chwyty. Nie oznacza to jednak, że „Kura” zostanie parterowym killerem, bo oczywiste jest to, że będzie on starał się walczyć tylko i wyłącznie w stójce, lecz na pewno nie można powiedzieć, że jest mizerny w parterze, bo wówczas miałby na koncie kilka porażek przez submission.

Kondycja/wola walki:
Ostatnie cztery walki „Kury” to pełne trzyrundowe boje i w tym aspekcie będzie on notował raczej ciągłą poprawę. 15 minut na nazwijmy to całkiem intensywnym tempie to dla niego nie powinien być żaden kłopot. Woli walki też odmówić mu nie można. A fakt, że z Szulakowskim mają sobie coś do wyjaśnienia powinno wpłynąć na Bartka mobilizująco.

Czynnik X:
Kurczewski w debiucie dla KSW poniósł porażkę. Kolejna może wiązać się ze zwolnieniem z Konfrontacji. Myślę więc, że „Kura” nie będzie się cofał, wie co jest stawką tego pojedynku. Sportowa złość do „Szuliego” powinna sprawić, że Polak będzie dążył do nokautu.

Plusy:
– warunki fizyczne
– lewy hak
– kopnięcia

Minusy:
– przeciętne zapasy
– częsta bojaźliwość w trakcie walki

Grzegorz Szulakowski

Informacje ogólne:
Grzegorz „Szuli” Szulakowski to 29-latek trenujący na co dzień w Berkut Arrachionie Olsztyn. Często także w rodzinnym Namysłowie. Polak swoją przygodę rozpoczął w maju 2010 roku. Jego rekord to 6-1, a jedyną porażkę odniósł w wyniku niedopuszczenia do drugiej rundy przez lekarza na gali w Finlandii, gdzie przegrał z obecnym zawodnikiem UFC – Teemu Packalenem. „Szuli” walczył na galach PLMMA, FEN, TFL, aż trafił do KSW czyli największej federacji w Polsce. Dla Konfrontacji stoczył dotychczas tylko jedną walkę i to półtora roku temu. Była to wygrana walka, lecz kontuzje sprawiły, że Szulakowski powróci do klatki dopiero na KSW 36. Po drodze był jeszcze program MMAster, który miał być polskim „TUF-em”, lecz pozwolicie, że nie będę o nim wspominał.

Stójka:
Grzegorz Szulakowski w stójce bije się z klasycznej pozycji. Często wyprowadza low kicki. Polak w wymianach nie czuje się najlepiej, bardziej lubi walczyć w parterze jak na klasycznego grapplera przystało. Jest dynamiczny na nogach, często od początku walki agresywnie napiera na rywala, by błyskawicznie przenieść walkę do parteru. O stójce „Szuliego” nie ma co jednak zbyt wiele pisać, bo niewiele jej widzieliśmy w jego startach. Często markuje obszerny czy to lewy czy to prawy sierp po czym skleja się za rywalem. Są to również akcje z boksu tajskiego, lecz na ile faktycznie jest groźny w stójce nie jestem w stanie powiedzieć. Łukasz Bieniek pokazał, że garda Szulakowskiego bywa dziurawa, kiedy naruszył go jedną z pierwszych akcji na TFL 6. Krótko podsumowując stójkę reprezentanta Berkut Arrachionu Olsztyn – za wszelką cenę do parteru.

Zapasy:
Najczęstszym sposobem Szulakowskiego na obalenie jest dynamiczne wejście w dwie nogi. „Szuli” karierę ze sportami walki rozpoczynał właśnie od zapasów. które trenował przez siedem lat w Orle Namysłów. Ten aspekt stoi więc u Szulakowskiego na wysokim poziomie. Grzegorz potrafi również z klinczu za pomocą wyhaczenia obalać oponentów. Dobre zapasy jakimi dysponuje są kluczem do późniejszej „kulanki” w parterze. O defensywne zapasy Szulakowskiego nie ma się co martwić, Kurczewski nie będzie próbował go obalać, a nawet jeśli chciałby to zrobić z pewnością źle by się to dla niego skończyło.

Parter:
Z góry Szulakowski jest niezwykle niebezpieczny. Jest bardzo ruchliwy, nie pozwala na pasywność w parterze, zmienia pozycje, szuka dogodnych możliwości na poddanie, międzyczasie obijając rywali ciosami. Często jednak jest nieuważny przez co traci dominującą pozycję. Tak było z walce z Bieńkiem czy nawet w ostatniej walce z Grudniewskim na KSW 31. Właśnie bój z Łukaszem Bieńkiem to prawdziwy pokaz charakteru i umiejętności „Szuliego”. Rywal trzymał go w dosiadzie i wydawało się, że lada moment Grzegorz przegra przez TKO, lecz Szulakowski zdołał odwrócić pozycję, następnie wykluczył rękę i sam zasypał przeciwnika gradem ciosów. Trzy na cztery poddania „Szuliego” to RNC. Jak więc widać, lubi on zachodzić rywalom za plecy. To, że będzie górował nad Kurczewskim jeśli walka przeniesie się do parteru jest więc oczywiste.

Kondycja/wola walki:
Szulakowski tylko raz walczył na dystansie trzech rund, lecz mimo agresywnego i mocnego początku jest on w stanie bić się na tym dystansie bez większych problemów. O woli walki wspomniałem przy okazji walki z Bieńkiem. Kto widział tamten pojedynek wie, że dodatkowe słowa w tym akapicie są zbędne.

Czynnik X:
Półtoraroczna przerwa jest tym czynnikiem, nad którym warto się zastanowić. „Ring rust” czyli rdza ringowa wielu zawodników dopada po takim rozbracie z walkami. Słuchając wywiadów z Szulakowskim widać jednak, że jest on w gazie i wręcz nie może się doczekać dzisiejszego pojedynku. Narożnik Berkut Arrachionu Olsztyn jest jednym z najlepszych w Polsce i z pewnością będą w stanie oni zareagować na wydarzenia dziejące się w okrągłej klatce KSW.

Plusy:
– parter
– zapasy
– dynamika
– charakter

Minusy:
– dziurawa stójka
– długi rozbrat z walkami

Let’s get on it!
Starcie Kurczewskiego z Szulakowskim okraszone dodatkową nutką „trash talku” przed walką z pewnością będzie ciekawe w odbiorze. Stójkowicz w osobie „Kury” i parterowiec jakim jest „Szuli” – wygra ten, który będzie w stanie bić się w swojej koronnej płaszczyźnie. Reprezentant Shark Top Team ma całkiem dobrą defensywę zapaśniczą, jednakże w starciu z Chlewickim nie miał nic do gadania. Szulakowski z pewnością od razu będzie chciał przenieść walkę do parteru, a Kurczewski miał sporo czasu by się na to przygotować. Uważam jednak, że w kilka miesięcy nie da się poprawić tego elementu do takiego stopnia by przeciwstawić się trenującemu wiele lat zapasy rywalowi. Myślę, że „Szuli” notorycznie będzie sprowadzał „Kurę” do parteru i być może nawet zaserwuje mu pierwsze poddanie w karierze. Jeśli nie, wygra ten bój przez decyzję.

screenshot_2016-10-01-13-15-40

4105a

Michał Kita

Informacje ogólne:
36 letni Kita na jakiś czas pozwolił fanom o sobie zapomnieć, ale nie zmienia to faktu, ze wciąż pozostaje jednym z czołowych zawodników dywizji ciężkiej w Polsce. W listopadzie 2015 roku po prawie 2 letniej przerwie zawodnik z Zabrza stanął w klatce największej organizacji MMA w naszym kraju. Zmierzył się z mistrzem KSW Karol Bedorfem przegrał, ale zaprezentował się naprawdę bardzo dobrze. Po tej porażce Masakra długo kazał na siebie czekać fanom, po raz kolejny do klatki wjedzie na gali z numerem 36 w tę sobotę. Michał Kita ma na swoim koncie 24 zawodowe pojedynki, z których 16 walk wygrał. Przygodę ze sportami walki Kita zaczynał od treningów zapasów w swoim rodzinnym Zabrzu. W MMA zawodowo zadebiutował w 2006 roku. W ciągu ostatnich 10 lat Masakra bił sie dla najlepszych organizacji w Europie i na świecie, ma na swoim koncie występy między innymi w klatce Bellator FC czy M-1 Global, nigdzie jednak nie udało mu się zagrzać miejsca na dłużej. Przez całą swoją karierę Kita był zawodnikiem dywizji ciężkiej, mimo że jest zawodnikiem stosunkowo małym jak na tę kategorię. Od prawie 3 lat Kita prowadzi własny klub sportowy Warriors MMA Zabrze, gdzie również przygotowuje się do swoich pojedynków.

Stójka:
Michał Kita jest zawodnikiem, który przygodę ze sportami walki zaczynał od treningów zapasów, mimo to Zabrzanin solidnie prezentuje się w stójce, którą opiera głównie na przyzwoitych szlifach bokserskich, chociaż od czasu do czasu uzupełnia swoje akcje kopnięciami. Na plus przemawia z pewnością fakt, że Masakra przykłada się do pracy na nogach i poruszania się po klatce, nie zapomina o tym niezwykle istotnym czynniku. Oczywiście pamiętajmy, ze jest zawodnikiem dywizji ciężkiej co w pewien sposób ogranicza jego mobilność, ale praca nóg Zabrzanina prezentuje się przyzwoicie, co więcej w walce z Bedorfem Kita pokazał, że całkiem dobrze radzi sobie ze zmianą pozycji walki, co jest niezwykle niebezpieczne, szczególnie podczas walki z zawodnikami, którzy nie są wirtuozami stójki. Stójka Kity tak jak wspominałam opiera się na prostych, ale skutecznych technikach bokserskich, kombinacje które stosuje zawodnik z Zabrza są proste, zwykle Masakra bije 2-3 ciosy, których celem jest ustawienie rywala pod czysty cios prawą ręką, bo trzeba przyznać, że Kita dysponuje nokautującym ciosem, przekonało sie o tym 9 rywali spośród 16, których pokonał. Kita umie nokautować, ale sam nie dysponuje szczególnie odporną szczęką, dlatego powinien być bardzo ostrożny w obronach, a nie zawsze tak jest. Kita często zapomina o gardzie przez co przyjmuje ciosy, których mógłby uniknąć. Warto podkreślić, że Kita bardzo dobrze skraca dystans i często do tego dąży ponieważ równie dobrze radzi sobie w klinczu i półdystansie.

Parter:
Parter z pewnością nie jest ulubioną płaszczyzną Michała Kity, jednak warto zauważyć, że Maskara jest ruchliwy i wcale nie tak łatwo go w tej płaszczyźnie zdominować. Daje o sobie znać kontrola zapaśnicza i na pewno gabaryty Kity, który jak już kilkukrotnie wspominał do największych nie należy stąd jest dość ruchliwy i gibki dlatego też ciężko go skontrolować i utrzymać w jednej pozycji. Kita ma na swoim koncie również kilka mniej i bardziej spektakularnych poddań, gilotyną udusił między innymi Valentijna Overeema, brata znanego z występów w Octagonie UFC Alistaira. Warto jednak podkreślić, że Masakra poddawała rywali zdecydowanie częściej na początku swojej przygody w MMA, z czasem coraz bardziej polegał na stójce. Sam był poddany zaledwie dwukrotnie. Podsumowując warto zauważyć, ze Kita wybitnym specjalistą od gry parterowej nie jest, ale nie warto go lekceważyć.

Zapasy:
Mimo, że o Kicie często mówi się w kontekście jego umiejętności walki w stójce to nie można zapominać, ze Zabrzanin swoją przygodę z MMA zaczynał od treningów zapasów i dobrze czuje się w tej płaszczyźnie. Zarówno jeżeli chodzi o ofensywę jak i defensywę. Kita jest niebezpieczny w każdym momencie walki, kilkukrotnie udowadniał, że świetnie radzi sobie z przechwytywaniem kopnięć, po których sprowadza rywali do parteru, jeśli ma do tego okazję posiłkuje się chwytem zapaśniczym w sprzyjającej sytuacji zachodzi za plecy. Kita kombinuje, jest zawodnikiem kreatywnym i inteligentnym, dobrze czuje klatkę i przewiduje ruchy rywala. Swoje umiejętności zapaśnicze zaprezentował fanom walką z Bedorfem, który mimo solidnych podstaw w postaci treningów w poznańskim Ankosie nie był w stanie zagrozić Zabrzaninowi i sprowadzić ich walki na mate klatki, mimo że kilkukrotnie próbował.

Kondycja/wola walki:
Dawno nie mieliśmy okazji oglądać Kity w klatce, nie wspominając już o tym, że ostatnią walkę na pełnym dystansie Zabrzanin stoczył w 2013 roku, mimo to muszę przyznać, że Masakra całkiem dobrze prezentuje się wydolnościowo. Tak jak już zaznaczałam Kita jest dosyć małym zawodnikiem jak na swoją dywizję, w związku z tym jest szybki, mobilny i wydaje się, że z łatwością znosi trudy pojedynku. Warto również podkreślić, że Zabrzanin tylko raz walczył na dystansie 5 rund. A w czasach kiedy zaczynał swoją przygodę z MMA i toczył najwięcej swoich walk wiele Polskich organizacji w ogóle nie stosowało popularnego w tej chwili dystansu 3x5min. Mimo to uważam, że w walce na gali w Zielonej Górze Michał Kita nie powinien mieć problemów z wydolnością. Dodatkowo nie sądzą, aby brakowało mu motywacji do walki, jestem przekonana, ze pojedynek z Bedorfem nie tylko w moim poczuciu pozostawił spory niedosyt i Kita będzie chciał udowodnić, że nadal mimo wieku i dłuższej przerwy jest rywalem, z którym należy się liczyć na poważnie. Warto również zauważyć, że w wywiadach przed debiutem w klatce KSW Masakra zapowiadał, że związał się kontraktem z organizacją ponieważ chce walczyć i zadawać ból swoim rywalom, według mnie świetnie opisuje to w jaki sposób Kita podchodzi do walki.

Czynnik X:
Kita wraca do klatki KSW po porażce w walce z Bedorfem. Od czasu walki na gali z numerem 33 minął już prawie rok, ciężko przewidzieć w jakiej formie się zaprezentuje na gali w Zielonej Górze. Jednak co najważniejsze walką z Coco pokazał, że jest w stanie rywalizować z przeciwnikami na najwyższym poziomie, jeśli chce potrzymać te wrażenie bezapelacyjnie musi pokonać Włodarka. W sobotę Kita powinien być podwójnie zmotywowany.

Plusy:
– doświadczenie
– umiejętności stójkowe
– defensywa zapaśnicza

Minusy:
– wiek
– warunki fizyczne
– mało stoczonych pojedynków w ciągu ostatnich 3 lat

Michał Włodarek

Informacje ogólne:
32 latek z Poznania Michał Włodarek przygodę ze sporami walki zaczynał w dzieciństwie od treningów zapasów. W zawodowym MMA zadebiutował mając 26 lat a na swoim koncie pojedynki amatorskie. W 2010 roku na gali Ring XF 1 stoczył dwa pojedynki, pokonał znanego z walk na galach Fight Exclusive Night Marcina Wójcika, a następnie Jacka Czajczyńskiego. Włodarek toczył kolejne starcia, które umacniały jego pozycję w rankingu dywizji ciężkiej, ma w swoim rekordzie między innymi zawodnika UFC Daniela Omielańczuka, którego pokonał decyzją sędziów w 2011 roku. Po tych sukcesach uznawany był za jednego z większych prospektów polskiej wagi ciężkiej, mimo to Poznaniak zwolnił tempo. Ostatecznie Komar związał się z KSW i od 2014 roku bije się dla największej polskiej organizacji. W 2015 roku na gali w Anglii sfaulował Oli Thompsona i tym samym zanotował pierwsza porażkę w zawodowej karierze. W ciągu ostatnich 6 lat Michał Włodarek stoczył jedynie 8 zawodowych pojedynków. Przez długi czas Komar związany był z poznańskim Ankosem, w 2014 roku Włodarek oficjalnie został reprezentantem innego poznańskiego klubu Wrestler 24, wciąż jednak podczas przygotowań współpracuje z teamem Andrzeja Kościelskiego.

Stójka:
Stójką z całą pewnością nie jest tą płaszczyzną, w której Michał Włodarek prezentuje się najlepiej. Mimo to zawodnik z Poznania udowodnił, że może być w stójce niezwykle niebezpieczny, o czym przekonał się między innymi Michał Andryszak, którego Komar odprawił przez TKO w 27 sekundzie starcia podczas swojego debiutu w klatce KSW. W tym miejscu warto zauważyć, że ofensywa stójkowa Komara opiera się nie tyle na technice i umiejętnościach, co na agresji i brutalnej sile. Włodarek najbardziej niebezpieczny jest w pierwszych minutach starcia, z czasem zagrożenie jest coraz mniejsze, chociaż pamiętać należy, że mówimy o wadze ciężkiej, ciosy 110 kilowego faceta ważą swoją i nigdy nie można ich lekceważyć. Tak jak wspomniałam Włodarek opiera się na swojej sile i bije bardzo proste akcje składające się z 2, 3 ciosów, w które wkłada sporo siły, zwykle są to zamaszyste sierpy, które w połączeniu z niezbyt elegancką i nieco chaotyczną pracą nóg sprawiają, że ataki Włodarka przypominają raczej uliczną bójkę niż starcie zawodowca. Włodarek rzadko decyduje się na kopnięcia, zwykle opiera się na technikach bokserskich. Co by o nich nie mówić bywają skuteczne. Będąc już przy stójkowych szlifach Komara warto wspomnieć o jego defensywie, tutaj akurat jest znacznie gorzej, co prawda Włodarek nigdy nie został znokautowany, ale nie prezentuje się w tym elemencie najlepiej, garda której praktycznie nie trzyma nie ma prawa spełniać swojego podstawowego zadania, czyli chronić jego głowy przed pięściami rywala, stąd będąc w kontrataku Włodarek sporo ciosów przyjmuje. Tak jak już podkreślałam jego mocną stroną nie jest również praca nóg, reprezentant Wrestler 24 porusza się w klatce zwykle w linii prostej, kiedy atakuje, ale również kiedy się broni, co akurat nie było do tej pory specjalnie problematyczne bo Komar dobrze prezentuje się w klinczu pod siatką, sytuacja może się zmienić, kiedy trafi na przeciwnika, które będzie się lepiej czuł w półdystansie i klinczu. Ważne jest, że Komar doskonale zdaje sobie sprawę z ułomności swojej gry stójkowej i jeśli początkowa szarża się nie uda zaczyna szukać półdystansu i klinczu pod siatką, żeby móc kontynuować pojedynek pracując zapaśniczą kontrolą.

Parter:
W parterze Włodarek korzysta głównie z zapaśniczej kontroli i G&P, który opanował całkiem dobrze. Komar nie jest tym zawodnikiem, który specjalnie ochoczo będzie szukał możliwości zapięcia techniki kończącej co prawda zdarzyło mu się poddać rywala, ale był to sam początek jego kariery i później już się to nie powtórzyło. Siła fizyczna i dobra umiejętność kontroli przeciwnika pozwalają Komarowi bronić się przed próbami skończenia go przed czasem, do tej pory się to sprawdzało, ale trzeba przyznać, że Włodarek nie walczył jeszcze z klasowym grapplerem, stąd ciężko przewidzieć jak wówczas prezentowałby się jego parter.

Zapasy:
Zapasy to płaszczyzna najbliższa Włodarkowi, który w końcu jest zapaśnikiem i na stałe trenuje z czołowymi polskimi zapaśnikami. Całkiem dobrze zaadaptował swoje umiejętności do potrzeb współczesnego MMA. Komar świetnie czuje się w klinczu pod siatką, gdzie balansem ciała i siłą fizyczną kontroluje rywala oraz szuka możliwości do sprowadzenia walki do parteru. Warto zauważyć, że w klinczu Włodarek bywa bardzo bierny, nie przykłada się do obijania rywala, wyprowadza nieliczne ciosy, skupia się raczej na kontroli rywala i próbach sprowadzenia.

Kondycja/wola walki:
Michał Włodarek jest zawodnikiem dywizji ciężkiej i widać to gołym okiem. Imponująca, wręcz kulturystyczna sylwetka zwykle nie idzie w parze z wydolnością. Mimo wszystko Włodarek pod kątem kondycyjnym wygląda całkiem nieźle , ostatnią walką którą stoczył na pełnym dystansie był pojedynek z Szymonem Bajorem, w 3 rundzie mimo zmęczenie obaj pozostawali mobilni i gotowi  do podejmowania ataków. Komar tytanem wydolności nie jest, ale na tle zawodników dywizji ciężkiej prezentuje się całkiem przyzwoicie.

Czynnik X:
Włodarek wraca do klatki po nieco kontrowersyjnej porażce w walce z Oli Thompsonem. Na gali w Londynie Polak nielegalnym kolanek zaatakował głowę rywala i został zdyskwalifikowany, tym samym przegrywając to stracie. Była to pierwsza porażka w zawodowej karierze Komara. Po tej przegranej Włodarek pozwolił sobie na prawie roczną przerwę, ciężko przewidzieć jaki miało to wpływ na motywację Poznaniaka i jak w związku z tym zaprezentuje się w klatce podczas gali KSW 36.

Plusy:
– siła fizyczna
– kontrola zapaśnicza
– wiek

Minusy:
– defensywa stójkowa
– kondycja
– mniejsze doświadczenie

Let’s get on it!
Starcie Michała Kity i Michała Włodarka powinno być niezwykle ciekawym pojedynkiem, obaj wracają do klatki po niezbyt oczywistych porażkach i sporej przerwie, stąd powinni być podwójnie zmotywowani, aby dać z siebie jak najwięcej. Obaj są solidnymi zapaśnikami z ciężkimi pięściami, jednak moim zdaniem w każdej płaszczyźnie przeważał będzie bardziej doświadczony Zabrzanin Michał Kita. Na korzyść Włodarka przemawiać będą jednak warunki fizyczne i siła. Mając na uwadze ostatnią walkę Kity z Bedorfem nie jestem w stanie sobie wyobrazić, aby Komar był w stanie poważnie zagrozić swojemu rywalowi. Oczywiści biorę pod uwagę fakt, iż obaj są zawodnikami wagi ciężkiej, a w tej dywizji czasem jeden cios może zakończyć walkę, szczególnie że Kita szczęki z kamienia nie ma. Jednak jeśli udało mu się sprawić poważne problemy mistrzowi to nie sądzę, aby musiał obawiać się Włodarka. Na korzyść Kity po za przyzwoitą uporządkowaną stójką i bardzo solidnymi zapasami będzie przemawiała również lepsza wydolność fizyczna. Mimo że Włodarek potrafi przewalczyć 3 rundy to kondycyjnie  nie jest tytanem, a największą aktywność wykazuje w pierwszych odsłonach swoich starć, Poznaniak słabnie z czasem. Nie wykluczam, że Włodarek ma szanse ustrzelić Kitę jednym ze swoich mocnych cepów, ale taki scenariusz wydaje mi się mało prawdopodobny. Stawiam na wygraną Michała Kity.

screenshot_2016-10-01-13-15-46

4101a

Rousimar Palhares

Informacje ogólne:
Rousimar „Toquinho” Palhares to 36-letni weteran World Series of Fighting i UFC. Brazylijczyk stoczył 12 walk dla największej organizacji na świecie, dając się zapamiętać głównie dzięki przeciągniętym dźwigniom. „Pniak” wyleciał z UFC w 2013 roku po przeciągnięciu skrętówki w pojedynku z Mike’m Pierce, a kolejny pracodawca – WSOF – po 3 dyskusyjnych wygranych, również zerwał konrakt z Palharesem i pozbawił nieokiełznanego fightera Team Nogueira możliwości występów w USA. Mimo kontrowersji, „Toquinho” ma na swoim koncie mnóstwo cennych skalpów – David Branch, Jon Fitch, Jake Shields, nie sposób też nie wymienić Tomasza Drwala, którego nadludzko umięśniony Brazylijczyk uszkodził skrętówką na UFC 111. Rousimar walczył ostatnio w maju – we Włoszech – na lokalnym evencie Venator FC, gdzie niespodziewanie uległ przez TKO w 1 rundzie Norwegowi walczącemu niegdyś na polskich galach – Emilowi Weber Meek’owi (8-2-1, 1NC).

Stójka:
Umiejętności kickbokserskie Palharesa są wątpliwej techniki, a wiele akcji stójkowych Brazylijczyk inicjuje jedynie z myślą przeniesienia walki do parteru, gdzie akurat jest wyjątkowo niebezpieczny. Palhares to typowy parterowiec, któremu walka w stójce sprawiała od dawna problemy. „Toquinho” jest niski i sztywny, więc jego zasięg ramion i nóg nie pozwala zbytnio na ataki z dystansu. Mimo tego potrafi nonszalancko kopać, od frontkicków po kopnięcia obrotowe i bardzo mocne lowkicki. Boksersko, Palhares wydaje się bardzo chaotyczny i co warto podkreślić – nie wygrał dotąd żadnej walki przez nokaut ani TKO. W kolejnej swojej walce, również będzie niższy od przeciwnika i wymiany stójkowe kolejny raz mogą się skończyć tragicznie dla Pniaka, przypominając choćby przegrane z Marquartdem czy Lombardem. Nie można mieć nadzieji, że w jego stójkowych skillsach zmieniło się cokolwiek, więc jest wielce prawdopodobne, że zawodnik Team’u Nogueira będzie po prostu nurkował po nogi przeciwnika i szukał poddania. Dołączając do tego jego słabą psychikę i rozbitą wieloma bojami szczękę możemy być pewni, że Brazylijczyk w swojej następnej walce będzie unikał stójki jak ognia.

Zapasy:
U Palharesa ten aspekt walki wygląda nie tyle słabo, co bez wyrazu. Brazylijczyk jest bardzo silny, ale mimo to rzadko atakuje sprowadzeniami. Jest to wynikiem topornego kunsztu bokserskiego Brazylijczyka, który nie pozwala mu na kontrolowanie płaszczyzny, w której rozgrywa się walka. Niemrawy timing w stójce zmusza Palharesa do nieprzygotowanych prób obaleń, które z kolei skutkują otwarciem się na skuteczne kontry rywala. Częściej lubi wchodzić w klincz – w celu późniejszego złapania oponenta za kończynę. Sposób w jaki walczy „Pniak”, przeważnie determinuje przeciwników do zaniechania ofensywny zapaśniczej i unikania klinczu z nieobliczalnym na macie Palharesem. Dlatego też rywal Materli nie specjalnie traci siły na klincz i od razu przechodzi do ataków w parterze. Często rzuca się desperacko do nóg przeciwnika – zarówno w dystansie, jak i w klinczu pod siatką. Nie można jednak zapomnieć, że Brazylijczyk mimo, że mentalnie mocno „kuleje” – miewał już przebłyski geniuszu wrestlerskiego popartego wielką siłą, m.in. rzucając po oktagonie olipmijskiego zapaśnika i legendę MMA – Dana Hendersona.

Parter:
Tutaj możnaby napisać całą szkoleniówkę z dźwigni na nogi na podstawie historii poddań w karierze zawodowej Palharesa. Arsenał narzędzi bojowych, którymi dysponuje Toquinho w parterze musi robić na każdym wrażenie – skrętówki, balachy na kolano, klucze na stopę czy każde inne dostępne dźwignie są od lat specjalnością Brazylijczyka, a 11 walk z 18 zwycięstw Palhares wygrał właśnie przez dźwignie na nogi. Do tego przynajmniej połowa z tych wygranych kończyła się wielomiesięczną przerwą od sportu dla ówczesnych oponentów Pniaka. Może się wydawać, że nie ma mocnych na parter Palharesa, ale są tacy, którzy znaleźli przysłowiowy kryptonit na zabójcze poddania – Alan Belcher, Nate Martquardt czy Hector Lombard – odparli ataki na nogi i skończyli ciosami walkę przed czasem na swoją korzyść. Ostatnia porażka z E. Weberem Meek’iem pokazała, że Brazylijczyk staje się dla rywali coraz bardziej przewidywalny, a jego bestialsko mocne umiejętności parterowe mają coraz mniejszy wpływ na przebieg i wynik walki.

Kondycja/wola walki:
Muskularny Brazylijczyk ostatni raz pełen dystans walki przebył ponad 6 lat temu – pokonując Dana Millera na UFC 134. Jednak każdy, kto pamięta ten występ Pniaka z pewnością nie zapomni sytuacji z pierwszej rundy tamtego pojedynku, kiedy to Palhares niemal skończył ciosami w parterze półprzytomnego Millera, aby następnie bez żadnej przyczyny ani komendy sędziego przerwać atak i wskoczyć na siatkę oktagonu w geście zwycięstwa. Po krótkim upomnieniu zdziwionego fightera, sędzia nakazał kontynuować starcie, które Palhares ostatecznie wygrał przez decyzję. Warto wspomnieć, że Toquinho przetrwał bez nokautu pełen dystans z Danem Hendersonem, co jest niebywałym wyczynem w jego przypadku. Pniak gubi się pod presją, a trafiony mocnym ciosem totalnie traci kontrolę i odsłania się na ataki. Mimo tego, fighter z Brazylii zawsze jest w stanie wyczarować jakieś poddanie, choćby z najmniej dogodnej pozycji.

Czynnik X:
Największą niewiadomą u potężnie zbudowanego weterana UFC jest jego kondycja psychiczna. Nikt nie jest w stanie ostatecznie ocenić, co tak naprawdę wpływa na emocje i pewność siebie Brazylijczyka przed i podczas walki. Wiadomo natomiast, że kryzysowe sytuacje takie jak nokdaun czy brak tlenu odbierają Palharesowi determinację do obrony i są głównym powodem jego dotychczasowych przegranych.

Plusy:
– zabójcze poddania
– siła fizyczna

Minusy:
– słaba psychika
– dziurawy boks
– jednopłaszczyznowość

Michał Materla

Informacje ogólne:
„Cipao” jest fighterem wywodzącym się z brazylijskiego jiu jitsu, a karierę MMA zaczął 13 lat temu. Od tamtej pory zwyciężał 23 razy, z czego 12 razy przez poddanie. Mając zaledwie 21 lat wypuścił się na szeroką wodę w sercu amazońskiej dżungli – walcząc na Jungle Fight 5 z Evangelistą „Cyborgiem” Santos i poznając smak porażki po raz pierwszy w karierze. Rok później Michał wygrał turniej KSW, poddając trzech rywali jednego wieczoru. Od tamtej pory na dobre zadomowił się w największej polskiej federacji MMA. Od tamtej pory „Cipao” szedł wyraźnym torem w kierunku mistrzowskiego pasa kategorii do 84 kilogramów odprawiając po drodze 4 przeciwników, aby zdobyć pas mistrza na KSW 19. Dopiero największa gwiazda KSW, Mamed Khalidov była w stanie strącić Materlę z tronu wagi średniej w listopadzie 2015 roku. Walka z Palharesem jest już 18 pojedynkiem fightera ze Szczecina pod banderą Konfrontacji Sztuk Walki.

Stójka:
Michał jest swego rodzaju taranem podczas walki na nogach: atakuje pomimo przyjętych uderzeń, a obrażenia jakie otrzymuje podczas wymian kickbokserskich nie robią na nim większego wrażenia. Szczecinianin ma na tyle pokładany boks, by usadzić wielu stójkowiczów – szczególnie jego prawa ręka, która zrobiła „robotę” m.in. w walce z Rodneyem Wallace’m. „Cipek” porusza się przeważnie do przodu i bada dystans lewym prostym. Nie rzuca sie doo szaleńczych ataków, ale odpowiada na takowe z pełna siłą. Często korzysta z niskich kopnięć, a w wymianach stójkowych poluje głównie na prawego zamachowego lub sierpa. Zdarza mu się zaskoczyć backfistem lub frontkickiem, dzięki czemu trzyma dystans, który pozwala mu kontrolować płaszczynę, w jakiej rozgrywa się pojedynek. Warto zwrócić uwagę na bardzo wysoką odporność na ciosy weterana KSW – dwa stracia z Jay’em Silvą, walka z Zikicem, Kendalem Grove czy Tomaszem Drwalem pokazały niebywały charakter Polaka.

Zapasy:
Umiejętności wrestlerskie berserkera stoją na wysokim poziomie. Skuteczność tego aspektu walki zależy głównie od kondycji, a że szczecinianin ma żelazne płuca, to zapasy w jego wykonaniu naprawdę imponują. Być może Materla nie korzysta z wyszukanych technik, ale praca, którą zrobił w American Kickboxing Academy daje o sobie znać i skuteczność zapasów byłego mistrza polepsza się z walki na walkę. Pozwala mu to kontrolować obszar, w którym toczy się pojedynek i tym samym stwarzać presję na przeciwniku. „Cipek” obala za dwie nogi – przez tzw. double-leg takedown albo rzuca zapinając klamrę na pasie przeciwnika. Siła, którą dysponuje berserker wystarcza mu na stłamszenie większości rywali pod siatką i w parterze, więc aspekt zapasów jest jednym z najważniejszych elementów gry oktagonowej Materli. Sparingi w AKA z Rockholdem, Cormierem czy Nurmagomedovem z pewnością wiele nauczyły 32-letniego Polaka, a przede wszystkim pomogły uwierzyć we własną jakość, co przełożyło się na coraz to lepsze umiejętności Michała w każdym aspekcie walki.

Parter:
Grapplerski arsenał Polaka jest na bardzo wysokim poziomie, co z pewnością sprawdzi kolejny rywal szczecinianina. Materla słynie z piekielnie dobrej kontroli pozycji, co pozwala mu konsekwentnie przechodzić gardę rywala i dochodzić do dominujących pozycji. Będąc w pozycji bocznej na rywalu „Cipek” nie rusza do dosiadu, tylko cierpliwie czeka na wychwycenie ręki przeciwnika, po czym zapina ciasny trójkąt rękami. Pamiętajmy też o gilotynie, którą Michał potrafi założyć będąc zarówno w parterze, jak i stójce – poddaniem tym kończył przeciwników juz 5 razy. Dodając do tego skuteczne ground-and-pound, które Michał polepszył w ostatnich latach, możemy oczekiwać bardziej uderzeń, niż poddań ze strony szczecińskiego zawodnika.

Kondycja/wola walki:
Chyba większość walk Materli zapadła na długo w pamięci polskich fanów MMA. Większość wojen, które przewalczył „Cipao” pokazały wielkie serce i determinację szczecińskiego zawodnika. Walki na pełnym dystansie nie są niczym nowym dla Michała, pokonał on decyzją m.in. Kendala Grove i Jaya Silvę. Charyzmatyczny berserker walczy do końca, choćby z połamaną nogą czy zerwanym więzadłem – a to jest bardzo przydatna zdolność. Jest więc duża szansa, że morderczy parter Palharesa nie poskromi Polaka i zobaczymy naprawdę równe i krwawe widowisko.

Czynnik X:
Jedynym czynnikiem niewiadomym, który przychodzi mi na myśl, to urazy będące zmorą „Cipao”. Często wykluczały go na długi czas, a wiemy też, że kilka razy walczył z kontuzjami, o których informował dopiero po walce. Tutaj szukałbym jedynego ryzyka, które może wpłynąć na formę najbardziej znanego fightera ze stajni Piotra Bagińskiego.

Plusy:
– odporność na ciosy
– g’n’p
– zapasy
– defensywa w parterze

Minusy:
– słaba defensywa w stójce
– powolne „rozkręcanie” się w przeciągu walki

Let’s get it on!
Według mnie faworytem starcia jest berserker, ze względu na solidne zapasy, wysoki poziom grapplingu i dużą siłę fizyczną, która powinna wystarczyć na powstrzymanie parterowych ataków Palharesa. W pierwszej albo drugiej rundzie Michał znajdzie drogę do szczęki słynnego urywacza nóg i ubije brazylijskiego potwora ciosami w stójce lub parterze. Materla 2r TKO.

Cały kupon prezentuje się następująco:

screenshot_2016-10-01-16-20-00