Nate Diaz kończy karierę: To gówno się skończyło, zanim się zaczęło!

Foto: nypost.com
Foto: nypost.com

Nate Diaz ma dużo lepsze rzeczy do roboty niż błaganie o rewanż z Masvidalem. Wszystko wskazuje na to, że jego kariera dobiega końca.

Minionego weekendu oglądaliśmy prawdopodobnie najlepszą galę roku – UFC 244. To właśnie na niej lekarz nie dopuścił Diaza do dalszej walki po trzeciej rundzie. Jak wiadomo, stawką walki wieczoru był pas największego sku**iela, wręczany przez Dwayne’a Johnsona. Niestety, lekarz ringowy, po oględzinach, widząc głębokie rozcięcia wokół oka, zabronił Diazowi kontynuować walkę. Ta decyzja oczywiście nie spotkała się z przychylnością tłumu.

Tuż po walce Masvidal zaproponował rewanż, ale prezydent UFC, Dana White, szybko im to wyperswadował. Wygrany walki wieczoru, według kart punktowych, wygrał każdą z przewalczonych rund, więc gdyby miała się ona skończyć decyzją, Diaz i tak miał nikłe szanse zdobyć pas BMF.

Bitewny kurz już opadł i Diaz ogłosił, że rewanż już go nie interesuje. Na swoim profilu Instagramowym zamieścił następujący post:

„Pieprzyć rewanż. To gówno się skończyło, zanim się zaczęło. Odpadam. Do potem.”

Jeszcze kilka dni wcześniej, na konferencji po walce, Diaz był nastawiony na natychmiastową powtórkę. Teraz natomiast nie wiadomo, czy i kiedy ponownie zobaczymy go w oktagonie. Swoją poprzednią walkę, którą dostał na przetarcie po trzech latach przerwy, wygrał. Jego przeciwnikiem był wówczas były mistrz wagi lekkiej, Anthony Pettis.

Wcześniejsze spekulacje odnośnie powrotu Stocktończyka wskazywały na walkę z Dustinem Poirierem w listopadzie ubiegłego roku. Wiadomo, że to starcie nie doszło do skutku i zamiast tego zawalczył dopiero w sierpniu. Po wygranej przez jednogłośną decyzję z Pettisem, Diaz skierował swoją uwagę na Masvidala. Ten pojedynek poskutkował wielkim medialnym show i pasem BMF.

Co będzie dalej? Wygląda na to, że Diaz ponownie zniknie na dłuższy okres czasu, nawet, jeżeli stawką będzie rewanż z Masvidalem lub trylogia z McGregorem. Chociaż co do tego drugiego, być może po walce w styczniu wywinie on podobny numer i również na jakiś czas usunie się w cień.