Nie jesteś „Januszem”? Oglądaj ACB! Masz co najmniej kilka powodów!

Jest takie miejsce na świecie, gdzie zawsze walczono i będzie się walczyć, a prawdziwemu mężczyźnie nie przystoi być pipką brzydzącą się jakąkolwiek fizyczną aktywnością. Tam wojownicze charaktery spełniają się w walce, również w klatce. Kaukaska organizacja ACB to jedna z najciekawszych organizacji MMA podbijająca europejski rynek. Dlaczego warto ją oglądać? Powodów jest mnóstwo. Oto kilka z nich!

Kopalnia talentów

Jeżeli interesuje Cię czysty sport bez wielkiej otoczki, ACB jest dla Ciebie świetnym wyborem. Stale rosnący poziom, coraz nowsi zawodnicy szerzej nieznani w Polsce i na świecie. Kraje byłego Związku Radzieckiego to prawdziwa kopalnia diamentów. Zawodnicy trenują od dziecka, nie są wypromowanymi gwiazdami, ale prawdziwymi wojownikami rozwijającymi się od dziecięcych i młodzieżowych startów w zawodach zapaśniczych lub bokserskich. To fighterzy sprawdzeni w boju. Niezwykły poziom grapplingu (fenomenalne zapasy!), naprawdę solidny boks – to wszystko możesz zobaczyć na ACB. Wojownicy odważni, młodzi, perspektywiczni z prawdziwą wolą walki. Kondycja, dynamika, szybkość, technika. Pod względem poziomu sportowego jest naprawdę dobrze. Nie ma miejsca na typowych celebrytów. Wchodzisz do klatki, jeżeli naprawdę coś umiesz. A kaukascy zawodnicy „znikąd” potrafią zaskoczyć.

Trudno wskazać najlepszych!

Wielka szkoda, że nie są w Polsce aż tak popularni. Trudno wymienić wszystkich fenomenalnych wojowników, więc wskażę najciekawszych z nich: Petr Yan (w ACB walczył do niedawna, w styczniu podpisał kontrakt z UFC), Oleg Borisov, Magomed Magomedov; fenomenalni piórkowi Yusuf Raisov i Marat Balayev (42-letni twardy wojownik, któremu udało się zdobyć mistrzostwo mimo 10 lat spędzonych w więzieniu); wojownicy wagi lekkiej Abdul-Aziz Abdulvakhabov, Eduard Vartanyan, weteran Ali Bagov; półśredni Mukhamed Berkhamov i nasz Aslambek Saidov, średni Albert Duraev, Piotr Strus i niezwykle doświadczony Vyacheslav Vasilevsky; mistrzowie najwyższych kategorii Batraz Agnaev i Mukhumat Vakhaev, podobno niedługo kontrakt z UFC podpisze Denis Goltsov (numer 2 z dywizji ciężkiej). W składzie jest naprawdę wielu innych młodych, perspektywicznych zawodników, którymi zapewne już interesuje się UFC. Organizacja przyciąga też weteranów zachodnich federacji, jak np. Thiago Silva, Denis Siver, Chris Camozzi. Komentatorem ACB jest sam Frank Mir. Naprawdę jest na co popatrzeć. Czysty sport bez otoczki i napinki. Co jakiś czas krążą w sieci najlepsze akcje ostatnich gal. Poddania i nokauty klasy światowej!

Ekspansja!

ACB to organizacja stale rosnąca w siłę. Ma naprawdę dobre finansowanie biznesmena Mairbeka Khasieva i przychylność władz. Zawodnicy są zadowoleni z kontraktów, dlatego z chęcią przedłużają umowy, udaje się tez ściągnąć wojowników z Zachodu. ACB organizuje starcia nie tylko na Kaukazie. Kilkukrotnie odwiedzało Polskę. Zawitało też do innych państw: Gruzja, Szkocja, Białoruś, Anglia, Turcja, Niemcy, Brazylia. Udało się zorganizować jedną galę w Stanach Zjednoczonych. Plany są duże, organizacja stale się rozrasta i kto wie, czy w przyszłości nie zdominuje Europy i stanie się czołowym graczem na arenie światowej. Gale są napakowane świetnym zestawieniami, w którym zawsze ktoś może zaskoczyć i zafundować piękne poddanie lub nokaut.

Polacy w ACB

W ACB występują również Polacy. Niespełna rok temu piękny występ zaliczył Mamed Khalidov nokautując Luke’a Barnatta w zaledwie 21 sekund starcia. Piotr Strus plasuje się na trzecim miejscu rankingu wagi średniej. Do niedawna ładnie pokazywał się Michał Andryszak, jednak teraz czekają go pojedynki w KSW. Karol Celiński to czołówka kategorii półciężkiej. Aslambek Saidov jest jednym z główny pretendentów do mistrzostwa wagi półśredniej. Na ACB nieustannie rozwija się Paweł Kiełek. Wymieniłem tylko kilku z polskich wojowników. Warto obserwować organizację, bo występuje w niej naprawdę wielu utalentowanych zawodników z Polski.

Jakość i ilość w dogodnej porze

Większość gal jest organizowanych na Kaukazie, więc w łatwy sposób można na żywo obejrzeć zmagania wojowników. Jeżeli nie lubisz „odgrzewanych kotletów”, a nie masz jak zarwać nocki dla UFC, zawsze możesz spędzić weekendowe popołudnie z ACB. Karta zawsze naładowana świetnymi starciami. Na ostatniej gali o numerze 82 w Brazylii (niestety inna strefa czasowa, więc godziny odrobinę mniej dogodne) na karcie walk znalazło się aż 14 pozycji. Wraz z pomniejszymi eventami liczba w większości naprawdę udanych gal sięga 91. ACB organizuje nawet 2-3 gale w miesiącu, więc jest rozmach, jest jakość, są emocje i wielkie piękno MMA.

 

ACB w ciągu trochę ponad 5 lat od pierwszego Berkut Cup stało się naprawdę ważnym graczem na rynku. Odważnie eksploruje kolejne tereny dając naprawdę dobre sportowe show ludziom na całym świecie. Nie masz co robić w weekendowe popołudnie? Odpal ACB, a na pewno się nie zawiedziesz!